Alex Pereira nie zamierza porzucać planów zdobycia mistrzowskiego pasa UFC w trzeciej kategorii wagowej. Były czempion dywizji średniej i półciężkiej zapowiedział, że wróci do oktagonu jeszcze w tym roku i ponownie ruszy po tytuł w wadze ciężkiej.
Nieudana próba zdobycia tymczasowego pasa wagi ciężkiej nie zmieniła nastawienia Alexa Pereiry. Brazylijczyk przegrał w czerwcu przez nokaut z Cirylem Gane podczas gali UFC White House, jednak wciąż wierzy, że zostanie pierwszym w historii zawodnikiem, który zdobędzie mistrzowskie tytuły UFC w trzech różnych kategoriach wagowych.
Podczas spotkania z kibicami w Serbii, poprzedzającego galę UFC Belgrade, „Poatan” jasno określił swój główny cel.
To, co osiągnąłem w swojej karierze, daje mi ogromną satysfakcję, ale została mi jeszcze jedna misja. Nie udało się w Białym Domu, jednak wciąż chcę zdobyć trzeci pas mistrzowski. Kiedy skupiam się na jakimś celu, zawsze go osiągam. Następnym razem nie pozwolę, żeby ta szansa wymknęła mi się z rąk.
„Zawalczę z każdym”
Pereira przyznał, że po wymagającym pojedynku z Gane nie wrócił jeszcze do pełnych treningów, ale jego plan pozostaje niezmienny. Brazylijczyk liczy na występ podczas listopadowej gali UFC w Madison Square Garden.
Nie wskazuje jednak konkretnego rywala.
Jestem skupiony na powrocie, ale nie mam żadnego konkretnego nazwiska na myśli. Powiedziałem już wcześniej – kogokolwiek postawią przede mną, z tym zawalczę.
„To nie był rabunek, ale popełniono błędy”
Po walce z Gane Pereira otwarcie krytykował pracę sędziego Herba Deana, wskazując na niewychwycone nieprzepisowe ciosy. Tym razem Brazylijczyk zaznaczył, że nie nazwałby tamtego pojedynku „rabunkiem”, choć jego zdaniem decyzje arbitra mogły mieć wpływ na przebieg walki.
Nie powiedziałbym, że zostałem okradziony. Uważam jednak, że popełniono błędy. Każdy zna przepisy i wie, jak powinno to wyglądać. Sędzia był tam po to, żeby odpowiednio zareagować. Może to zmieniłoby przebieg walki? Może wygrałbym ten pojedynek? Tego nie wiem. Jestem jednak przekonany, że wyglądałby on zupełnie inaczej.
„Porażki są częścią tej drogi”
Były podwójny mistrz UFC podkreślił również, że choć nigdy nie chce przegrywać, zaakceptował fakt, że porażki są nieodłącznym elementem sportu na najwyższym poziomie.
Oczywiście nikt nie chce przegrywać. Ja też nie chciałem przegrać tej walki, bo była dla mnie bardzo ważna. Podobne sytuacje przeżywałem już wcześniej w kickboxingu. Nigdy nie chcę przyzwyczaić się do przegrywania, ale zaakceptowałem, że to część tego sportu. Kiedy zrozumiesz, że porażka może się zdarzyć, dużo łatwiej jest wrócić silniejszym.
Jak dodał, wielu zawodników po pierwszej naprawdę bolesnej przegranej nie potrafi poradzić sobie z emocjami.
Wiele osób, które wcześniej nigdy nie przegrały, po pierwszej naprawdę ważnej porażce popada we frustrację, a nawet depresję. Nie są w stanie poradzić sobie z tym bólem. Ja zaakceptowałem, że taka jest droga sportowca. Nie chcę przyzwyczaić się do przegrywania, ale wiem, że to część tej podróży. Dzięki temu zawsze jestem w stanie wrócić mocniejszy.
Zobacz także: Usman Nurmagomedov znokautował niepokonanego rywala i wysłał jasny sygnał do UFC. „Chyba zasługuję na odpowiednią ofertę”
źródło: Fight 4 Yours | foto: Ed Mulholland/Zuffa LLC
