Site icon InTheCage.pl

Trzej królowie #maj

Trzej królowie #maj

Ubiegły miesiąc był niezwykle bogaty jeśli chodzi o Polskie MMA. KSW, FEN, Nastula Cup, walka Marcina Helda w  Bellatorze oraz walki naszych rodaków w azjatyckim One. Kto najbardziej wyróżnił się w całym ubiegłym miesiącu? Przedstawiamy nowy cykl, „Trzej królowie” gdzie prezentować będziemy zawodników miesiąca portalu inthecage.pl

#1 – Marcin Wrzosek – Pierwszy z Marcinów. „Polish Zombie” w rewelacyjnym stylu zwyciężył na gali KSW 35 z Filipem Wolańskim. Pojedynek między panami na papierze wyglądał ekscytująco i  tym większe brawa należą się Marcinowi, udźwignął ten pojedynek nie tylko sportowo, ale i marketingowo. Walka wieczoru w debiucie na karcie głównej PPV. Debiut marzenie. Dodatkowym atutem Wrzoska jest umiejętność poruszania się w social mediach, wywiadach. Zawodnik ten jest niezwykle medialny, potrafi się sprzedać. Marcin Wrzosek z pewnością zasłużył na tytuł najlepszego zawodnika maja.

#2 – Marcin Held – reprezentant Ankosu MMA nigdy nie prezentował się tak imponująco w dniu ważenia. Forma fizyczna bardzo przełożyła się na klatkę. Zobaczyliśmy Marcina Helda 2.0. Zawodnik kompletny, który w stójce zrobił wielki progres, potrafił atakować nieszablonowo. Kondycyjnie także widać było postęp. Dave Jensen był bezradny, nie umiał nawiązać walki z Heldem. Można zaryzykować stwierdzenie iż był to najlepszy Marcin jakiego mogliśmy oglądać w klatce Bellatora. Z pewnością występ warty uwagi który nie mógł nam umknąć.

#3 – Marcin Wójcik – człowiek który robi wielki przeciąg w  wadze półciężkiej KSW. Na KSW 35 kompletnie zdominował Michała Fijałkę w każdej z płaszczyzn. Dominował w stójce, parterze a także fizycznie. Wójcik przebojem wdarł się po tej walce do TOP 3 w naszym kraju i powinien za chwilę walczyć z mistrzem Tomaszem Narkunem. Forma Marcina wójcika nie mogła nam umknąć. Wyróżniający się występ ubiegłego miesiąca.

Wyróżnienie: Marcin Prachnio – Polak odniósł już drugie zwycięstwo w azjatyckiej organizacji One. Po trudnym boju niejednogłośnie na punkty pokonał utalentowanego Brazylijczyka, Leandra Ataidesa. Prachnio, który nigdy nie bił się w Polsce legitymuje się imponującym rekordem 11-2, była to jego szósta z rzędu wygrana.

Grafika: Marek Romanowski

Exit mobile version