Site icon InTheCage.pl

Arkadiusz Wrzosek wyjaśnia kontrowersyjną cieszynkę po znokautowaniu Bajora

Arkadiusz Wrzosek wyjaśnia kontrowersyjną cieszynkę po znokautowaniu Bajora

Gest religijny wykonany przez Arkadiusza Wrzoska nad nieprzytomnym Szymonem Bajorem po efektownym nokaucie na XTB KSW 114 podzielił fanów MMA. Zawodnik z Warszawy odpiera zarzuty o brak szacunku i wyjaśnia swoją motywację.

Arkadiusz Wrzosek po spektakularnym zwycięstwie przez nokaut nad Szymonem Bajorem na gali KSW 114 w Radomiu znalazł się w centrum kontrowersji. Moment, w którym wykonał znak krzyża nad leżącym na macie rywalem, wywołał mieszane reakcje w środowisku MMA, a niektórzy komentatorzy uznali gest za przejaw braku szacunku.

Sam zainteresowany nie widzi w swoim zachowaniu niczego niewłaściwego i stanowczo odrzuca zarzuty o zamierzone upokorzenie przeciwnika.

Ja uważam, że nie ma w tym nic złego i gesty religijne są wykonywane w walkach i tyle. Ostatnia rzecz, jaką bym chciał przez to przekazać to brak szacunku sportowego do rywala.

tłumaczy Wrzosek w najnowszym wywiadzie.

Były kickbokser przyznaje, że jego cieszynka miała symboliczny wymiar, choć jednocześnie podkreśla, że nie należy doszukiwać się w niej głębszych znaczeń.

Było podkręcanie przed galą pod walkę dobra ze złem. Dobro wygrało, egzorcyzm odprawiony i tyle. Śmieję się oczywiście, żartuję, żeby zaraz nie było. Także nie ma w tym głębszej historii.

dodaje z uśmiechem warszawski zawodnik.

Kontrowersyjny gest nie przeszedł bez echa w mediach społecznościowych. 

Nie ma w tym głębszej historii, a ja uważam, że ciekawie to wygląda w mediach.

komentuje Wrzosek, sugerując, że częściowo chodziło mu o wywołanie określonego efektu medialnego.

Niektórzy fani porównują zachowanie Polaka do stylu celebracji Alexandra Pereiry, choć jak zaznacza Wrzosek, brazylijski mistrz UFC wykonuje zupełnie inny, niezwiązany z religią gest. Warszawski zawodnik przyznaje jednak, że wizualny efekt jego cieszynki mógł wywołać silne emocje. 

Poszło, no i może taki miał być efekt.

przyznaje otwarcie.

Sama walka przebiegała pod dyktando Wrzoska, który w drugiej rundzie perfekcyjnie wykorzystał moment, gdy Bajor próbował zejść po nogi. Idealnie wymierzone kolano trafiło schodzącego rywala, co skutkowało ciężkim nokautem i zakończeniem pojedynku.

Exit mobile version