Już 6 grudnia polski kibic dostanie rzadki prezent – dwóch biało-czerwonych na jednej numerowanej gali UFC. Obok wracającego byłego mistrza, Jana Błachowicza, zadebiutuje niepokonany 6-0 Iwo Baraniewski. 27-latek opowiedział w rozmowie z TVP Sport o drodze do największej organizacji świata, kulisach obozu, mentalu, pierwszych sparingach „z kotami” oraz emocjach przed starciem z Ibo Aslanem.

Już na początku rozmowy Iwo Baraniewski podkreślił, że narastające przed debiutem emocje wcale mu nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie – działają jak paliwo.

W ogóle mnie to nie rozprasza, bardziej mnie to napędza. Im bliżej terminu, tym bardziej jestem podekscytowany.

– powiedział w wywiadzie dla TVP Sport udzielonym Patrykowi Prokulskiemu.

„W dwadzieścia sekund spełniłem marzenie. Od euforii do jeszcze większej euforii”

Kontrakt w UFC to skutek lat judo i intensywnego wejścia w zawodowe MMA, ale w Contender Series wszystko rozegrało się błyskawicznie. Polak znokautował Mahameda Aly’ego w 20 sekund.

Czasami spekulowaliśmy: ale by było, gdybym znokautował pierwszym ciosem. No i tak się stało. To była chyba moja pierwsza taka typowa wygrana przez KO. Niesamowite uczucie.

Później wszystko potoczyło się lawinowo: piątka z Daną Whitem, pochwały, szybkie potwierdzenie kontraktu.

To była euforia za euforią. Nokaut, piątka z Daną, potem wiedziałem, że mam walkę. Ciągła jazda w górę.

„Byłem największym underdogiem karty. Dowiedziałem się po walce”

Zaskakujące kulisy: Polak nie wiedział, że według bukmacherów miał najmniejsze szanse ze wszystkich zawodników gali.

W ogóle na to nie patrzyłem. Dopiero po walce usłyszałem, że byłem największym underdogiem całej karty.

„Vegas to dla mnie szczęśliwe miejsce. Nie mogę się doczekać wyjścia w T-Mobile Arenie”

Baraniewski wraca do Las Vegas po raz kolejny – i jak podkreśla, to lokacja wyjątkowa.

Vegas to szczęśliwe miejsce. Wiem, że T-Mobile Arena to duży przeskok względem Apexu, ale mnie to bardziej ekscytuje niż stresuje.

Co ciekawe, miasto nie od razu przypadło mu do gustu.

Na początku Vegas było na samym dole mojej listy. Ale po kilku pobytach spodobał mi się klimat. Może nawet ten cały vibe kasyn.

„Merab? Trenowaliśmy razem. Podoba mi się, jak zajeżdża rywali”

W rozmowie pojawił się wątek Meraba Dvalishviliego, którego styl Baraniewski wręcz uwielbia.

Trenowaliśmy na jednej macie w Syndicate. Lubię go oglądać – pięć rund ciśnienia, rywale w czwartej i piątej to już zwłoki. Imponuje mi tym.

„Pierwszy rok? Co sparing, to dostawałem. Myślałem: czy ja się do tego nadaję?”

Iwo otwarcie opowiada o trudnych początkach w MMA – i o przełomowym momencie, który przyszedł dopiero po długim czasie.

Na początku chodziłem na sparingi i praktycznie co tydzień dostawałem. Głowa latała. Myślałem: czy ja się w ogóle do tego nadaję?

Aż do momentu, w którym coś „kliknęło”.

Nagle zrobiłem coś dobrze, przypadkiem. I nagle zaczęło działać. Jak komuś tłumaczysz lewy prosty miesiącami, a on raz zrobi dobrze – to był taki moment u mnie.

„W UFC widzę swoje szanse. Wiele osób to stójkowicze, a ja mogę mieszać style”

W dywizji półciężkiej UFC Baraniewski widzi zarówno wyzwania, jak i przestrzeń dla swojego stylu.

Wielu tam to stójkowicze. Widzę swoje szanse na łączenie grapplingu z uderzeniami.

„Aslan? Może być ogień. On też szuka skończeń”

Najbliższy rywal to Ibo Aslan (2-2 w UFC), zawodnik, który podobnie, jak Polak lubi nokautować.

To rywal, który nie walczy na czas. Dwanaście nokautów w pierwszej rundzie. Mogą być fajerwerki. Trzeba uważać, jak będę wpadał z ciosami, bo schodzi na boki. Ale widzę też jego błędy: nie wraca rękami do brody.

„Z Jankiem się zgadaliśmy dopiero na sali. Super uczucie bić się na jednej gali z kimś, kogo oglądałem latami”

Baraniewski podkreśla, że wspólny występ z Janem Błachowiczem to spełnienie kolejnego z młodzieńczych marzeń.

Bić się z Jankiem na jednej gali? Super przeżycie. Przecież oglądałem wszystkie jego walki. Ale nie czuję presji. Idę tam po swoje marzenia, a nie po spełnianie oczekiwań innych.

„Mental pracuję tak samo, jak technikę. Wizualizuję wszystkie scenariusze – także te złe”

W przygotowaniach ważne miejsce zajmuje trening mentalny.

Przed Contenderem zacząłem współpracę z trenerem mentalnym. Wizualizuję różne scenariusze: dobre, złe, nawet te, w których przegrywam dwie rundy i muszę odwracać losy.

„Sparing z Khalilem Rountree? Poczułem moc”

Wśród największych wrażeń z amerykańskich sal – jedno nazwisko robi największe:

Największe wrażenie zrobił na mnie Khalil Rountree. Poczułem taką moc… dynamiczny, silny, bronił obaleń, szybki.

„Kto z topu? Pereira, Rountree, Oezdemir, Prochazka. Z każdym bym powalczył.”

W pytaniach z X padło pytanie o wymarzonych rywali:

Chciałbym zawalczyć z Pereirą. Z Rountree – żeby sprawdzić, jak byłoby teraz. Z Oezdemirem też chętnie. No i oczywiście Prochazka. Z każdym bym zawalczył.

Zobacz takżeJan Błachowicz ciężko trenuje przed powrotem do oktagonu. Były mistrz UFC zapewnia, że czuje się „bardziej skupiony, spokojny, a przy tym silniejszy”

źródło & foto: TVP Sport (wywiad Patryka Prokulskiego)