To nie jest zwykłe starcie w czołówce wagi średniej. Anthony Hernandez widzi w pojedynku z byłym mistrzem coś więcej – szansę, by udowodnić, że należy do absolutnej elity. I zapowiada, że nie zamierza czekać na decyzję sędziów.
W walce wieczoru gali UFC Houston Anthony Hernandez zmierzy się z Seanem Stricklandem. Kursy stawiają go w roli wyraźnego faworyta, ale „Fluffy” nie zamierza opierać się na liczbach – chce narzucić swoje tempo, presję i zapasy od pierwszych minut.
Ta walka naprawdę mnie cholernie ekscytuje, bo uwielbiam dopasowaną energię. Jeśli ktoś chce iść na wojnę, to mówię: dawaj. Wchodzę w to w stu procentach. Nie mogę się doczekać, żeby wyjść i pokazać, co potrafię przeciwko twardzielowi, którego wszyscy szanują.
Hernandez nie lekceważy byłego mistrza. Podkreśla jego odporność, doświadczenie i charakter. Jednocześnie jest przekonany, że stylistycznie to zestawienie gra pod niego.
Sposób, w jaki on walczy, sprawia, że to dla mnie idealne starcie. Jest bardzo dobry, mam do niego ogromny szacunek. Wiem, że jest twardy i wiem, co wnosi do klatki. Ale ja jestem inny. Wierzę, że zasługuję na bycie mistrzem świata.
Pięć rund i presja bez przerwy
Hernandez liczy na to, że dystans pięciu rund zadziała na jego korzyść. Zapowiada, że będzie konsekwentnie łamał Stricklanda tempem i presją.
Doprowadzę do tego. Znasz mnie – zawsze znajduję swoją drogę. Zamierzam to zrobić.
Zwycięstwo nad Stricklandem może otworzyć mu drzwi do walki o pas wagi średniej. „Fluffy” nie ukrywa, że właśnie o to gra.
W sobotę w Houston przekonamy się, czy pewność siebie przełoży się na wykonanie w oktagonie. Jedno jest pewne – Hernandez zamierza wyjść po coś więcej niż tylko kolejną wygraną.
Zobacz także: Sean Strickland: „Mógłbym już skończyć karierę, ale spójrzcie na Alexandra Volkanovskiego”
źródło & foto: UFC.com
