Waldo Cortes-Acosta wreszcie dostał walkę, o którą zabiegał od miesięcy – starcie z Derrickiem Lewisem na UFC 324. I od razu ustawił narrację: to nie była uprzejmość ze strony „Czarnej Bestii”, tylko efekt presji rankingu. Dominikanin mówi wprost – Lewis wcześniej go omijał, dziś nie miał już wyjścia.

Starcie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych ciężkich w UFC ma dla Waldo Cortesa-Acosty symboliczne znaczenie. Przez długi czas pukał do drzwi czołówki bez odpowiedzi, aż w końcu liczby i miejsce w rankingu wymusiły ten pojedynek. Teraz to on rozdaje karty – bez kompleksów i bez zamiaru odpuszczania.

Ranking ma znaczenie. Kiedy byłem w okolicach 14., 16., 17. miejsca, nie dawał mi szansy. Teraz mi to zaproponowali i powiedziałem UFC: tak. Ja nie jestem jak on – ja daję szansę komuś niżej w rankingu.

 – powiedział Cortes-Acosta w rozmowie z ESPN Deportes.

Spokojny, ale konkretny plan na „Czarną Bestię”

Cortes-Acosta nie owija w bawełnę. Lewis to wciąż jeden z najbardziej niebezpiecznych ciężkich w UFC, ale Dominikanin nie buduje wokół niego mitologii.

Nie martwię się nim przesadnie. Mam zrobić swoją robotę. Uważać na jego prawą rękę i po prostu mocno, bardzo mocno rozbijać mu głowę.

 – rzucił bez cienia wahania.

Jednocześnie przyznaje, że dopiero teraz realnie czuje, jak bardzo rośnie jego rozpoznawalność. Media społecznościowe eksplodują, a kibice coraz częściej stawiają go w roli nowej twarzy wagi ciężkiej.

Teraz wszyscy o mnie mówią. W sieci dostaję masę wiadomości. Dziękuję wszystkim i niech Bóg was błogosławi.

– dodał.

Myśli już o pasie. I o chaosie w wadze ciężkiej

Cortes-Acosta patrzy dalej niż tylko na Lewisa. W jego głowie już krąży scenariusz na 2026 rok – nawet jeśli oznacza on kolejne przetasowania w dywizji.

Będę aktywny bez względu na wszystko. Nieważne, czy dadzą mi walkę o pas, czy eliminator. Myślę, że Tom Aspinall na razie nie planuje walczyć, więc możliwy jest pas tymczasowy. Zobaczymy, co się ułoży – Bóg da.

– podkreśla.

„Pirat z Karaibów” i biznes, który rośnie

Nowy przydomek i nowa marka? Cortes-Acosta już monetyzuje swoją rozpoznawalność.

Zamówiliśmy tysiąc pirackich naszywek, sześćset już poszło. Ludzie mówią na mnie ‘Pirat z Karaibów’. Jesteśmy z wysp, jesteśmy z Karaibów – i bardzo się z tego cieszymy. To, co nadchodzi, będzie duże.

 – zapowiada.

UFC 324 może więc być dla niego czymś więcej niż tylko kolejną walką. To moment, w którym Waldo Cortes-Acosta chce udowodnić, że w wadze ciężkiej jest nowa siła, której nie da się już ignorować.

Zobacz takżeDerrick Lewis przed UFC 324: „To trzeba zbadać. Dlaczego znowu robią ze mnie underdoga?”

źródło: MMA por Carlos Contreras Legaspi / ESPN Deportes (YouTube) | foto: mmajunkie / YouTube