Site icon InTheCage.pl

Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?

Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?

Ostatnia gala UFC przyniosła kilka wyników, które mogą mocno namieszać w poszczególnych dywizjach. Jedni wykonali ogromny krok w kierunku ścisłej czołówki, inni będą musieli odbudować swoją pozycję, a kolejni dopiero zaczynają zaznaczać swoją obecność w największej organizacji MMA na świecie. Szczególnie dużo działo się w kategorii lekkiej, gdzie Quillan Salkilld odniósł największe zwycięstwo w dotychczasowej karierze, poddając Mateusza Gamrota.

Kto powinien być następny dla bohaterów ostatniej gali? Z kim powinien zmierzyć się Gamrot po bolesnej porażce? W kolejnej odsłonie „Who’s next In The Cage” przedstawiam moje propozycje zestawień, które moim zdaniem miałyby najwięcej sportowego sensu, a przy okazji mogłyby dostarczyć kibicom sporo emocji.

Quillan Salkilld

Potencjalny przeciwnik: Paddy Pimblett

Quillan Salkilld po dominującym zwycięstwie nad Mateuszem Gamrotem bez dwóch zdań może zacząć spoglądać w kierunku najwyższych celów w kategorii lekkiej. Australijczyk pozostaje niepokonany w UFC i w kolejnych występach udowadnia, że jest zawodnikiem niezwykle kompletnym. Potrafi znokautować rywala, ale równie dużym zagrożeniem jest w parterze, o czym tym razem boleśnie przekonał się Polak.

Pokonanie tak wysoko notowanego zawodnika jak Gamrot powinno również oznaczać spory awans Salkillda w rankingu. Uważam więc, że kolejnym logicznym krokiem byłoby zestawienie go z rywalem, który podobnie jak Australijczyk jest w stanie rywalizować na wysokim poziomie w każdej płaszczyźnie. Idealnym kandydatem wydaje mi się Paddy Pimblett.

Anglik ma za sobą dziewięć występów w UFC i tylko raz musiał uznać wyższość przeciwnika. Co istotne, jego jedynym pogromcą był obecny mistrz kategorii lekkiej Justin Gaethje. „The Baddy” posiada również niezwykle groźną grę parterową, co ponownie pokazał w ostatnim występie, ekspresowo poddając Benoita Saint-Denisa duszeniem zza pleców. Na swoim koncie ma również zwycięstwa między innymi nad Michaelem Chandlerem i Tonym Fergusonem.

Moim zdaniem Salkilld kontra Pimblett byłoby zestawieniem, które miałoby wszystko, żeby stać się kandydatem do walki wieczoru. Obaj nie ograniczają się do jednej płaszczyzny i praktycznie w każdym momencie pojedynku mogą zagrozić skończeniem. Co najważniejsze, stawka takiej walki byłaby bardzo wysoka. Zwycięzca znacząco przybliżyłby się do ścisłej czołówki kategorii lekkiej i być może znalazłby się już tylko o jedno zwycięstwo od upragnionego title shota.

Mateusz Gamrot

Potencjalny przeciwnik: Tofiq Musayev

Mateusz Gamrot nie będzie dobrze wspominał ostatniego występu. Polak został szybko poddany przez Quillana Salkillda, a taka porażka najprawdopodobniej będzie miała swoje konsekwencje również w rankingu kategorii lekkiej.

Ostatnie sześć pojedynków „Gamera” to przeplatanie zwycięstw z porażkami. Polak wielokrotnie udowadniał już, że posiada umiejętności pozwalające mu rywalizować z bardzo mocnymi zawodnikami, jednak po ostatniej przegranej ponownie będzie musiał udowodnić swoją wartość w oczach matchmakerów UFC.

Moim zdaniem ciekawym rozwiązaniem byłoby zestawienie Gamrota z Tofiqiem Musayevem. Azer ma za sobą dopiero trzy występy w oktagonie UFC, ale po nieudanym debiucie i porażce z Myktybekiem Orolbaiem zanotował dwa bardzo cenne zwycięstwa. Najpierw pokonał Ignacio Bahamondesa, a następnie Ludovita Kleina.

Musayev prezentuje przy tym niezwykle efektowny styl. Najlepiej świadczą o tym statystyki jego zawodowej kariery. Spośród 24 zwycięstw aż 21 odniósł przed czasem – 19 przez KO/TKO i dwa przez poddanie.

Uważam, że taki pojedynek miałby sporo sensu dla obu zawodników. Gamrot otrzymałby szansę na pokazanie, że mimo ostatniej porażki nadal jest w stanie rywalizować na wysokim poziomie i ponownie rozpocząć marsz w górę rankingu. Dla Musayeva byłaby to natomiast okazja do zdobycia zdecydowanie największego skalpu w UFC i wypłynięcia na szerokie wody kategorii lekkiej.

Yadier Del Valle

Potencjalny przeciwnik: Jose Delgado

Yadier Del Valle potrzebował zaledwie 35 sekund, żeby rozprawić się z Darrenem Elkinsem i po raz kolejny zwrócić na siebie uwagę w kategorii piórkowej. Kubańczyk legitymuje się obecnie bilansem 3-1 w UFC i uważam, że nadszedł odpowiedni moment, żeby organizacja podniosła mu poprzeczkę.

Nie chcę odbierać Del Valle niczego po zwycięstwie nad Elkinsem, jednak trzeba pamiętać, że Amerykanin znajduje się już na zupełnie innym etapie swojej kariery niż jeszcze kilka lat temu. Wiek zrobił swoje, co było widać również podczas tego krótkiego pojedynku. Dlatego w następnym starciu chciałbym zobaczyć Kubańczyka z zawodnikiem, który będzie dla niego realnym zagrożeniem.

Idealnym kandydatem wydaje mi się Jose Delgado. Amerykanin stoczył w UFC pięć pojedynków, z których przegrał tylko jeden – z Nathanielem Woodem. Delgado prezentuje przyjemny dla oka styl, ale przede wszystkim jest zawodnikiem wszechstronnym, dzięki czemu mógłby sprawdzić Del Valle praktycznie w każdej płaszczyźnie.

Potwierdza to również jego rekord. Spośród 12 zawodowych zwycięstw Delgado aż dziesięć odniósł przed czasem – sześć przez KO/TKO i cztery przez poddanie. Według mnie takie zestawienie bardzo dużo powiedziałoby o potencjale obu zawodników. Zwycięzca znacząco poprawiłby swoją pozycję w kategorii piórkowej i mógłby zacząć myśleć o coraz poważniejszych nazwiskach.

Diego Ferreira

Potencjalny przeciwnik: King Green

Diego Ferreira powoli może być już określany mianem jednego z weteranów UFC, jednak swoim ostatnim występem pokazał, że cały czas ma to „coś”. Brazylijczyk po raz kolejny zaprezentował efektowny styl i udowodnił, że mimo upływu lat nadal jest w stanie dostarczać kibicom emocjonujące pojedynki.

W tym przypadku Ferreira zdecydowanie ułatwił mi zadanie, ponieważ sam wskazał zawodnika, z którym chciałby podzielić oktagon. Brazylijczyk wyzwał do walki Kinga Greena i moim zdaniem takie zestawienie naprawdę ma sens.

Obaj są niezwykle doświadczeni, dysponują przyjemnym dla oka stylem i nie boją się utrzymywać wysokiego tempa przez pełne 15 minut. Green od lat znany jest ze swojego nietypowego stylu stójkowego, natomiast Ferreira może zagrozić zarówno na nogach, jak i przede wszystkim po przeniesieniu pojedynku do parteru.

Dla obu byłoby to spore wyzwanie, ale jednocześnie szansa na pokazanie, że nadal mogą odgrywać istotną rolę w kategorii lekkiej. Uważam, że zwycięstwo w takim pojedynku mogłoby dać jednemu z nich możliwość otrzymania jeszcze jednej naprawdę dużej walki.

Alexia Thainara

Potencjalna przeciwniczka: Fatima Kline

Alexia Thainara zwycięstwem nad Amandą Lemos dała jasny sygnał, że chce rywalizować z najlepszymi i coraz mocniej zbliżać się do walki o upragniony pas. Brazylijka posiada świetne umiejętności parterowe, co już niejednokrotnie udowadniała w oktagonie.

W kolejnym pojedynku chciałbym zobaczyć ją z Fatimą Kline. Amerykanka znajduje się obecnie na fali czterech kolejnych zwycięstw. W ostatnim występie pokonała jednogłośną decyzją sędziów Tabathę Ricci, kontynuując swój marsz w kierunku ścisłej czołówki. Na moment pisania tego tekstu Kline zajmuje szóste miejsce w rankingu UFC.

Moim zdaniem takie zestawienie miałoby ogromne znaczenie dla sytuacji w czołówce dywizji. Obie zawodniczki mają mistrzowskie aspiracje i znajdują się na etapie, na którym każde kolejne zwycięstwo może diametralnie zmienić ich sytuację.

Uważam, że triumfatorka pojedynku Thainara – Kline mogłaby znaleźć się naprawdę blisko walki o mistrzowski pas. Zwycięstwo nad tak mocną rywalką mogłoby oznaczać jeszcze jeden eliminator lub nawet bezpośrednio otworzyć drzwi do upragnionego title shota.

Ty Miller

Potencjalny przeciwnik: Jonathan Micallef

Ty Miller wszedł do UFC niemal wzorowo. Dwa pojedynki, dwa zwycięstwa, dwa skończenia i dwa bonusy – trudno wyobrazić sobie znacznie lepszy początek przygody z największą organizacją MMA na świecie.

Amerykanin zrobił wszystko, czego można było od niego oczekiwać, jednak trzeba zauważyć, że dotychczas pokonywał zawodników, którzy nie odgrywają większej roli w UFC. Dlatego uważam, że w następnej walce powinien otrzymać pierwszego naprawdę poważnego sprawdzianu.

W tej roli widziałbym Jonathana Micallefa. Australijczyk ma za sobą trzy pojedynki w UFC i nadal pozostaje niepokonany. W ostatnim występie odprawił doświadczonego Thembę Gorimbo, pokazując, że również jest gotowy na coraz poważniejsze wyzwania.

Miller kontra Micallef byłoby dla mnie jednym z najciekawszych zestawień dwóch zawodników dopiero budujących swoją pozycję w organizacji. Naprzeciwko siebie stanęliby młodzi, niepokonani w UFC i niezwykle ambitni zawodnicy, którzy chcą jak najszybciej dostać się w okolice rankingu.

Patrząc na ich dotychczasowe występy, uważam również, że taki pojedynek mógłby stać się kandydatem do walki wieczoru. Żaden z nich nie miałby zbyt wiele do stracenia, a jednocześnie obaj mieliby bardzo dużo do zyskania. Zwycięzca zachowałby nieskazitelny bilans w UFC i zrobił kolejny duży krok w kierunku starć ze zdecydowanie bardziej rozpoznawalnymi nazwiskami.

Exit mobile version