Jeszcze rok temu zaczepiał Danę White’a na trybunach. Dziś wychodzi do walki na jednej z największych gal w Europie. Shem Rock nie zamierza jednak zatrzymywać się na spełnianiu marzeń – liczy się tylko zwycięstwo.
Nasza redakcja jest obecna na media dayu przed UFC London, gdzie głos zabrał jeden z najbardziej wyrazistych zawodników karty – Shem Rock. Reprezentant Liverpoolu nie ukrywa emocji związanych z drogą, jaką przeszedł, ale jasno stawia sprawę – teraz nie ma miejsca na sentymenty.
„To marzenie, ale nie czas na wspomnienia”
Jeszcze rok temu Rock siedział na trybunach i próbował zwrócić na siebie uwagę szefa UFC. Dziś sam jest częścią wydarzenia.
Rok temu siedziałem tutaj na trybunach, złapałem Danę i powiedziałem, żeby mnie podpisał. Teraz walczę na UFC London. To dokładnie to, z czego składają się marzenia. Ale to nie jest czas, żeby się zatrzymywać i to świętować. Jestem tu, żeby wygrać. Po walce możemy o tym pogadać. Teraz skupiam się tylko na robocie.
„Wyjdę szybko i narzucę tempo”
Rock nie był zadowolony ze swojego debiutu i zapowiada zupełnie inne podejście w sobotę.
Byłem za spokojny, zacząłem za wolno. To był błąd. Tym razem wyjdę szybko. Wchodzę w tę walkę od pierwszych sekund. Będzie hałas, będzie energia, ludzie będą za mną. I ja to wykorzystam.
„Nie jestem tu dla fanów”
Mimo rosnącej popularności Rock nie zamierza zmieniać swojego podejścia.
Nie obchodzi mnie to. Nie jestem tu dla fanów. Ja po prostu lubię się bić. Jeśli mnie lubią – super. Jeśli nie – też mi to nie robi różnicy.
Jednocześnie jasno określa swój cel na walkę.
Szukam skończenia. Ale przede wszystkim chcę wygrać.
Liverpool przejmuje Londyn?
Zawodnik Next Gen MMA zapowiada, że kibice w Londynie poczują siłę Liverpoolu.
To będzie „Scouse invasion”. Ludzie to zobaczą. Kiedy ja, Luke i Curtis wyjdziemy do klatki, poczujecie to. UFC powinno wrócić do Liverpoolu. To jest stolica sportów walki w tym kraju.
„Chcę wejść do rankingu i zarabiać”
Rock nie ukrywa, co napędza go w tej chwili.
Chcę wejść do rankingu. Chcę zarabiać. Chcę bonusów. Chcę kupić mamie dom. Mam jeszcze dużo do udowodnienia.
„Trolle to moi najwięksi fani”
Rock odniósł się także do swojej aktywności w mediach społecznościowych.
Trolle to moi najwięksi fani. Oni wiedzą wszystko – kiedy walczę, z kim walczę, o której godzinie. To oni śledzą mnie najbardziej.
Zobacz także: Iwo Baraniewski przed UFC London: „Chcę pokazać judo i obalić rywala”
