Charles Oliveira chce wrócić do oktagonu jeszcze przed końcem 2026 roku, ale jego kolejne zestawienie wciąż pozostaje otwarte. Diego Lima, trener i menadżer byłego mistrza UFC, wskazał nazwiska zawodników, którzy jego zdaniem mogą być odpowiednimi rywalami do walki o pas BMF – i wyjaśnił, dlaczego w tym gronie nie umieszcza Armana Tsarukyana.
Po śmierci wieloletniego przyjaciela i klubowego kolegi Allana Nascimento Charles Oliveira dopiero niedawno wrócił do regularnych treningów. Jak zdradził jego trener Diego Lima, Brazylijczyk nie ma obecnie zakontraktowanej kolejnej walki ani nawet rozpoczętych oficjalnych negocjacji z UFC.
Nie oznacza to jednak, że „do Bronx” zamierza długo pozostawać poza rywalizacją. Lima przekonuje, że jego zawodnik chce wystąpić jeszcze w tym roku, choć oczywiście wiele zależy od tego, jakie możliwości zaproponuje mu organizacja.
Nie chce pozostawać nieaktywny przez zbyt długi czas. Oczywiście, gdyby UFC powiedziało nam, że walka o mistrzowski pas w kwietniu jest gwarantowana, to naturalnie byśmy poczekali. Ale Charles chce walczyć. Myślę więc, że być może za około 15 dni rozpoczniemy negocjacje.
Cel jest jeden – Justin Gaethje i mistrzowski pas
Największym celem Oliveiry pozostaje odzyskanie mistrzostwa wagi lekkiej. Brazylijczyk chciałby ponownie zmierzyć się z Justinem Gaethje, którego pokonał już w 2022 roku.
Lima przyznał jednak, że jego podopieczny musi brać pod uwagę również inne scenariusze. Jeśli „Highlight” nie będzie dostępny, Oliveira może zdecydować się na walkę, która przybliży go do kolejnej mistrzowskiej szansy.
Wśród potencjalnych rywali trener wymienił przede wszystkim Armana Tsarukyana oraz Diego Lopesa. Szczególnie interesująco wygląda druga z tych opcji, ponieważ Lopes miałby dopiero rozpoczynać swoją przygodę w wadze lekkiej.
Zdaniem Limy nie można jednak patrzeć wyłącznie na miejsce zawodnika w rankingu czy jego dotychczasowe występy w danej kategorii. Dla Oliveiry liczy się również to, czy konkretne zestawienie będzie miało sportowe i medialne znaczenie.
Arman, niezależnie od wyniku jego walki z Mauricio Ruffym, jest mocnym nazwiskiem, więc to bardzo interesująca opcja. Diego Lopes przechodzi teraz do wyższej kategorii, ale to zawodnik, który dwa razy walczył o mistrzowski pas, dobrze się sprzedaje i walczy bardzo widowiskowo. Byłby świetnym nazwiskiem w tej dywizji. Dlaczego nie? Ktoś powie: „Ale to byłaby jego pierwsza walka w tej kategorii”. Trzeba jednak zrozumieć, że chodzi o pojedynki, które gdzieś nas prowadzą. Nie ma sensu walczyć z bardzo ważnym zawodnikiem, który jednak nie generuje zainteresowania i taka walka nigdzie nas nie zaprowadzi.
Lima podkreślił, że nadrzędnym celem jego zespołu wciąż jest mistrzowski pas. Jeśli jednak droga do niego będzie wymagała kolejnego występu, Oliveira nie zamierza siedzieć bezczynnie.
Nie każda walka Charlesa Oliveiry będzie pojedynkiem o BMF
Interesująca pozostaje również kwestia pasa BMF, który obecnie należy do Brazylijczyka. Lima zaznaczył, że nie ma jeszcze decyzji, czy Oliveira będzie go bronił przy kolejnym występie. Wszystko ma zależeć od nazwiska rywala.
Trener „do Bronxa” wyjaśnił, że jego zawodnik może pójść jedną z dwóch dróg. Pierwszą będzie obrona pasa BMF w dużym, medialnym pojedynku. Drugą – zaakceptowanie walki, która niekoniecznie będzie wiązała się z tym trofeum, ale zapewni mu najlepszą drogę do starcia o mistrzostwo wagi lekkiej.
Kolejna walka Charlesa niekoniecznie będzie pojedynkiem o pas BMF. Mamy dwie drogi. Albo walczymy o BMF, co jest kwestią negocjacji i pieniędzy, albo bierzemy walkę, którą być może musimy stoczyć, aby dostać się do pojedynku o mistrzowski pas.
Lima uważa, że nie każde duże sportowo zestawienie powinno automatycznie otrzymywać status walki o BMF. W jego ocenie ten pas ma obecnie zupełnie inne znaczenie niż zwykłe wyróżnienie dla najtwardszego zawodnika w oktagonie.
Dlaczego Tsarukyan nie pasuje do walki o BMF?
Właśnie tutaj pojawia się nazwisko Armana Tsarukyana. Lima nie przekreśla możliwości rewanżu z Ormianinem, który pokonał Oliveirę niejednogłośną decyzją podczas UFC 300. Uważa go wręcz za interesującego rywala i jedno z najważniejszych nazwisk w wadze lekkiej. Jednocześnie trener Brazylijczyka nie widzi Tsarukyana jako odpowiedniego przeciwnika do walki o pas BMF.
Powód? Nie chodzi – jak podkreślił – o sportową wartość zawodnika. Zdaniem Limy BMF powinien być przede wszystkim produktem opartym na ogromnym zainteresowaniu kibiców i medialnej rozpoznawalności obu uczestników.
Nie powiem, że Arman się nie sprzedaje, bo nie o to mi chodzi. Ale aby walczyć o pas BMF, zawodnik musi mieć bardzo dużą medialną atrakcyjność. BMF nie polega na tym, kto jest najtwardszym gościem. Chodzi o ogromny medialny zasięg. Taka jest rzeczywistość. Jeśli zestawimy Charlesa z zawodnikiem mającym gigantyczną medialną popularność, wtedy walka może być o BMF. Jeśli nie ma takiego medialnego zainteresowania, to nie powinna być walką o BMF.
To dość interesujące spojrzenie na pas, który od momentu powstania był promowany przede wszystkim jako symbol walki między zawodnikami o wyjątkowo agresywnym i widowiskowym stylu.
Lima otwarcie przyznaje jednak, że w obecnych realiach największe znaczenie ma również potencjał komercyjny konkretnego zestawienia.
Gaethje, Pimblett i Lopes. To oni mają odpowiedni „appeal”
Zdaniem trenera Oliveiry odpowiednimi przeciwnikami do walki o BMF byliby między innymi Gaethje, Lopes oraz Paddy Pimblett. Każdy z nich ma według Limy nie tylko sportową wartość, ale również odpowiednią rozpoznawalność i zdolność przyciągania zainteresowania. Najbardziej oczywistym scenariuszem pozostaje oczywiście ponowne starcie z Gaethje. Oliveira ma z Amerykaninem historię, a ich pierwsza walka zakończyła się efektownym zwycięstwem Brazylijczyka.
Lima uważa, że właśnie historia między tymi zawodnikami sprawia, iż rewanż byłby bardziej atrakcyjny niż potencjalne starcie Gaethje z Tsarukyanem.
Moim zdaniem, i myślę, że również zdaniem kibiców, Charles ma historię z Gaethje, więc to byłby bardziej atrakcyjny marketingowo pojedynek. Wiemy, że pod względem finansowym Charles jest dla Gaethje najlepszym nazwiskiem do walki. Wiemy jednak również, że Arman jest wysoko. Być może właśnie te dwa nazwiska gwarantowałyby zawodnikom walkę o mistrzowski pas.
Dla Oliveiry idealny scenariusz byłby więc prosty: kolejne starcie z Gaethje, w którym stawką byłyby nie tylko sportowe ambicje obu zawodników. Diego Lima wskazał nawet wizję „perfekcyjnego” pojedynku, w którym Brazylijczyk mógłby walczyć z Amerykaninem jednocześnie o pas BMF, mistrzostwo wagi lekkiej oraz tzw. White House belt.
Na razie jednak „do Bronx” nie ma jeszcze zakontraktowanej walki. Jedno jest natomiast jasne – jego obóz nie chce czekać w nieskończoność na mistrzowską szansę. Jeśli odpowiednia propozycja pojawi się jeszcze w tym roku, Oliveira zamierza wrócić do pracy. A wybór rywala będzie zależał nie tylko od rankingu czy sportowej logiki, ale również od tego, jak duże znaczenie konkretna walka może mieć dla jego dalszej kariery.
Zobacz także: Charles Oliveira odrzuca walkę z Paddym Pimblettem. Chce rewanżu z Gaethje: „Jestem następny w kolejce”
źródło: wywiad dla MMA Fighting | foto: Zuffa LLC

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)




















