Tymoteusz Łopaczyk wróci do klatki KSW podczas gali XTB KSW 119 w Radomiu. Rywalem „Miodożera” będzie Andrzej Grzebyk, a już samo ogłoszenie walki wywołało ogromną dyskusję wśród kibiców. Najwięcej emocji wzbudził jednak limit wagowy pojedynku.
Od momentu ogłoszenia starcia w komentarzach błyskawicznie pojawiły się zarzuty pod adresem Andrzeja Grzebyka. Kibice wypominali byłemu pretendentowi wcześniejsze walki w catchweighcie, sugerując, że to właśnie on ponownie miał naciskać na taki limit. Tymoteusz Łopaczyk postanowił jednak wszystko wyjaśnić.
„To była moja prośba”
Tymoteusz Łopaczyk przyznał wprost, że pomysł walki w umownym limicie wyszedł właśnie od niego.
Najlepiej zwalić na Andrzeja. Nawet wrzuciłem taki filmik, bo ludzie od razu zaczęli w komentarzach jechać po nim. A prawda jest taka, że to była moja prośba. Jak zadzwonili z propozycją walki z Andrzejem, to zgodziłem się od razu, ale właśnie na catchweight.
Zawodnik Nemesis Pro Team wyjaśnił też, że początkowo celował w późniejszy termin powrotu.
Chciałem walczyć później, bardziej od sierpnia w górę. Między innymi dlatego, że urodziła mi się córeczka i chciałem trochę dłużej pobyć w domu. Ale taka propozycja? No tego się po prostu nie odmawia.
„Żona odciąża mnie na maksa”
Łopaczyk sporo mówił również o nowej rzeczywistości po narodzinach dziecka i o tym, jak wygląda jego codzienność w trakcie przygotowań.
Muszę bardzo podziękować swojej żonie, bo odciąża mnie na maksa w każdym możliwym aspekcie. Wszystkie nocne obowiązki praktycznie przejęła na siebie, żebym mógł się wysypiać i normalnie trenować.
„Miodożer” podkreśla, że w sportach walki brak regeneracji oznacza ogromne ryzyko.
Niewyspanie to nie jest tylko kwestia słabszego treningu. Największy problem jest taki, że wtedy rośnie ryzyko kontuzji. Możesz coś zerwać, urwać, coś może pęknąć. A my nie mamy lekkiej roboty. Jeszcze jak się złapiesz z takim Damianem, to wiadomo jak jest.
„Nie skreślałbym Grzebyka”
Choć Andrzej Grzebyk po ostatniej porażce sugerował nawet zakończenie kariery, Łopaczyk nie uważa, by jego rywal był już zawodnikiem po prime’ie.
Ja bym go absolutnie nie skreślał. Andrzej dalej jest bardzo niebezpieczny. Ma ogromne doświadczenie, a ludzie trochę zapominają, że on ma dopiero 35 lat. Przecież teraz Sean Strickland został mistrzem UFC mając 35 lat. To nie jest żaden wiek.
Zawodnik Nemesis uważa, że problemem Grzebyka nie były umiejętności, a konkretne decyzje podejmowane w walce.
Z kolei z Muslimem poszedł na totalną wymianę i skończyło się fifty-fifty. Ale wyobraź sobie, co by było, gdyby znokautował Muslima. Jak dużo by mu to dało.
„Jestem gotowy na każdą wersję Andrzeja”
Łopaczyk spodziewa się, że Grzebyk może wyjść zarówno bardzo taktycznie, jak i kompletnie odpalić się w otwartej bitce.
Jestem gotowy na wszystko. Na każdą wersję Andrzeja. On jest showmanem, wszyscy to wiedzą. Ale ja nie będę na siłę budował żadnej złej krwi czy sztucznego konfliktu. Ja pozostanę sobą, a Andrzej niech pozostanie sobą.
Na pytanie o ewentualne prowokowanie rywala podczas ważenia odpowiedział ze śmiechem:
Będę niedobry. Będę go wyzywał.
„Każdy sędzia powinien dostać w ryj”
W trakcie rozmowy Łopaczyk mocno odniósł się także do poziomu sędziowania w MMA. Punktem wyjścia była ostatnia walka Adriana Bartosińskiego z Madarsem Fleminasem.
Każdy sędzia powinien przynajmniej trochę posparować, zanim dostanie możliwość oceniania walk. Naprawdę. Powinni dostać chociaż raz w ryj, żeby wiedzieć, jak to wygląda od środka.
Zawodnik Nemesis nie ukrywał frustracji rozbieżnymi kartami punktowymi.
Jak masz takie skrajności w punktacji, to jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Czasami nie da się niektórych decyzji obronić w żaden sposób.
„Damian w zapasach jest zwierzakiem”
Na koniec Łopaczyk został zapytany o nadchodzącą walkę Damiana Janikowskiego z Wiktorem Zalewskim i nie miał wątpliwości, kto ma przewagę w kluczowej płaszczyźnie.
Damian w zapasach jest zwierzakiem. Ma medal olimpijski i uwierz mi – z jego klamry naprawdę bardzo ciężko się uwolnić.
Jednocześnie zaznaczył, że nie spodziewa się wielkiej rewolucji w stylu Zalewskiego po zmianie kategorii wagowej na wyższą.
Wydaje mi się, że stylistycznie Wiktor będzie dalej tym samym zawodnikiem. Można poprawić detale, można lepiej zrobić wagę, ale po latach walk ciężko zrobić kompletną rewolucję.
Zobacz także: Odwołali mu turniej przez… koszykówkę. Mateusz Wieczorek w szalonych okolicznościach trafił do KSW
