Site icon InTheCage.pl

Volkanovski szykuje się do kolejnej obrony pasa: „Gramy tak, jakby walka była już potwierdzona”

Volkanovski szykuje się do kolejnej obrony pasa: „Gramy tak, jakby walka była już potwierdzona”

YouTube / Alexander Volkanovski

Alexander Volkanovski rozpoczął obóz przygotowawczy przed kolejną obroną pasa kategorii piórkowej UFC. Choć organizacja wciąż nie ogłosiła oficjalnie nazwiska rywala, Australijczyk nie zamierza czekać i już trenuje w Tajlandii, przygotowując się tak, jakby pojedynek był przesądzony. Wszystko wskazuje na to, że jego następnym przeciwnikiem będzie niepokonany Movsar Evloev.

Alexander Volkanovski opublikował na swoim kanale YouTube pierwszy materiał z obozu przygotowawczego w Bangtao w Tajlandii. Mistrz wagi piórkowej zdradził, że choć UFC nie potwierdziło jeszcze kolejnej walki, nie chce tracić ani jednego dnia przygotowań.

Dopiero od kilku tygodni wracam do regularnego rytmu treningowego, ale właśnie dlatego chciałem przylecieć tutaj tak wcześnie. Obóz zaraz się zacznie, więc chciałem zbudować solidną bazę. Trenuję po trzy, cztery godziny dziennie. Jest gorąco, ale przede wszystkim wykonujemy mnóstwo zapasów, mnóstwo rund na żywo. To był naprawdę ciężki pierwszy tydzień. Czuję to w całym ciele i właśnie o to chodzi. Nie da się uciec od tego bólu. Po każdej przerwie wracasz i myślisz: „Zapomniałem, jak bardzo to boli”. Potem znowu się do tego przyzwyczajasz. Nie miałem najlepszego sparingu, ale nieważne. Liczy się to, że przeszedłem przez trudny dzień i się nie poddałem. Właśnie takie dni budują zawodnika.

Wszystko wskazuje na Evloeva

Choć UFC nadal nie ogłosiło oficjalnie kolejnej walki mistrza, sam Volkanovski przyznał, że przygotowania prowadzone są pod konkretnego przeciwnika. Nie padło nazwisko, ale Australijczyk otwarcie przyznał, że skupia się głównie na zapasach, bo właśnie tego spodziewa się po swoim kolejnym rywalu.

Nadal nic nie zostało potwierdzone, ale daty, o których słyszę, sprawiają, że muszę zacząć przygotowania. Trenujemy tak, jakby wszystko było już dopięte. Powinniśmy wkrótce dostać potwierdzenie. To dość oczywiste, że prawdopodobnie będzie to Movsar. Dlatego od samego początku poświęcamy tyle czasu zapasom. Rano miałem trening siłowy, później pracowałem z Frankiem Hickmanem nad zapasami, a następnie zaliczyliśmy sesję grapplingu i kilka rund na żywo. To właśnie na tym chcę się teraz skupiać.

Dlaczego znowu Tajlandia?

Australijczyk po raz kolejny zdecydował się na przygotowania w Bangtao MMA. Jak podkreśla, nie chodzi wyłącznie o warunki pogodowe, ale przede wszystkim o możliwość pracy z zawodnikami z całego świata i ciągłe otrzymywanie nowych bodźców treningowych.

Mam świetnych partnerów treningowych w Australii, ale sparujemy ze sobą przez cały rok. Tutaj codziennie spotykam zawodników z różnych krajów i różnych stylów. Każdy robi coś inaczej. Jeden ma świetne cardio, drugi nietypowy boks, trzeci doskonały grappling. Musisz cały czas rozwiązywać nowe problemy i właśnie dlatego to miejsce jest tak wartościowe. Kiedy jestem w domu, po treningu chcę być przede wszystkim ojcem. Mam czwórkę dzieci i zawsze wybieram rodzinę. Tutaj nie mam tych obowiązków, więc mogę wykorzystać każdą godzinę na trening, analizę technik albo pomaganie innym zawodnikom. To pozwala mi jeszcze bardziej skupić się na rozwoju.

Doświadczony mistrz zmienia podejście

Volkanovski przyznał również, że z biegiem lat zmienił sposób przygotowań. Choć kiedyś potrafił trenować nawet cztery razy dziennie przez cały obóz, dziś większy nacisk kładzie na jakość i regenerację.

Dziesięć lat temu robiłem znacznie więcej jednostek treningowych. Dzisiaj byłoby to dla mnie bardziej szkodliwe niż pomocne. Wolę wykonać dwie naprawdę mocne sesje dziennie, zachować świeżość i być gotowym na treningi symulujące walkę w najwyższym tempie. Gdybym tylko dokładał kolejne treningi, moje ciało zaczęłoby zwalniać, a eksplozywność spadać. Wolę być gotowy na najwyższą intensywność, bo właśnie tego potrzebuję w walce.

Zobacz takżeAli Abdelaziz: Islam Makhachev jest najlepszym zawodnikiem w historii

źródło & foto: Alexander Volkanovski (YouTube)

Exit mobile version