Arman Tsarukyan miał początkowo zmierzyć się z Charlesem Oliveirą w pięciorundowym pojedynku na UFC 331, jednak ostatecznie jego rywalem został Mauricio Ruffy. Ormianin zdradził, jak doszło do zmiany przeciwnika i dlaczego zdecydował się przyjąć nowe zestawienie zamiast czekać na Oliveirę. Jak się okazuje, kluczowe znaczenie miała również chęć pozostania aktywnym.
Powrót Armana Tsarukyana do oktagonu po długiej przerwie początkowo miał wyglądać zupełnie inaczej. Ormianin miał zmierzyć się z Charlesem Oliveirą w pięciorundowym pojedynku, który miał mieć znaczenie dla układu czołówki kategorii lekkiej.
Do walki jednak nie dojdzie. Tsarukyan w rozmowie z Arielem Helwanim ujawnił, że kiedy przebywał już na obozie przygotowawczym w górach, UFC skontaktowało się z nim z informacją o zmianie rywala.
Miałem walczyć z Charlesem na pięć rund. Pojechałem więc na obóz przygotowawczy, a dwa tygodnie później, kiedy byłem w górach, zadzwonili do mnie i powiedzieli: mamy dla ciebie nowe nazwisko. To Ruffy. Powiedziałem: okej, nie ma problemu.
Decyzja Tsarukyana była związana przede wszystkim z jego sytuacją po bardzo długiej przerwie od startów. Zawodnik nie chciał ponownie odkładać powrotu i czekać na kolejną okazję.
Nie chciałem wycofywać się i czekać na Charlesa. Los Angeles, pięć rund, wielka gala, a ja długo nie walczyłem. Potrzebuję tej walki.
Dlaczego Oliveira wypadł z zestawienia?
Helwani zapytał Tsarukyana również o powód, dla którego UFC zdecydowało się zmienić jego rywala. Według Ormianina Oliveira miał stracić możliwość występu ze względu na śmierć bliskiego przyjaciela i problemy z przygotowaniami.
Tsarukyan nie ukrywał jednak, że nie do końca przekonało go takie wyjaśnienie. Zaznaczył przy tym, że sam nie chciałby oceniać sytuacji związanej z czyjąś żałobą, ale jego zdaniem powrót Oliveiry do treningów zaledwie kilka dni później budził pewne wątpliwości.
Powiedzieli, że zmarł jego przyjaciel i dlatego nie może trenować. Ale nie rozumiem, bo trzy czy cztery dni później robił już transmisje na żywo i wrócił do obozu. Prawdopodobnie już ustawili mu walkę z Diego Lopesem. Po prostu znalazł wymówkę. Nie wiem, każdy jest inny.
Tsarukyan jednocześnie zaznaczył, że rozumie, jak trudnym doświadczeniem jest utrata bliskiej osoby. Jego zdaniem nie można jednak wiedzieć, jak w takiej sytuacji zachowałby się sam Oliveira.
Utrata kogoś jest bardzo trudna, ale mógł przecież ze mną walczyć i zadedykować zwycięstwo swojemu przyjacielowi. Nigdy nie wiadomo. Ale oczywiście, jeśli miałby wybierać między walką ze mną a Diego Lopesem, na pewno wybrałby Diego.
Warto podkreślić, że Tsarukyan przedstawiał w tym miejscu swoją interpretację sytuacji, a nie informację, że Oliveira rzeczywiście został już oficjalnie zestawiony z Lopesem.
Zobacz także: Diego Lopes zmienia kategorię wagową: „Jesteśmy w trakcie zaawansowanych rozmów”
Nie było jeszcze decyzji w sprawie BMF
Tsarukyan ujawnił również, że jego pierwotne zestawienie z Oliveirą miało być walką o pozycję pretendenta numer jeden. Nie było natomiast oficjalnie ustalone, że stawką pojedynku będzie pas BMF, którego posiadaczem jest Brazylijczyk.
To miała być po prostu walka o miano pretendenta numer jeden. Nie było pasa BMF. O tym rozmawialiśmy, ale niczego jeszcze nie potwierdziliśmy. Powiedzieli tylko, że będzie pięć rund. Powiedziałem: tak, i wtedy wydarzyło się to wszystko.
Ostatecznie na jego drodze stanął więc Mauricio Ruffy, który w ostatnich występach zrobił sporo, aby znaleźć się w coraz lepszej pozycji w dywizji lekkiej.
Dla Tsarukyana zmiana nie oznacza jednak mniejszej motywacji. Wręcz przeciwnie – Ormianin uznał, że przyjęcie nowego przeciwnika jest najlepszym sposobem na utrzymanie aktywności.
„Nikt nie może wskoczyć przede mnie”
Tsarukyan nie chciał kolejny raz pozostawać poza oktagonem i czekać, aż sytuacja w kategorii lekkiej sama się rozwiąże. Jak przyznał, wolał wziąć walkę i dzięki temu nadal mieć kontrolę nad swoją pozycją w wyścigu po mistrzowski pas.
Podoba mi się to zestawienie, bo w tym roku nikt nie chce walczyć. Jeśli po prostu będę siedział i czekał, może pojawić się ktoś nowy i zasłużyć na tę pozycję bardziej ode mnie. Dlatego zdecydowałem się podjąć tę walkę. Chcę walczyć, żeby nikt znowu nie mógł wskoczyć przede mnie i zostać numerem jeden w kolejce do tytułu.
Tym samym pojedynek z Ruffym ma dla Tsarukyana konkretne znaczenie. Ormianin nie traktuje go wyłącznie jako sposobu na powrót po przerwie, ale jako kolejną okazję do umocnienia swojej pozycji w dywizji.
UFC obiecało Tsarukyanowi walkę o pas
Co najważniejsze, Tsarukyan twierdzi, że otrzymał od UFC zapewnienie, iż zwycięstwo nad Ruffym zagwarantuje mu upragniony pojedynek o mistrzostwo kategorii lekkiej. W tej chwili mistrzem pozostaje Justin Gaethje.
Helwani dopytał, czy była to jedynie ustna deklaracja, czy zawodnik otrzymał takie zapewnienie na piśmie.
Powiedzieli mi, że jeśli wygram tę walkę, w końcu będę walczył o pas. Powiedzieli, że będę walczył z Justinem Gaethje.
Na pytanie, czy informacja ta została zawarta w kontrakcie, Tsarukyan odpowiedział:
Nie, tylko mi to powiedzieli. To mi wystarczy. Hunter Campbell powiedział mi to osobiście.
To właśnie bezpośrednia rozmowa z przedstawicielem UFC sprawiła, że Tsarukyan nie ma większych obaw co do tego, czy obietnica zostanie spełniona.
Wierzę mu. Poleciałem tam i z nim porozmawiałem. To coś innego, kiedy twój menedżer mówi ci, że oni coś powiedzieli. Ale kiedy siedzisz z kimś, rozmawiasz z nim i podajesz mu rękę, to jest zupełnie coś innego.
Mógł czekać na Gaethje, ale wybrał walkę
Tsarukyan przyznał również, że UFC dawało mu możliwość pozostania poza oktagonem i oczekiwania na dalszy rozwój sytuacji wokół Justina Gaethje. Zawodnik uznał jednak, że aktywność będzie dla niego korzystniejsza.
Tak, była taka opcja. Ale najlepszą opcją jest walka. Trzeba pozostać aktywnym. Szczególnie w Los Angeles mogę zbudować swoje nazwisko. Jestem blisko tej pozycji, więc powinienem walczyć.
Ormianin dodał, że nowe zestawienie ma dla niego również bardzo konkretne zalety finansowe i medialne.
Wszystko się zgadza. Dobre pieniądze, hype i walka o miano pretendenta numer jeden.
Tsarukyan potwierdził nawet, że będzie to jego najlepiej opłacany występ w UFC. Zwycięstwo nad Ruffy’m może więc jednocześnie przybliżyć go do walki o mistrzostwo i stanowić kolejny krok w budowaniu jego pozycji jako jednej z największych gwiazd kategorii lekkiej.
Zobacz także: Arman Tsarukyan ocenił występ Islama Makhacheva na UFC 330: „Nie wyglądał tak dobrze jak wcześniej”
źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Mark J. Rebilas-Imagn Images
![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)





















