UFC Vegas 121 przyniosło kilka ciekawych rozstrzygnięć, które mogą mieć spore znaczenie dla przyszłości poszczególnych dywizji. Raul Rosas Jr. odniósł największe zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze, Ailin Perez zrobiła kolejny krok w kierunku walki o mistrzowski pas, a Luis Hernandez zaliczył bardzo udany występ. Nieco inaczej wygląda sytuacja Roberta Bryczka, który po raz drugi z rzędu musiał uznać wyższość swojego przeciwnika.

Kto powinien być następny dla bohaterów ostatniego wydarzenia? W kolejnej odsłonie „Who’s next In The Cage” przedstawiam moje propozycje zestawień, które według mnie mają najwięcej sportowego sensu i mogą odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących przyszłości tych zawodników.

Raul Rosas Jr.

Potencjalny przeciwnik: Cory Sandhagen

Raul Rosas Jr. odniósł zdecydowanie najcenniejsze zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze. 21-latek pokonał Raoniego Barcelosa przez TKO w piątej rundzie, przedłużając swoją serię do sześciu kolejnych zwycięstw. Młody Meksykanin coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w czołówce kategorii koguciej i uważam, że nadszedł odpowiedni moment, żeby rzucić go na naprawdę głęboką wodę.

W następnej walce chciałbym zobaczyć go z Corym Sandhagenem. Amerykanin w ostatnim pojedynku przegrał z Mario Bautistą, przez co jego sytuacja w kategorii koguciej nieco się skomplikowała. Nadal jest jednak niezwykle wymagającym rywalem, który przez lata mierzył się z absolutną czołówką swojej dywizji.

Właśnie dlatego Sandhagen byłby dla Rosasa idealnym sprawdzianem. Meksykanin swoją pozycję zbudował przede wszystkim dzięki bardzo dobrym zapasom, grapplingowi i umiejętności kontrolowania swoich przeciwników. Sandhagen jest natomiast niezwykle niewygodny w stójce, świetnie pracuje na nogach i dysponuje bardzo szerokim arsenałem uderzeń. Do tego posiada ogromne doświadczenie w pojedynkach z najlepszymi zawodnikami kategorii koguciej.

Podoba mi się również sytuacja, w której obaj przystępowaliby do tego starcia. Rosas chce wedrzeć się do ścisłej czołówki, natomiast Sandhagen po ostatniej porażce potrzebuje dużego zwycięstwa, żeby ponownie rozpocząć marsz w kierunku największych pojedynków. Jeżeli 21-latek byłby w stanie pokonać takiego zawodnika, byłby to dla mnie jasny sygnał, że jest już gotowy na rywalizację z najlepszymi.

Ailin Perez

Potencjalna przeciwniczka: zwyciężczyni walki Kayla Harrison – Amanda Nunes / Joselyn Edwards

Ailin Perez po raz kolejny udowodniła, że trzeba traktować ją jako jedną z najpoważniejszych zawodniczek w kategorii koguciej. Argentynka pokonała Normę Dumont i przedłużyła swoją świetną serię zwycięstw. Na tym etapie jej kariery naturalnym celem wydaje się już walka o mistrzowski pas.

Według mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby teraz poczekanie na rozstrzygnięcie mistrzowskiego pojedynku pomiędzy Kaylą Harrison a Amandą Nunes. Jeżeli Perez chce otrzymać title shota i UFC również widzi ją jako następną pretendentkę, starcie ze zwyciężczynią tej walki miałoby dla mnie najwięcej sensu.

Niezależnie od tego, która z nich wyszłaby z mistrzowskim pasem, Perez czekałoby ogromne wyzwanie. Harrison posiada świetne zapasy, ogromną siłę fizyczną i bardzo dobrze kontroluje swoje przeciwniczki w parterze. Ewentualne starcie z Nunes byłoby natomiast dla Argentynki możliwością zmierzenia się z jedną z najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii MMA.

Pozostaje jednak pytanie, czy Perez będzie chciała czekać. Jeżeli nie, bardzo chętnie zobaczyłbym ją w pojedynku z Joselyn Edwards. Panamka również znajduje się w bardzo dobrym momencie swojej kariery i coraz mocniej zaznacza swoją obecność w czołówce kategorii koguciej.

Takie zestawienie mogłoby być dla mnie nieoficjalnym eliminatorem do walki o mistrzowski pas. Perez mogłaby ostatecznie potwierdzić, że jest gotowa na title shota, natomiast Edwards dostałaby możliwość zatrzymania jednej z najbardziej rozpędzonych zawodniczek w dywizji. Jeżeli Argentynka nie chce czekać na zwyciężczynię walki Harrison – Nunes, właśnie ten pojedynek widziałbym dla niej jako najlepszą alternatywę.

Luis Hernandez

Potencjalny przeciwnik: Ryan Gandra

Luis Hernandez bardzo mocno zaznaczył swoją obecność w UFC. Amerykanin po raz kolejny pokazał, że jest zawodnikiem nastawionym przede wszystkim na kończenie swoich przeciwników i ma potencjał, żeby w przyszłości sporo namieszać w swojej kategorii.

Nie chciałbym jednak po jednym zwycięstwie rzucać go od razu na zawodników ze ścisłej czołówki. Znacznie ciekawszym rozwiązaniem byłoby dla mnie zestawienie go z innym perspektywicznym zawodnikiem, który również ma sporo do udowodnienia. Dlatego w następnym pojedynku chciałbym zobaczyć Hernandeza z Ryanem Gandrą.

Brazylijczyk także dał się poznać jako niezwykle efektowny zawodnik. Dysponuje dużą siłą uderzenia i od pierwszych sekund swoich pojedynków szuka możliwości zakończenia walki przed czasem. To właśnie sprawia, że jego potencjalne starcie z Hernandezem bardzo mi się podoba.

Obaj znajdują się na podobnym etapie swojej przygody z największą organizacją MMA na świecie i dopiero budują swoją pozycję. Zamiast zestawiać ich z rywalami, którzy mają jedynie pomóc im w zdobywaniu kolejnych zwycięstw, chętnie zobaczyłbym bezpośrednią konfrontację dwóch perspektywicznych zawodników.

Stylistycznie również zapowiadałoby się to bardzo interesująco. Hernandez może zagrozić zarówno w stójce, jak i w parterze, natomiast Gandra zdecydowanie najlepiej czuje się wtedy, kiedy może wykorzystać swoją siłę uderzenia. Uważam, że zwycięzca takiego pojedynku zrobiłby duży krok do przodu i mógłby już w kolejnej walce otrzymać zdecydowanie bardziej rozpoznawalnego przeciwnika.

Robert Bryczek

Potencjalny przeciwnik: Jun Yong Park

Robert Bryczek znalazł się w bardzo trudnym momencie swojej przygody z UFC. Polak na UFC Vegas 121 przegrał jednogłośną decyzją z Rodolfo Vieirą, ponosząc tym samym drugą porażkę z rzędu. Wcześniej, w maju, na pełnym dystansie lepszy od niego okazał się Cam Rowston.

To sprawia, że kolejny pojedynek może mieć ogromne znaczenie dla dalszej przyszłości Bryczka w największej organizacji MMA na świecie. Polak musi wrócić na zwycięską ścieżkę, ale jednocześnie uważam, że UFC powinno zestawić go z zawodnikiem, który pozwoli realnie ocenić jego miejsce w kategorii średniej.

Dlatego w następnej walce chciałbym zobaczyć go z Jun Yong Parkiem. Koreańczyk jest bardzo solidnym i doświadczonym zawodnikiem, który od lat rywalizuje w UFC. Nie należy do ścisłej czołówki kategorii średniej, ale wielokrotnie pokazywał, że potrafi być niezwykle trudnym przeciwnikiem dla praktycznie każdego rywala spoza rankingu.

Najbardziej interesuje mnie tutaj zderzenie stylów. Bryczek największe zagrożenie stwarza przede wszystkim w stójce. Polak dysponuje ogromną siłą uderzenia i większość swoich zwycięstw w zawodowej karierze odniósł przez nokaut. Jeżeli dostanie odpowiednią przestrzeń i znajdzie moment do ataku, potrafi bardzo szybko zakończyć pojedynek.

Park jest natomiast zawodnikiem zdecydowanie bardziej wszechstronnym. Koreańczyk potrafi korzystać z zapasów, dobrze pracuje w klinczu i może skutecznie kontrolować rywali w parterze. Jednocześnie jest bardzo wytrzymały, dzięki czemu Bryczek nie mógłby liczyć wyłącznie na znalezienie jednego mocnego uderzenia.

Według mnie właśnie takiego sprawdzianu potrzebuje teraz Polak. Po dwóch kolejnych porażkach nie ma już zbyt wiele miejsca na błędy i musi udowodnić, że zasługuje na dalszą rywalizację w UFC. Zwycięstwo nad tak doświadczonym zawodnikiem jak Jun Yong Park pozwoliłoby Bryczkowi odbudować swoją pozycję i ponownie złapać wiatr w żagle. Dla Koreańczyka byłaby to natomiast możliwość zatrzymania bardzo niebezpiecznego stójkowicza i dopisania kolejnego zwycięstwa do swojego rekordu.

Zobacz także: Alonzo Menifield ujawnił, co działo się z jego ręką podczas walki z Iwo Baraniewskim