Tommy McMillen jest przekonany, że należy do ścisłej czołówki kategorii piórkowej, choć na razie ma za sobą dopiero dwa występy w UFC. Niepokonany Amerykanin przed walką z Marwanem Rahikim zgłosił gotowość do bycia zawodnikiem rezerwowym dla Alexandra Volkanovskiego i Movsara Evloeva podczas UFC 333. „Gun” uważa, że ma wszystko, czego potrzeba, aby pokonać każdego zawodnika kategorii do 145 funtów, włącznie z aktualnym mistrzem.

Tommy McMillen w sobotę zmierzy się z Marwanem Rahikim podczas Noche UFC w Glendale. Obaj zawodnicy pozostają niepokonani i mają na koncie po dwa zwycięstwa w UFC, a każde z nich zakończyło się przed czasem.

28-letni Amerykanin w ostatnich miesiącach zwrócił na siebie uwagę nie tylko wynikami. Niedawno głośno zrobiło się o jego wypowiedzi dotyczącej Alexandra Volkanovskiego. McMillen stwierdził wówczas, że byłby w stanie pokonać aktualnego mistrza kategorii piórkowej.

Teraz „Gun” wyjaśnił, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu, ale jednocześnie podtrzymał swoje przekonanie, że może rywalizować z najlepszymi.

„100%, że mógłbym wygrać”

Volkanovski w kolejnym pojedynku będzie bronił pasa przeciwko Movsarowi Evloevowi. Do starcia dojdzie 24 października podczas UFC 333 w Abu Dhabi. McMillen uważa jednak, że jego wcześniejsza wypowiedź nie była przejawem braku szacunku do mistrza.

Po pierwsze, ten fragment został trochę wyrwany z kontekstu. Nie zrozumcie mnie źle. Pierwsze pytanie, które dostałem tego dnia, brzmiało mniej więcej: z kim mógłbym się zestawić. Steiny chciał zadać kilka takich pytań i zapytał mnie, kto jest obecnie jednym z GOAT-ów w wadze do 145 funtów. Powiedziałem, że GOAT-em w wadze do 145 funtów musi być Volk. Zasłużył na swoje miejsce wśród najlepszych. Ale potem Steiny zapytał, czy zawalczyłbym z Volkanovskim, gdyby pieniądze się zgadzały. Chciał po prostu zobaczyć, jakie mam podejście. Zapytał: ‘Zawalczyłbyś z Volkiem?’. Odpowiedziałem: oczywiście. Nie trafiasz do UFC i nie robisz tego, co ja robię, jeśli nie jesteś gotowy walczyć z każdym za odpowiednie pieniądze. A potem padło pytanie, czy uważam, że mógłbym wygrać. I tak, na 100%.”

McMillen jest obecnie jednym z najbardziej obiecujących zawodników kategorii piórkowej. W tym roku odniósł dwa zwycięstwa, oba zakończył przed czasem i za oba występy otrzymał bonusy.

Amerykanin jest przy tym zawodnikiem o nietypowych warunkach fizycznych jak na kategorię do 145 funtów. Sam wskazuje właśnie na rozmiary oraz zapasy jako jedne ze swoich największych atutów.

„Nie ma zawodnika w wadze piórkowej, którego nie mogę pokonać”

McMillen mierzy 198 centymetrów, a mimo tego rywalizuje w kategorii piórkowej. Jego zdaniem połączenie ogromnych jak na tę dywizję warunków fizycznych, zapasów oraz nastawienia do walki sprawia, że może zagrozić każdemu.

Nie sądzę, żeby na świecie był zawodnik w wadze do 145 funtów, którego nie mógłbym pokonać. I właśnie stąd bierze się moja pewność siebie. Naprawdę wierzę, że mogę pokonać każdego w wadze piórkowej. Wiem, że mam do tego odpowiednie narzędzia. Mam 6 stóp i 6 cali wzrostu, ważę 220 funtów. 6 stóp i 6 cali, 220 funtów. Jestem cholernie dużym zawodnikiem wagi piórkowej. To jest mój atut. Do tego przez całe życie trenowałem zapasy. Jeśli będę musiał, mogę zatrzymać zapasy rywali. A później dochodzi jeszcze moja miłość do walki i możliwość rywalizowania z każdym. Jasne, że tak. Uważam, że mam narzędzia, żeby walczyć z każdym zawodnikiem na świecie w wadze do 145 funtów.

„Wyślijcie mnie tam”

McMillen uważa, że zwycięstwo nad Rahikim może być na tyle efektowne, że UFC powinno rozważyć wykorzystanie go jako zawodnika rezerwowego do najważniejszej walki kategorii piórkowej.

Volkanovski i Evloev zmierzą się o mistrzowski pas na UFC 333, a Amerykanin jest gotowy pojawić się w Abu Dhabi, jeśli organizacja będzie potrzebowała zastępstwa dla któregoś z nich.

Nie ukrywa przy tym, że zdecydowanie większe wrażenie robi na nim Volkanovski niż jego najbliższy rywal.

Jeśli UFC się do mnie odezwie i będzie potrzebowało zawodnika rezerwowego do tej walki, Volka i tego drugiego, cholera, gościa, to jestem gotowy. Ten drugi jest naprawdę nudny, bądźmy szczerzy. Nikt nie chce go oglądać, jak wygrywa. Pieprzyć zapaśników. Musisz chcieć wychodzić tam i leżeć na ludziach. Ja też mógłbym to robić. Mogłem tak walczyć we wszystkich moich ostatnich pojedynkach. Mogę wyjść tam, położyć się na tych gościach i być jak Khamzat, robić to wszystko. To jest nudne. Nikt tego nie chce. Mam więc nadzieję, że Volk wygra. Ale jeśli UFC chce mi zapłacić i powiedzieć: ‘Tommy, przyjedź i bądź rezerwowym do tej walki’, to wyślijcie mnie tam. Pojawię się (…) i zmiotę każdego z tych gości.

Na razie McMillen musi jednak skupić się na własnym pojedynku. W sobotę czeka go starcie z Rahikim, który podobnie jak Amerykanin ma na koncie dwa zwycięstwa w UFC, oba odniesione przed czasem.

Jeżeli „Gun” po raz kolejny zachwyci kibiców, jego ambicje związane z czołówką dywizji mogą szybko przestać być jedynie odważnymi deklaracjami.

Zobacz także: Islam Makhachev zdradził, gdzie trafi Usman Nurmagomedov

źródło: rozmowa z MMA Fighting | foto: IMAGO/Zuma Press Wire