Site icon InTheCage.pl

„Uwielbiałem każdą, j*ebaną sekundę” – Carlos Condit otwiera się na temat zakończenia sportowej kariery

„Uwielbiałem każdą, j*ebaną sekundę” – Carlos Condit otwiera się na temat zakończenia sportowej kariery

Josh Hedges/Zuffa LLC

Jakiś czas temu gruchnęła informacja, dotycząca sportowej emerytury Carlosa Condita, natomiast nie była ona podparta żadnym komentarzem. Teraz „Natural Born Killer” otworzył się nieco na ten temat, występując w prowadzonym przez Ariela Helwani’ego programie – The MMA Hour

Zobacz także: Carlos Condit przechodzi na sportową emeryturę

Z racji na lata poświęcone tej dyscyplinie oraz mnóstwo minut spędzonych w różnorakich klatkach, Carlos Condit (32-14) na stałe zapisał się w świadomości kibiców z całego globu. Na pewne sprawy nie ma się jednak wpływu. Jedną z nich jest proces starzenia i czasami choć głowa chce, ciało odmawia już posłuszeństwa. Tak właśnie było podczas jego ostatniego pojedynku z Maxem Griffinem (18-8).

To był już czas, z wielu różnych powodów. Po ostatniej walce, czułem, że mimo odbycia bardzo dobrego obozu przygotowawczego, i tak byłem krok za Maxem. Naprawdę byłbym w stanie podrasować pewne sprawy, zobaczyć, co nie do końca wychodzi i raz po raz próbować to zmieniać, ale to trudny temat. Naprawdę ciężko to zrobić, bo musiałbym nieustannie wystawiać się na ostrzał, by doprowadzić do stanu, aż wszystko będzie działać. 

Bogata – i owocna – kariera Condita sięga aż 2002 roku, więc momentu, gdy MMA jeszcze tak naprawdę raczkowało. Na własne oczy widział, jak cała dyscyplina rozwija się w każdym aspekcie. Choć bywały trudne momenty, większość wspomnień będzie mu się dobrze kojarzyć.

Uwielbiałem każdą, j*ebaną sekundę. Wzloty i upadki – wszystko. Jeśli miałbym wybrać jakiś szczególny moment, to dwie ostatnie wygrane, gdy byliśmy w Abu Dhabi. Tam była szczególna atmosfera. Wszyscy moi trenerzy są jednocześnie dobrymi znajomymi, więc mieliśmy okazję walczyć w pięknym miejscu. To sprawiło mi bardzo dużo radości. Ale mam blisko 20 lat wspomnień, więc naprawdę trudno będzie uszczegółowić.

„Natural Born Killer” przygodę z amerykańskim gigantem rozpoczął w 2009 roku, przechodząc tam z wtedy bardzo medialnego WEC, gdzie dzierżył nawet mistrzowskie trofeum. Mierzył się z wieloma, zasłużonymi fighterami, pokonując chociażby Nicka Diaza (26-9) czy Dana Hardy’ego (25-10).

Źródło: YouTube/MMAFightingonSBN

Exit mobile version