Dlaczego konkretne zestawienia nie dochodzą do skutku, mimo że na papierze wydają się oczywiste? Wojsław Rysiewski w specjalnym materiale Q&A z kibicami przygotowanym przez naszą redakcję opowiedział o kulisach swojej pracy i wyjaśnił, jak wiele czynników trzeba uwzględnić przy budowaniu karty KSW. Jak się okazuje, samo znalezienie dwóch zawodników, którzy pasują do siebie sportowo, to dopiero początek całej układanki.

Dyrektor sportowy KSW podkreślił, że kibice często patrzą na matchmaking jak na swoistą grę fantasy, w której wystarczy połączyć dwóch interesujących zawodników. W rzeczywistości za każdym zestawieniem stoi jednak znacznie więcej elementów – od dostępności i kontuzji, przez kwestie finansowe, aż po liczbę pojedynków zaplanowanych na konkretną galę.

„To nie jest po prostu fantasy matchmaking”

Rysiewski przyznał, że jednym z problemów w komunikacji z kibicami jest brak świadomości, jak wiele ograniczeń towarzyszy jego pracy. Nie wszystkie szczegóły może nawet ujawniać publicznie, a część czynników pozostaje zupełnie niewidoczna dla odbiorców.

Jest bardzo dużo czynników, o których nawet nie mogę mówić albo często kibice nie wiedzą, które powodują, że walki są tak zestawiane, a nie inaczej. Dostępność zawodników, kontuzje, kwestie finansowe, to jak oceniamy, czy to się nam opłaci i tak dalej i tak dalej. No to nie jest po prostu wiecie, fantasy matchmaking ten z tym i zestawiam, tylko jest cała liczba jakichś uwarunkowań, które po prostu są mi z góry narzucone.

Na tym jednak lista problemów się nie kończy. KSW ma również określoną liczbę walk na gali oraz budżet, którego nie można przekroczyć. Oznacza to, że nawet bardzo atrakcyjne sportowo zestawienie może ostatecznie nie dojść do skutku, jeśli nie będzie możliwe do zrealizowania pod względem organizacyjnym lub finansowym.

Nie każdy chce walczyć z każdym

Jednym z najciekawszych elementów wypowiedzi Rysiewskiego było zwrócenie uwagi na czynnik, o którym kibice zazwyczaj nie mają pojęcia. Sam fakt, że KSW chce zobaczyć dwóch zawodników naprzeciwko siebie, nie oznacza jeszcze, że obaj będą zainteresowani takim rozwiązaniem.

Kibice nie rozumieją tego, że to nie jest tak, że ja wchodzę sobie do sklepu z zawodnikami i mam nieograniczony kredyt i biorę zawodnika A, B, C, D i sobie ich układam tak, jak mi się podoba, bo po pierwsze jest presja budżetowa. To musi się zmieścić w jakichś określonych pieniądzach. Dodatkowo nie każdy chce walczyć z każdym, nie każdy chce walczyć w tym terminie.

Rysiewski podał nawet przykład sytuacji, w której zawodnik nie był zainteresowany przyjęciem walki nie ze względu na rywala, lecz z powodów związanych z funkcjonowaniem jego klubu. W tym samym okresie kilku innych zawodników z jego zespołu miało bowiem zaplanowane pojedynki, a jeden z nich musiał wyjechać do Stanów Zjednoczonych. W efekcie brak dostępnego narożnika również może wpłynąć na możliwość zestawienia walki.

KSW musi patrzyć na rachunek ekonomiczny

Matchmaker zwrócił również uwagę na różnicę pomiędzy oczekiwaniami najbardziej zaangażowanych kibiców a tym, jak decyzje muszą być podejmowane z perspektywy całej organizacji.

To jest jeden aspekt. Drugi jest taki, że kibicom z tej bańki wydaje się, że jak zatrudnimy jakiegoś ciekawego zawodnika przykładowo ze Szwecji, który ciekawi akurat tego kibica, to… To nie musi się opłacać, bo ważne jest tylko, żeby zatrudnić tego zawodnika. Kibic nie bierze pod uwagę tego rachunku ekonomicznego, że za kwotę x chcielibyśmy uzyskać jakiś profit.

To właśnie ekonomia sprawia, że KSW nie może po prostu sprowadzać każdego nazwiska, które wzbudza zainteresowanie fanów. Organizacja musi jednocześnie zadbać o poziom sportowy, wynagrodzenia zawodników i własne funkcjonowanie.

Na koniec to musi się opłacić i tam jest też pytanie o dlaczego nie zatrudniamy kogoś, kto wchodzi od razu do pięć tylko ticket sellerów, dlatego że chcemy, żeby starczyło na wypłaty dla zawodników i żeby firma funkcjonowała i prosperowała.

„Każdy trochę ciągnie w swoją stronę”

W innym fragmencie Q&A Rysiewski jeszcze bardziej szczegółowo opisał, na czym polega największe wyzwanie w jego pracy. W tym przypadku sprowadził cały proces do układania wielu elementów tak, aby ostatecznie wszystkie do siebie pasowały.

Połączenie tych puzzli, żeby się złożyły. Żeby zawodnik A chciał z zawodnikiem B w terminie, który pasuje mnie. I jeszcze za te pieniądze, które pasują KSW. Ogólnie każdy trochę ciągnie w swoją stronę i jakby znalezienie tego kompromisu często wymaga naprawdę gimnastyki. Jeszcze na koniec zmieszczenia tego w dziewięciu walkach w określonym budżecie to jest dość trudna gimnastyka.

To pokazuje, dlaczego część pojedynków, które z perspektywy kibica wydają się wręcz naturalne, może nigdy nie zostać oficjalnie zestawiona. Ranking, potencjał sportowy czy zainteresowanie fanów to tylko część układanki. Liczą się również terminy, zdrowie zawodników, miejsce gali, oczekiwania finansowe oraz możliwości całej organizacji.

Rysiewski wskazał przy tym jeden element swojej pracy, który uważa za szczególnie trudny.

Natomiast tak szczegółowo najtrudniejsze to są sytuacje z zastępstwami. Im ważniejsza walka i im bliżej terminu tym z takim zastępstwem trudniej.

I właśnie ten element matchmakingu może być tematem kolejnego materiału pokazującego kulisy pracy KSW – szczególnie że przy kontuzji jednego z bohaterów walki wieczoru czasu na znalezienie odpowiedniego rozwiązania jest zdecydowanie najmniej.

Zobacz także: „Czarna seria Polaków w UFC”? Michał Oleksiejczuk odpowiada komentatorom Polsatu Sport