Ian Machado Garry po porażce z Islamem Makhachevem na UFC 330 nie zamierzał wdawać się w większe konflikty, ale znalazł chwilę, by porozmawiać z Michaelem Moralesem. Irlandczyk odniósł się do wcześniejszych uszczypliwości ze strony niepokonanego Ekwadorczyka i jasno zaznaczył, że jeśli ten chce mówić o nim w ostrym tonie, będzie musiał również poprzeć swoje słowa czynami.
Ian Machado Garry przegrał walkę wieczoru UFC 330 z Islamem Makhachevem, ale po zejściu z oktagonu czekało na niego jeszcze jedno spotkanie. Za kulisami gali w Filadelfii Irlandczyk natknął się na Michaela Moralesa, który wcześniej nie ukrywał, że nie przepada za swoim potencjalnym rywalem.
Niepokonany Ekwadorczyk został wcześniej zapytany przez Full Violence, czy jest jakiś zawodnik w kategorii półśredniej, którego szczególnie nie lubi. Morales bez większego namysłu wskazał właśnie Garry’ego, następnie pokazał mu środkowy palec i stwierdził, że Irlandczyk za dużo mówi.
Po porażce Garry’ego z Makhachevem obaj zawodnicy spotkali się więc w korytarzach hali. „The Future” nie zamierzał udawać, że nie słyszał wcześniejszych wypowiedzi Moralesa.
Wszystko, co gadasz, jest w porządku, ale upewnij się, że jesteś w stanie to poprzeć czynami. Nie wiem, jaką historię wymyśliłeś na temat naszego spotkania. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim – wiesz o tym, prawda? Posłuchaj, jesteś dobrym zawodnikiem. Pojawiaj się, wygrywaj dalej i możesz osiągnąć wszystko. Rozumiesz? Masz przed sobą ogromne walki w tej dywizji. Masz mnie, masz Pratesa, masz Islama.
Garry nie zamierzał jednak eskalować sytuacji. Zamiast kolejnych zaczepek postawił na sportowe podejście i przypomniał Moralesowi, że w oktagonie ostatecznie trzeba udowodnić swoją wartość.
Wyjdź i walcz. Rozumiesz? Jesteś bestią. Jesteś silny. Nie wiem nic o żadnej historii, w której się spotkaliśmy i rozmawialiśmy ze sobą w ten sposób. W tym sporcie ludzie gadają. Ja to ignoruję. Jesteś dobrym zawodnikiem. Jesteś młody, jesteś silny mentalnie, a to oznacza, że możesz osiągnąć wszystko.
„To właśnie przynosi szacunek”
W dalszej części rozmowy Garry zwrócił uwagę, że w MMA trash talk jest częścią otoczki, ale prawdziwy szacunek zdobywa się przede wszystkim występami w klatce. W jego ocenie Morales ma wszystkie narzędzia, aby zajść bardzo daleko, dlatego zamiast skupiać się na słowach powinien skoncentrować się na kolejnych zwycięstwach.
Szerz dobro, rób dobro. Nokautujesz ludzi, bijesz ich – właśnie to przynosi szacunek.
Sytuacja jest o tyle interesująca, że Michael Morales od dłuższego czasu znajduje się w ścisłej czołówce kategorii półśredniej. Ekwadorczyk pozostaje niepokonany i ma na koncie 19 zwycięstw w zawodowym MMA, w tym siedem odniesionych pod szyldem UFC.
27-latek po raz ostatni pojawił się w oktagonie w listopadzie ubiegłego roku podczas UFC 322. Wówczas potrzebował zaledwie jednej rundy, aby zatrzymać Seana Brady’ego. Morales był również obecny podczas UFC 330, gdzie pełnił funkcję oficjalnego zawodnika rezerwowego do walki Makhacheva z Garrym. Ostatecznie nie musiał jednak wchodzić do klatki.
Morales może być kolejnym rywalem Garry’ego?
Przyszłość obu zawodników może jeszcze przeciąć się w oktagonie. Garry po porażce z Makhachevem pozostaje jednym z najważniejszych nazwisk w dywizji, natomiast Morales od miesięcy puka do ścisłej czołówki.
Sam Irlandczyk podczas konfrontacji nie zamknął więc drzwi przed potencjalnym pojedynkiem. Wręcz przeciwnie – wymienił Moralesa obok Carlosa Pratesa i Makhacheva jako jednego z zawodników, z którymi może w przyszłości stworzyć wielką walkę.
Na razie Ekwadorczyk musi jednak wrócić do oktagonu. Jego ostatni występ miał miejsce dziewięć miesięcy temu, a w międzyczasie jego nazwisko coraz częściej pojawia się w kontekście potencjalnych walk z najlepszymi zawodnikami kategorii półśredniej.
Zobacz także: Ian Machado Garry zabrał głos po porażce z Islamem Makhachevem: „Nikt mnie nie zatrzyma”
źródło: rozmowa za kulisami UFC 330 (Full Send MMA / X)
