Wypadnięcie Adama Masaeva z walki z Adrianem Bartosińskim wywołało zamieszanie nie tylko ze względu na kontuzję pretendenta, ale również wpis Łukasza Orła, menadżera mistrza KSW. Wojsław Rysiewski wrócił do tej sytuacji w najnowszym wywiadzie udzielonym kanałowi MMA-bądź na bieżąco i zdradził, jak wyglądała komunikacja z obozem Bartosińskiego. Dyrektor sportowy KSW nie ukrywał przy tym bardzo krytycznej opinii na temat zachowania menadżera.

Adrian Bartosiński miał zmierzyć się z Adamem Masaevem na październikowej gali XTB KSW 122. Do starcia ostatecznie nie dojdzie, ponieważ reprezentant Francji doznał kontuzji ręki i musiał przejść operację.

Jeszcze zanim organizacja oficjalnie poinformowała o wypadnięciu Masaeva z karty, w mediach społecznościowych pojawił się jednak tajemniczy wpis Łukasza Orła, menadżera Bartosińskiego:

„Za szybko pompowany balon pęka, zanim zdąży wzlecieć”.

Wiadomo było, że wpis odnosił się do Masaeva, wokół którego w ostatnich miesiącach pojawiało się sporo dyskusji. Rysiewski, w wywiadzie dla kanału MMA-bądź na bieżąco został zapytany o to, jak odebrał słowa menadżera mistrza.

Znaczy ja trochę nie rozumiem tej narracji, no bo zawodnik złamał rękę, przeszedł operację, ma tam dwa druty w tej dłoni. No co miał zrobić?

– komentował dyrektor sportowy KSW.

Rysiewski zwrócił uwagę, że kontuzje są nieodłączną częścią sportów walki, a zawodnik nie zawsze ma możliwość wystąpienia mimo urazu. Jako przykład podał również Bartosińskiego, który w przeszłości sam musiał wycofywać się z pojedynków z powodu problemów zdrowotnych.

Są kontuzje, z którymi no nie da się po prostu fizycznie. I oczywiście no jeden wyjdzie, inny nie wyjdzie. Są też różne rodzaje tych urazów i na koniec no to zawodnik, jego sztab podejmuje decyzję. Natomiast moim zdaniem trudno winić zawodnika, że doznał kontuzji.

– tłumaczył.

Rysiewski ujawnił, jak wyglądała komunikacja z obozem Bartosa

Jeszcze ciekawsza okazała się kwestia tego, kiedy dokładnie obóz Bartosińskiego dowiedział się o problemach Masaeva.

Jak wyjaśnił Rysiewski, po otrzymaniu informacji o kontuzji pretendenta postanowił skontaktować się z Bartosińskim oraz jego menadżerem. Wcześniej obie strony miały ustalić sposób komunikacji, tak aby zarówno zawodnik, jak i Orzeł byli na bieżąco informowani o najważniejszych kwestiach.

Zostałem poproszony o to, żeby nie pomijać menadżera. No więc stworzyliśmy nawet taką, wydaje mi się, luźną relację, że pozwalałem sobie zadzwonić. (…) Stworzyliśmy nawet taką grupę, żeby w trójkę się informować.

– opowiadał Rysiewski.

Jak wynika z jego relacji, kiedy tylko otrzymał informację, że Masaev nie będzie mógł wystąpić, poinformował o tym grupę.

Słuchaj, no będą zmiany, próbuję, będę na pewno próbował Łopaczyka. No dajcie mi chwilę, natomiast was tutaj otwarcie informuję.

Rysiewski podkreślił, że zrobił to w dobrej wierze, ponieważ chciał, aby obóz mistrza wiedział o sytuacji jeszcze zanim pojawią się oficjalne informacje.

Następnego dnia zobaczył jednak w mediach społecznościowych wpis Orła.

Rano wstaję i ludzie mi przysyłają screeny, co się stało z Masaevem, no bo jest taki wpis menadżera.

– relacjonował.

„Równie dobrze mogłem napisać na Twitterze”

Według Rysiewskiego późniejsze tłumaczenie Orła, że nie wiedział, iż przekazana mu informacja była poufna, nie przekonało dyrektora sportowego KSW.

No nie, no była publiczna. No to równie dobrze mogłem napisać na Twitterze i oznaczyć Adriana i Łukasza Orła: „Chłopaki, wypadł wam rywal”.

– stwierdził.

W tym przypadku problemem nie był więc sam fakt, że informacja o kontuzji Masaeva trafiła do menadżera. Rysiewski uważał, że skoro organizacja wcześniej przekazała ją obozowi Bartosińskiego bezpośrednio, to należało zachować ostrożność w komunikowaniu jej publicznie.

Co więcej, wpis Orła pojawił się w momencie, gdy nie było jeszcze oficjalnego komunikatu KSW dotyczącego wycofania Masaeva. To właśnie dlatego jego słowa szybko wzbudziły zainteresowanie kibiców.

„Uważam, że jest niepoważny”

Prowadzący rozmowę zwrócił uwagę, że stosunki Rysiewskiego z nowym menadżerem Bartosińskiego najwyraźniej uległy pogorszeniu.

Dyrektor sportowy KSW nie próbował tego specjalnie ukrywać.

No wiesz co, no uważam, że jest niepoważny.

Rysiewski zaznaczył przy tym, że wcześniej starał się utrzymywać z Orłem normalne relacje zawodowe i respektować jego rolę jako przedstawiciela Bartosińskiego. Co istotne, miał nawet pomagać w sprawach związanych z mistrzem KSW.

Jeżeli ja w dobrej wierze też ustaliliśmy, żebym nie pomijał go, bo tak to wiele rzeczy załatwiałem z Adrianem, bo tak było mi wygodnie.

– mówił Rysiewski.

Problem pojawił się jednak właśnie w momencie, gdy informacja o kontuzji Masaeva została przekazana obozowi Bartosińskiego.

Rysiewski podkreślił, że nie chodziło o próbę ukrywania sytuacji przed zawodnikiem czy jego menadżerem. Wręcz przeciwnie – chciał ich poinformować o sytuacji tak szybko, jak było to możliwe.

Masaev wypadł, a Bartosiński dostał Łopaczyka

Kontuzja Masaeva ostatecznie doprowadziła do zmiany planów dotyczących pojedynku Bartosińskiego. Zamiast szukać kolejnego przeciwnika na październikową galę, KSW zdecydowało się przesunąć walkę mistrza na kolejne wydarzenie.

Bartosiński zmierzy się w listopadzie z Tymoteuszem Łopaczykiem. Rysiewski wyjaśnił, że początkowo rozważano różne rozwiązania, m.in. Adama Niedźwiedzia czy Hugo Deux, ale ostatecznie uznano, że właśnie to zestawienie ma największy sportowy sens. Jednocześnie podkreślił, że w jego ocenie kontuzja Masaeva nie była powodem do szyderstw czy sugestii, że „balon” pękł.

Tym samym konflikt wokół wpisu Łukasza Orła nie dotyczył wyłącznie samego doboru słów dotyczących Masaeva. Z perspektywy Rysiewskiego istotne było również to, że menadżer otrzymał informację bezpośrednio od przedstawiciela KSW, a następnie zdecydował się na publiczny komentarz, zanim organizacja ogłosiła szczegóły sytuacji.

Zobacz także: Trener Adama Masaeva ujawnił kulisy odwołania walki z Bartosińskim: „Nie dopuszczę zawodnika, który nie ma ręki”

źródło: wywiad Wojsława Rysiewskiego dla kanału MMA-bądź na bieżąco