Dustin Poirier uważa, że Max Holloway zapracował na to, aby na tym etapie kariery wybierać wyłącznie największe dostępne pojedynki. Były mistrz kategorii lekkiej wskazuje na dorobek Hawajczyka, który ma na koncie między innymi nokaut nad aktualnym mistrzem wagi lekkiej Justinem Gaethje oraz zdobycie pasa BMF.

Max Holloway po raz ostatni pojawił się w oktagonie podczas UFC 329 w lipcu, gdzie pokonał Conora McGregora po tym, jak Irlandczyk doznał kontuzji kolana już w pierwszej rundzie.

Po zwycięstwie były mistrz kategorii piórkowej nie ukrywał, że interesują go przede wszystkim duże nazwiska. Holloway brał pod uwagę zarówno powrót do kategorii lekkiej, jak i kolejną walkę w wadze półśredniej.

W wadze do 70 kilogramów Hawajczyk ma już szczególnie mocny argument. W przeszłości znokautował Justina Gaethje, który obecnie posiada niekwestionowany pas mistrzowski tej dywizji. Holloway był również posiadaczem pasa BMF, zanim utracił go w starciu z Charlesem Oliveirą.

Zdaniem Dustina Poiriera taki dorobek daje Hollowayowi wyjątkową pozycję przy wyborze kolejnego rywala.

Poirier: „Tylko wielkie pojedynki”

Dustin Poirier odniósł się do sytuacji Hollowaya podczas poniedziałkowego odcinka podcastu Deep Waters, w którym pojawił się również były mistrz UFC wagi średniej Chris Weidman. „The Diamond” uważa, że Holloway nie powinien już podejmować przypadkowych wyzwań i ma pełne prawo czekać na największe dostępne zestawienie.

Przez swoje dokonania zapracował na prawo, żeby tak mówić. Tylko wielkie pojedynki. Był mistrzem wagi piórkowej. Ma nokaut nad aktualnym niekwestionowanym mistrzem wagi lekkiej. Tylko wielkie pojedynki. Był mistrzem BMF. Co jeszcze może zrobić? Tylko wielkie pojedynki.

Poirier zwraca więc uwagę nie tylko na aktualną pozycję Hollowaya, ale również na jego dorobek z całej kariery. Hawajczyk od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników UFC, a zwycięstwo nad McGregorem dodatkowo pozwoliło mu zachować pozycję jednego z największych nazwisk organizacji.

Weidman wskazuje na rewanż z Gaethje

Chris Weidman ma jednak wątpliwości, czy UFC zdecyduje się od razu zaoferować Hollowayowi walkę o mistrzowski pas kategorii półśredniej. Były czempion wagi średniej uważa natomiast, że zdecydowanie więcej sensu miałoby zestawienie Hawajczyka z Gaethje w kategorii lekkiej.

Nie widzę go od razu w walce o pas wagi półśredniej. Nie sądzę, żeby to się wydarzyło. Ale Holloway kontra Gaethje w wadze lekkiej ma dla mnie dużo sensu.

Takie zestawienie miałoby również dodatkową historię. Holloway jest jednym z niewielu zawodników, którzy mają już zwycięstwo nad obecnym mistrzem kategorii lekkiej, a rewanż z Gaethjem mógłby zostać przedstawiony jako starcie dwóch zawodników z najwyższej półki, którzy mają za sobą bogatą historię w UFC.

Opcją pozostaje także McGregor

Weidman nie wyklucza również scenariusza, w którym Holloway poczeka na kolejną walkę z McGregorem. Jednocześnie przestrzega Hawajczyka przed zbyt długim oczekiwaniem na powrót Irlandczyka.

Uważam też, że może poczekać na Conora. Tak, może to zrobić. Ale nie chciałbym, żeby skończył jak Chandler i czekał w nieskończoność. Powrót Conora może zająć sporo czasu. Nie wiemy, kiedy to nastąpi.

Na ten moment przyszłość Hollowaya pozostaje więc otwarta. Jeśli UFC zdecyduje się spełnić oczekiwania byłego mistrza, najbardziej naturalnym kierunkiem wydaje się jednak walka z jednym z największych nazwisk organizacji — szczególnie w kategorii lekkiej, gdzie Hawajczyk ma już na koncie zwycięstwo nad aktualnym mistrzem.

Zobacz także: Max Holloway wskazał dwóch rywali, z którymi ma chęć się zmierzyć w kolejnym pojedynku

źródło: Deep Waters Podcast | foto: givemesport.com