Site icon InTheCage.pl

Trener Kościelski mówi o kulisach rozstania z Gamrotem. Zawodnik odpowiada: „Powody były inne”

Trener Kościelski mówi o kulisach rozstania z Gamrotem. Zawodnik odpowiada: „Powody były inne”

Trener Andrzej Kościerski po raz pierwszy szczegółowo opowiedział o okolicznościach odejścia Mateusza Gamrota z Ankosu. Zawodnik nie pozostał dłużny i odpowiedział publicznie na Instagramie.

Wywiad z trenerem Andrzejem Kościelskim, opublikowany przez nasz portal, wywołał niemałe poruszenie w środowisku polskiego MMA. Szkoleniowiec po raz pierwszy tak szczegółowo opisał swoje spostrzeżenia na temat okoliczności odejścia Mateusza Gamrota z poznańskiego Ankosu – zdarzenia sprzed blisko dekady, które do tej pory pozostawało bez oficjalnego komentarza z jego strony. Gamrot – skupiony na przygotowaniach do nadchodzącej walki – postanowił zabrać głos na Instagramie.

Trener Kościelski przyznał, że przez lata nie chciał publicznie poruszać tego tematu, jednak wypowiedzi trenera Bartka Jezierskiego i Mateusza Gamrota dotyczący rozliczeń finansowych w polskich klubach MMA skłonił go do zabrania głosu. Szkoleniowiec opowiedział historię od samego początku – od momentu, gdy kilkanaście lat temu na jego sali pojawił się młody chłopak wysłany przez matkę do Poznania, by zostać zapaśnikiem.

Pewnego dnia przyszedł chłopak – był to Mateusz Gamrot – i mówi do mnie: przyszedłem trenować zapasy, bo mama wysłała mnie do Poznania, żebym był zapaśnikiem.

wspominał Kościelski. Zawodnik trafił na trening jiu-jitsu brazylijskiego, a trener od razu dostrzegł jego potencjał.

Widziałem od razu, że to zapaśnik z niezłym poziomem juniorskim. Do tego był bardzo 'fitny’, bardzo sprytny i nawet to jiu-jitsu, którego wcześniej nie znał, szybko łapał.

zaznaczył.

Przez lata współpraca układała się wzorowo. Gamrot wygrał osiemnaście walk amatorskich, zdobył tytuły mistrzowskie w grapplingu, a następnie trzynaście zawodowych starć z rzędu – w tym cztery pasy KSW. Kościelski podkreślił, że przez cały ten czas żaden z zawodników grupy zawodowej, w tym Gamrot, nie płacił za karnety ani nie rozliczał się procentowo z wygranych.

Żaden z nich – Borys był osiem lat, Gamrot siedem lat, plus cała ta śmietanka – żaden z nich nie zapłacił w Ankosie za nic, nigdy.

stwierdził wprost. Co więcej, szkoleniowiec przyznał, że sam finansował wyjazdy na obozy i pokrywał koszty podróży na gale, a zawodnicy otrzymywali stypendia zbierane od sponsorów. Gamrot miał dostawać miesięcznie około trzech, trzech i pół tysiąca złotych.

Napięcia, według Kościelskiego, zaczęły narastać po dziesiątej wygranej walce zawodowej. Trener zarzucił Gamrotowi, że zaczął ignorować wypracowane schematy treningowe i podważać autorytet sztabu Ankosu. Kulminacją konfliktu miał być zorganizowany przez zawodnika „bunt”, w wyniku którego Ankos opuściło jednocześnie dziesięciu czołowych zawodników – w tym Borys Mańkowski, Piotr Niedzielski czy Tomasz Kondraciuk.

Mateusz wpadł na genialny pomysł – zaczął buntować wszystkich pozostałych chłopaków i namawiać ich do odejścia z klubu.

powiedział Kościelski. Trener nie ukrywa, że do dziś nie zamierza przyjąć byłego podopiecznego z powrotem.

Nie ma takiej możliwości. Mateusz jeszcze podarł moje zdjęcie, nagrał sobie filmik i podarł. Powiedziałem mu kiedyś: mogę z Tobą wypić piwo, ale ręki Ci nigdy nie podam.

zaznaczył dobitnie.

Gamrot odpowiedział w dwuczęściowym wpisie na Instagramie, zachowując spokojny, ale stanowczy ton. Zawodnik nie zaprzeczył faktom dotyczącym braku rozliczeń finansowych – potwierdził wersję trenera, dodając jednak kluczowy kontekst. „Proponowaliśmy trenerowi, że możemy się rozliczać, jednak za każdym razem odmawiał” – napisał. Jednocześnie zakwestionował motywację i timing publikacji wywiadu. „Nie ma lepszego czasu niż chwila przed dużą walką i wywlekanie dramaturgii i łapania zasięgów przez media z sytuacji przed 10 lat” – stwierdził wprost. Odniósł się też do kwestii odejścia z Ankosu, sugerując, że prawdziwe powody były zupełnie inne niż finansowe i nie wynikały z jego działań. „Osoby, które odeszły w tamtym czasie, mogą potwierdzić bądź odpowiedzieć, jaka była historia” – zaznaczył, nie wchodząc jednak w szczegóły.

Obaj panowie są zgodni w jednej kwestii – przez lata Kościelski nie oczekiwał od zawodników pieniędzy i nigdy ich nie pobierał. Spór dotyczy natomiast interpretacji tamtych wydarzeń i – przede wszystkim -okoliczności samego odejścia. Gamrot konsekwentnie podkreśla szacunek do swojego byłego szkoleniowca i deklaruje, że nie zamierza prowadzić publicznych sporów. Trener widzi jednak tę historię inaczej i ewidentnie ma żal do byłego podopiecznego. 

Exit mobile version