Trener legendarnego Ankosu MMA po raz pierwszy szczegółowo opisuje kulisy rozstania z jednym ze swoich najbardziej utytułowanych wychowanków.
Andrzej Kościelski (Ankos MMA) w rozmowie z naszym portalem zabrał głos w sprawie, o której przez długi czas milczał – rozstania z Piotrem Kuberskim, wychowankiem klubu i zdobywcą tymczasowego pasa KSW w wadze średniej. Trener podkreślił, że zdecydował się mówić wyłącznie dlatego, że publiczne słowa zawodnika rozmijały się z tym, co faktycznie wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami sali treningowej.
Iskrą zapalną całej sytuacji okazał się skład narożnika na walkę z Michałem Michalskim. Kuberski chciał do starcia wyjść z własnym sztabem trenerskim, pomijając dotychczasowych współpracowników z Ankosu. Kościelski przyznaje, że przez długi czas czekał na rozmowę, która nigdy nie nastąpiła z inicjatywy zawodnika.
W pewnym momencie, jak już w poniedziałek czułem pismo nosem, dlaczego on nie przychodzi i dlaczego wygląda tak sytuacja.
zdradził szkoleniowiec. Wziął wówczas na świadków Michała Andryszaka i Pawła Korowczyka – i sam wyszedł z inicjatywą rozmowy.
Podczas tej konfrontacji wyszło na jaw, że Kuberski ustalił taktykę na walkę z zupełnie innymi szkoleniowcami, nie informując o tym swojego head coacha. Kościelski nie krył irytacji.
Jeżeli ja jestem Twoim head coachem, a ze mną nie ustalałeś taktyki na walkę, to sobie wyobrażasz, że ja – trener najlepszego klubu w Polsce – będę stał z Tobą w narożniku i nie wiem, co ci podpowiadać, bo masz swoich trzech nowych trenerów?
cytuje fragment swojej rozmowy z podopiecznym szkoleniowiec. Kościelski zaznaczył też, że obcy trenerzy nie pojawili się ani razu na sparingach w Ankosie, co w jego ocenie dyskwalifikowało ich jako narożnikowych.
Ktoś, kto robi tarczę jednemu, boksuje na tarczę drugiemu – to nadal daleka droga, żeby potrafić podpowiadać komuś, jak ktoś to w walce robi.
wyjaśnił.
Trener przedstawił Kuberskiemu jasne ultimatum: albo narożnik w składzie Ankosu MMA, albo jego inni szkoleniowcy – bez kompromisów.
Mogę stanąć z Tobą, ale ze swoim sztabem trenerskim – z Michałem Andryszakiem, z Pawłem Korowczykiem, z Markiem Drażdżyńskim. Musisz wybrać: albo sztab trenerski Ankosu MMA, albo swoich trenerów, których ja praktycznie nie znam.
relacjonował Kościelski. Decyzja Kuberskiego była jednoznaczna.
No to ja wybieram ich.
miał odpowiedzieć zawodnik. Szkoleniowiec przyjął to spokojnie:
Jesteś dorosły, wiesz, co robisz – wybierasz ich, proszę bardzo. Ja nie mam parcia, że muszę z Tobą stać w narożniku.
To właśnie ta odpowiedź stała się dla Kościelskiego źródłem frustracji, gdy po walce Kuberski publicznie sugerował, że to trener odmówił mu wsparcia.
Jeżeli wybrał ich, to nie powinien mówić w wywiadzie, że trener nie chciał z nim stać w narożniku – bo nic takiego nie miało miejsca. Ja chciałem stanąć, powiedziałem, że stanę – ale z moimi trenerami.
podkreślił szef Ankosu, wskazując, że całą rozmowę słyszeli naocznie Andryszak i Korowczyk.
Kilka dni po zwycięstwie nad Michalskim Kuberski poinformował klub o chęci odejścia, na co trener stwierdził tylko:
U mnie nie ma czegoś takiego, że masz ze mną jakieś umowy. Jak chcesz odejść, to sobie odchodzisz – nie chcę żadnych pieniędzy za to, że odchodzisz z klubu.
Mimo gorzkich okoliczności rozstanie odbyło się w kulturalnej atmosferze. Kościelski nie zamknął drzwi przed swoim wychowankiem – zaznaczył jedynie, że ewentualny powrót musiałby odbyć się na tych samych zasadach, co przez całą karierę.
Piotr wygrał tu 18 walk od samych podstaw – w każdej chwili może przyjść. Ale na tych samych zasadach, co byłeś.
podsumował trener.
























