Borys Dzikowski już w najbliższą sobotę podczas gali XTB KSW 121 w Libercu zmierzy się z Adrianem Dudkiem. Dla zawodnika znajdującego się obecnie na serii trzech porażek z rzędu starcie może mieć ogromne znaczenie dla jego dalszej pozycji w KSW. Sam Dzikowski nie przesądza jednak, czy będzie to dla niego pojedynek o „być albo nie być”, natomiast jego kolega z maty i rolek – Łukasz Charzewski – jest przekonany, że organizacja nadal mocno w niego wierzy.

Borys Dzikowski przystąpi do pojedynku z Adrianem Dudkiem z bilansem 4-4. Sobotnie starcie będzie dla niego szczególnie istotne, ponieważ zawodnik ma obecnie na koncie trzy kolejne przegrane.

Dzikowski w ostatnich występach musiał uznać wyższość Dominika Humburgera, Alaina Van De Merckta oraz Kacpra Pakeltysa. Szczególnie bolesna była dla niego ostatnia porażka, do której doszło w lutym tego roku. Polak został wówczas wyraźnie zdominowany w płaszczyźnie zapaśniczej.

Nic więc dziwnego, że w najnowszym odcinku KSW Battlecourse pojawiło się pytanie, czy konfrontacja z Dudkiem będzie dla niego pojedynkiem o utrzymanie się w organizacji.

Sam zawodnik nie chciał jednak jednoznacznie oceniać swojej sytuacji.

Nie wiem. Nie wiadomo, wszystko się okaże. Czas pokaże.

„Jego Wojsław przede wszystkim lubi”

Wtedy do rozmowy włączył się Łukasz Charzewski. Zawodnik, który również wystąpi na XTB KSW 121, gdzie jego przeciwnikiem będzie Josef Stummer, uważa, że Dzikowski może liczyć na kredyt zaufania ze strony organizacji.

„Harry” zwrócił uwagę przede wszystkim na fakt, że Dzikowski cieszy się sympatią osób związanych z KSW. Wspomniał przy tym o Wojsławie Rysiewskim, matchmakerze organizacji.

Kurde, jego ludzie lubią. Jego Wojsław przede wszystkim lubi, więc raczej go zostawi. Znaczy, mam nadzieję, że teraz wygra tę walkę i trzymam za niego mocno kciuki, bo to jest mój kumpel z maty i kumpel od rolek.

Charzewski nie ukrywa więc, że bardzo mocno liczy na zwycięstwo swojego kolegi. Jednocześnie uważa, że problemem Dzikowskiego w ostatnich występach nie były wyłącznie jego umiejętności sportowe.

Jego zdaniem kluczową kwestią pozostawało odpowiednie nastawienie mentalne.

Nie no, teraz jest już tak przygotowany… przede wszystkim tam z głową było coś nie tak, bo umiejętności ma bardzo duże, jak głowa będzie nastawiona… to będzie jak z Humburgerem.

Dzikowski od razu reaguje

W tym momencie Dzikowski postanowił doprecyzować wypowiedź swojego kolegi. Nie zgodził się bowiem z sugestią, że jego pojedynek z Dudkiem miałby wyglądać podobnie do przegranej konfrontacji z Humburgerem.

Nie no, jak to będzie jak z Humburgerem, nie będzie jak z Humburgerem, bo nie jadę tam przegrać!

Charzewski szybko wyjaśnił jednak, że nie chodziło mu o wynik pojedynku, lecz o jego charakter i zaangażowanie.

Że dasz krwawą walkę, jak z Humburgerem.

To właśnie starcie z Humburgerem zostało przez Charzewskiego przywołane jako przykład pojedynku, w którym Dzikowski zaprezentował ogromną determinację. Teraz jego kolega liczy, że podobne nastawienie zobaczymy również w Libercu, ale tym razem przełoży się ono na zwycięstwo.

Koledzy z maty i… rolek

Relacja pomiędzy Charzewskim a Dzikowskim wykracza zresztą poza samą salę treningową. Obaj zawodnicy są kolegami z maty, ale regularnie pojawiają się również razem w mediach społecznościowych.

Charzewski często nagrywa z Dzikowskim humorystyczne rolki, pokazując ich relację także od bardziej rozrywkowej strony. W sobotę obaj ponownie pojawią się jednak w klatce tej samej gali, a dla każdego z nich będzie to ważny pojedynek.

Charzewski zmierzy się z Josefem Stummerem, natomiast Dzikowski spróbuje przerwać serię trzech porażek w konfrontacji z Adrianem Dudkiem. Dla „Harry’ego” nie ma jednak wątpliwości, czego należy oczekiwać od jego kolegi. Dzikowski nie jedzie bowiem do Liberca po prostu przetrwać. Jak sam podkreślił, nie jedzie tam przegrać.

źródło: KSW Battlecourse (YouTube / KSW)