Site icon InTheCage.pl

„Ćwiczę kopanie w krocze i palce w oczy” – Derrick Lewis przed starciem z Cortesem-Acostą na UFC 324

„Ćwiczę kopanie w krocze i palce w oczy” – Derrick Lewis przed starciem z Cortesem-Acostą na UFC 324

MMA Junkie

Nie interesują go rankingi, narracje ani medialne historie. Derrick Lewis przed kolejnym występem w UFC jasno daje do zrozumienia: liczy się tylko klatka – i szybki nokaut. „Black Beast” zapowiada, że Waldo Cortes-Acosta nie ma z nim czego szukać, a scenariusz walki jest już napisany.

Derrick Lewis wróci do oktagonu podczas gali UFC 324, gdzie zmierzy się z Waldo Cortesem-Acostą. Dla wielu to ważny test przed potencjalnym „dużym rozdaniem” – w tym nawet walką na specjalnej gali w Białym Domu. Sam Lewis… nie przywiązuje do tego większej wagi.

Szczerze? Nie obchodzi mnie to.

– mówił bez ogródek na spotkaniu z mediami.

Nie obchodzą mnie te wszystkie historie. Ja po prostu chcę walczyć.

„Przypomina mi Roya Nelsona. Nic nowego”

Zapytany o styl swojego rywala, Lewis od razu sięgnął po konkretne porównanie.

Przypomina mi Roya Nelsona. Sposób, w jaki nakręca prawą rękę – dokładnie jak on. To nic, czego już wcześniej nie widziałem.

Dla weterana UFC nie jest to więc żadne nowe wyzwanie.

To nie jest coś, co mnie zaskakuje. Walczyłem już ze wszystkim.

Biały Dom? „Też mnie to nie rusza”

W mediach coraz częściej mówi się o potencjalnej walce Lewisa na specjalnej gali przy udziale Donalda Trumpa. Sam zawodnik przyznaje, że byłoby to ciekawe… ale nie robi to na nim wielkiego wrażenia.

Jasne, byłoby fajnie. Ale jeśli nie, to też okej. Wolałbym po prostu walczyć szybciej.

Zapytany o możliwą celebrację w Białym Domu, odpowiedział w swoim stylu:

Myślicie, że Trump nie jest gotowy na moje świętowanie? Przecież ja jestem PG-13 przy nim.

„Ćwiczę kopanie w krocze i palce w oczy”

Lewis nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił kilku kontrowersyjnych żartów. Zapytany o faule w walce, odpowiedział bez zawahania:

Oczywiście, że to ćwiczę. Musisz być gotowy na wszystko. To są mieszane sztuki walki.

„Pierwsza runda, nokaut”

Najmocniejsza deklaracja padła jednak pod koniec rozmowy. Lewis zdradził, jaki „scenariusz” widzi dla tej walki.

Pierwsza runda. Nokaut. A potem będzie mówił, że go uderzyłem w oko. Zobaczycie.

Najbardziej doświadczony ciężki w UFC

Po odejściu Andreia Arlovskiego to właśnie Lewis jest dziś najbardziej doświadczonym zawodnikiem w wadze ciężkiej UFC. I uważa, że wciąż jest mocno niedoceniany.

Ludzie cały czas stawiają przeciwko mnie. Patrzę na to i pytam: czy my oglądamy te same walki? Mam największe doświadczenie. Nie można mnie lekceważyć.

„Mam fight IQ. Wiem, co robię”

Lewis odniósł się też do opinii, że bazuje wyłącznie na sile ciosu.

Ludzie myślą, że nie wiem, co robię w klatce. A ja znam wszystkie techniki. Wszystkie poddania. Tylko że nie jestem wystarczająco elastyczny, żeby je robić. I nie chce mi się. Ale wiem, jak je zakładać. Zaufajcie mi.

Problemy poza oktagonem

Nie zabrakło też wątku prywatnego. Lewis przyznał, że przed walką martwi się sytuacją w domu w związku z nadchodzącą burzą.

Martwię się o dzieci, o prąd, o kamery. Nie ufam teściom aż tak bardzo, żeby wszystko zostawić bez kontroli.

Cel? Pas mistrzowski

Na koniec „Black Beast” nie ukrywał, że wciąż marzy o walce o tytuł.

Jeśli mógłbym jeszcze zawalczyć o pas i odejść z hukiem – byłoby idealnie. To byłoby piękne zakończenie.

UFC 324 pokaże, czy zapowiedzi Lewisa znów zamienią się w brutalną rzeczywistość.

Zobacz takżeWaldo Cortes-Acosta zdradza, jaki ma plan na pokonanie Derricka Lewisa

źródło: media day przed UFC 324 | foto: MMA Junkie

Exit mobile version