Iwo Baraniewski od niespełna roku występuje w UFC, a w organizacji zdążył już zapisać na swoim koncie trzy zwycięstwa przez nokaut i trzy bonusy. Wojsław Rysiewski w rozmowie z Żurnalistą zdradził, dlaczego polski zawodnik nie trafił wcześniej do KSW, a także odpowiedział na pytanie, czy jego zdaniem Baraniewski byłby już mistrzem tej organizacji.
Kariera Iwo Baraniewskiego w ostatnich kilkunastu miesiącach nabrała bardzo szybkiego tempa. We wrześniu ubiegłego roku zawodnik zdobył kontrakt z UFC podczas Dana White’s Contender Series, nokautując rywala zaledwie po 20 sekundach. Później zanotował trzy kolejne zwycięstwa w oktagonie, wszystkie przed czasem, za każdym razem otrzymując bonus od organizacji.
Ostatnią walkę Baraniewski stoczył podczas UFC 331, gdzie po raz pierwszy w zawodowej karierze musiał przejść pełny dystans. Polak przegrał wówczas niejednogłośną decyzją z Alonzo Menifieldem. O jego dotychczasowej karierze, niedoszłym transferze do KSW oraz ostatniej porażce opowiedział Wojsław Rysiewski.
Dlaczego Baraniewski nie trafił do KSW?
Dyrektor sportowy KSW został zapytany, dlaczego Baraniewski nigdy nie wystąpił w największej polskiej organizacji. Jak się okazuje, nie chodziło o brak zainteresowania ze strony KSW. Plan jego menadżera od początku zakładał jednak inną drogę rozwoju.
Wiesz co, no taki był plan jego menadżera, żeby zbudować go przez Babilon do Contendera i czyli tam po prostu to było poza grą od samego początku.
Rysiewski został następnie zapytany o to, czy jego zdaniem Baraniewski byłby dziś mistrzem KSW, gdyby wcześniej trafił do organizacji.
Odpowiedź dyrektora sportowego była ostrożna, choć jednocześnie jasno wskazał, że Polak najprawdopodobniej bardzo szybko znalazłby się w okolicach walki o najwyższe trofea.
Może tak, może nie byłby. Na pewno by był gdzieś… No w sensie na pewno do tego czasu by zawalczył o pas.
Rysiewski zaznaczył przy tym, że wciąż uważa, iż na pełną ocenę możliwości Baraniewskiego jest jeszcze za wcześnie.
Dlatego pomyślałem sobie, że jeżeli, moim zdaniem za mało jeszcze wiemy trochę o nim.
Porażka z Menifieldem potwierdziła pewne obawy
W dalszej części rozmowy temat zszedł na pierwszą porażkę Baraniewskiego w UFC. Rysiewski przyznał, że wynik pojedynku z Menifieldem częściowo potwierdził jego wcześniejsze obawy dotyczące Polaka.
Nie chodziło jednak o podważanie jego umiejętności, lecz o pytanie, jak Baraniewski będzie radził sobie w sytuacji, w której jego pierwsza próba zakończenia walki przed czasem nie przyniesie rezultatu.
Potwierdziła trochę moich obaw, ale no znowu. No, że jak nie uda się w pierwszej rundzie, no to to może już być dalej ciężko. No i jakby twardy gość, który z nim stanie i nie przestraszy się trochę czy tam nie da się trafić mocnym ciosem.
Rysiewski zwrócił również uwagę na fakt, że niezwykle trudno utrzymywać przez pełne 15 minut intensywność, z jaką Baraniewski potrafił rozpoczynać swoje wcześniejsze pojedynki.
Łatwo powiedzieć oczywiście, że no też nie da się na takiej intensywności walczyć 15 minut. I to też jest tak, że jak wchodzisz już na ten poziom TOP 15, no to zawodnicy mają solidnych trenerów, zaczynają oglądać walki swoich rywali.
„Nie każdy pójdzie z nim na wymianę”
Zdaniem Rysiewskiego kolejnym etapem rozwoju Baraniewskiego powinno być znalezienie alternatywnych sposobów na wygrywanie walk. Wcześniej Polak często był w stanie błyskawicznie narzucić rywalom swoją presję i zakończyć pojedynek przed czasem. Na wyższym poziomie przeciwnicy będą jednak znacznie lepiej przygotowani taktycznie.
Dyrektor sportowy KSW powrócił do pojedynku z ostatniej gali organizacji KSW, a konkretnie do pojedynku Josefa Stummera z Łukaszem Charzewskim, wskazując, jak przygotowanie pod konkretnego rywala może zmienić przebieg pojedynku.
To nie jest przypadek, że Stummer wybronił tam prawie wszystkie te obalenia. No po prostu ktoś od dwóch miesięcy oglądał jego walki i był gotowy na te wszystkie akcje i wiedział, co robić w każdej z tych sytuacji. Jeżeli masz w miarę plastycznego, zdolnego zawodnika, to on jest w stanie się nauczyć.
Następnie Rysiewski odniósł to bezpośrednio do Baraniewskiego i jego dotychczasowego stylu a także nawiązał do debiutu „Rudego” w UFC, gdzie poszedł na niesamowicie widowiskową wymianę ciosów z Ibo Aslanem.
I nie każdy jak Ibo Aslan pójdzie na tę wymianę z Iwo Baraniewskim. Teraz jakby zadaniem dla Iwo, jak już poczuł tę głęboką wodę i zrobił ten pełen dystans, jest moim zdaniem znalezienie innych dróg do zwycięstwa, żeby w każdej walce jednak zaskakiwać tych swoich rywali.
Baraniewski pierwszy raz musiał walczyć na pełnym dystansie
Pojedynek z Menifieldem był dla Baraniewskiego szczególnym doświadczeniem również z tego względu, że po raz pierwszy w karierze musiał przewalczyć pełne 15 minut w UFC. Rysiewski uważa, że właśnie takie doświadczenia mogą być dla niego bardzo istotne na dalszym etapie kariery.
Polak po trzech kolejnych nokautach w oktagonie tym razem nie zdołał zakończyć pojedynku przed czasem. Menifield przetrwał jego ataki i ostatecznie zwyciężył niejednogłośną decyzją.
Rysiewski nie przekreśla jednak Baraniewskiego po jednej porażce. Wręcz przeciwnie, jego zdaniem dopiero kolejne walki pokażą, jak zawodnik rozwinie się po zetknięciu z bardziej doświadczonymi rywalami i czy będzie potrafił skutecznie modyfikować swój styl.
Dla Baraniewskiego porażka z Menifieldem była pierwszą przegraną w zawodowej karierze. Dotychczas, Polak wszystkie starcia rozstrzygał na swoją korzyść, kończąc starcia w pierwszych rundach.
Zobacz także: Zaskakujący pomysł na Damiana Piwowarczyka. Rysiewski widzi go w wadze ciężkiej
źródło: rozmowa Wojsława Rysiewskiego z Żurnalistą | foto: Polsat Sport

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















