Po miesiącach niepewności i poważnych problemów zdrowotnych pojawił się długo wyczekiwany sygnał. Tom Aspinall znów jest na sali i wygląda na to, że powrót mistrza jest coraz bliżej.
Od października przyszłość Brytyjczyka pozostawała pod znakiem zapytania. Teraz sytuacja zaczyna się wyraźnie zmieniać.
Powrót po koszmarze z UFC 321
Tom Aspinall ostatni raz walczył na gali UFC 321, gdzie jego starcie z Cirylem Gane zakończyło się w dramatycznych okolicznościach.
Pojedynek został przerwany po nieprzepisowych trafieniach w oko, a kontuzja okazała się znacznie poważniejsza, niż początkowo zakładano. Mistrz przeszedł kilka operacji i przez długi czas nie było pewne, czy w ogóle wróci do oktagonu.
Sam zawodnik otwarcie mówił o niepewności i trudnym procesie rehabilitacji.
„Wracam po wszystko”
Teraz jednak pojawił się przełom. Tom Aspinall opublikował nagranie z treningu, które opatrzył krótkimi, ale wymownymi słowami:
Post udostępniony przez Tom Aspinall (@tomaspinallofficial)
„Wracam po wszystko”
To pierwszy tak wyraźny sygnał, że mistrz jest gotowy wznowić przygotowania i realnie myśli o powrocie do walk.
Nowy etap i jasny cel
Niedawno Aspinall nawiązał współpracę z Eddiem Hearnem, co ma pomóc w dalszym rozwoju jego kariery i negocjacjach. Teraz wszystko wskazuje na to, że kolejnym krokiem będzie powrót do oktagonu.
Jeśli proces rehabilitacji przebiegnie bez komplikacji, realnym scenariuszem jest jego powrót w drugiej połowie 2026 roku.
Walka o pas już się układa
W międzyczasie sytuacja w wadze ciężkiej nie stoi w miejscu. Na gali UFC Freedom 250 dojdzie do walki o tymczasowy pas pomiędzy Alexem Pereirą a Cirylem Gane.
To zestawienie praktycznie wyznacza kolejnego rywala dla mistrza – zwycięzca tej walki powinien zmierzyć się z Aspinallem w pojedynku unifikacyjnym.
Brytyjczyk nie ukrywa ambicji. Jego przekaz jest prosty – wraca, by odzyskać pełną kontrolę nad dywizją ciężką.
Zobacz także: Eddie Hearn uderza w UFC: „Kontrakt Toma Aspinalla to pieprzona kpina”
źródło: Instagram / Tom Aspinall | foto: Getty Images
