Anthony Hernandez nie krył rozczarowania po porażce z Gregorym Rodriguesem w walce wieczoru gali UFC Sacramento. Amerykanin uważa, że jego rywal kilkukrotnie łapał go za rękawice podczas wymian w parterze, a o sytuacji miał informować sędziego Herba Deana. Mimo tego Rodrigues nie został ukarany odjęciem punktu.
Starcie dwóch czołowych zawodników kategorii średniej dostarczyło kibicom ogromnych emocji. Gregory Rodrigues po raz pierwszy w swojej karierze zwyciężył w pięciorundowym pojedynku na pełnym dystansie, pokonując Anthony’ego Hernandeza jednogłośną decyzją sędziów.
Jeden z sędziów punktował walkę 49-46 dla Brazylijczyka, a dwóch pozostałych 48-47. Obaj zawodnicy zostali dodatkowo nagrodzeni bonusem za walkę wieczoru, otrzymując po 100 tysięcy dolarów.
Hernandez po zakończeniu pojedynku nie kwestionował jednak przede wszystkim odporności i umiejętności swojego rywala. Amerykanin miał pretensje do jednej z jego metod stosowanych podczas walki.
Hernandez twierdzi, że Rodrigues łapał go za rękawice
Zdaniem Hernandeza Rodrigues miał kilkukrotnie chwytać za wewnętrzną część jego rękawic podczas walki. Amerykanin twierdzi, że próbował zwrócić na to uwagę sędziemu, ale skończyło się jedynie na ostrzeżeniu dla Brazylijczyka.
Im bardziej widziałem, że zwalnia, tym bardziej myślałem: „OK, teraz go złapię w tej rundzie”. Trafiłem go kilka razy, mocno nim wstrząsnąłem. To twardy skurczybyk. Trafiałem go wszystkim, co miałem, mocnymi łokciami. Skurczybyk oszukiwał i łapał mnie za wewnętrzną część rękawic. Powiedziałem o tym Herbowi.
Hernandez podkreślił, że sam stara się walczyć zgodnie z przepisami i nie zamierzał odpowiadać na takie zachowanie tym samym.
Walczę czysto, więc trudno. Może powinienem bardziej łamać zasady.
„Łapał moje rękawice chyba cztery razy”
Zawodnik zdradził również, że podczas pojedynku kilkukrotnie zgłaszał Deanowi problem. Według jego relacji sędzia miał zwrócić Rodriguesowi uwagę, jednak na tym się skończyło.
Powiedziałem, cholera, Herbowi: „Ten skurczybyk złapał mnie za rękawicę chyba cztery razy. Hej, on łapie moje rękawice”. A on powiedział mu: „Hej, przestań”. Ale nieważne. Nie odbierajcie mu punktu, wszystko jedno. Widocznie ludzie lubią oszukiwać, więc trudno.
Mimo tych zarzutów Hernandez nie próbował sprowadzać całego wyniku pojedynku do kontrowersyjnego zachowania rywala. Wręcz przeciwnie – Amerykanin docenił klasę Rodriguesa, który przez pięć rund skutecznie wykorzystywał przede wszystkim boks oraz kopnięcia na nogi.
Hernandez docenia siłę Rodriguesa
Dla Hernandeza była to druga porażka z rzędu. Amerykanin przyznał po walce, że sam popełnił wiele błędów, a dodatkowo podczas pojedynku musiał radzić sobie z problemami z nogą.
Wcześniej jego przygotowania również nie przebiegały idealnie. Zawodnik ujawnił, że w trakcie obozu zmagał się z kontuzją barku, która ograniczyła jego możliwości treningowe.
Mimo tego Hernandez nie szukał wymówek.
Jestem pewien, że popełniłem cholernie dużo błędów. Ale, kurde, wcześnie uszkodziłem nogę i musiałem się dostosować. W tamtym momencie musiałem zrobić wszystko, co było konieczne, żeby przetrwać.
Amerykanin podkreślił przy tym, że Rodrigues był dla niego wyjątkowo wymagającym przeciwnikiem. Brazylijczyk od lat słynie z ogromnej siły ciosu, a Hernandez miał okazję przekonać się o niej na własnej skórze.
Gregory to twardy skurczybyk. Cholernie mocno bije. Widzieliście, co robi z ludźmi. Trafia ich i usypia. Ja wciąż się uśmiechałem, wciąż szedłem do przodu. Mówiłem wam, że uwielbiam, kiedy ludzie próbują mnie zranić. Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Wiem, że mam coś nie tak z głową, ale uwielbiam to gówno.
Porażka z Rodriguesem oznacza dla Hernandeza drugą przegraną z rzędu. Amerykanin będzie teraz musiał odbudować swoją pozycję w kategorii średniej, podczas gdy Brazylijczyk może po zwycięstwie w Sacramento liczyć na jeszcze większe wyzwania.
Zobacz także: UFC Sacramento – wyniki. Rodrigues pokonuje Hernandeza
źródło: konferencja prasowa po UFC Sacramento | foto: Getty Images
