To miał być jeden wieczór, jedna walka i jeden cel – pomoc tym, którzy sami o nią nie poproszą. Marcin Różalski wrócił do klatki na gali XTB KSW 113 w Łodzi i przegrał sportowo, ale jego głos po walce wybrzmiał mocniej niż sam nokaut. „Różal” opublikował poruszające oświadczenie, w którym nie ma żalu, tłumaczeń ani ucieczki od faktów. Jest za to sens, emocje i jasny przekaz do całego środowiska MMA.
Na gali XTB KSW 113 w łódzkiej Atlas Arenie, Marcin Różalski został ciężko znokautowany jednym ciosem przez Stjepana Bekavaca w charytatywnym pojedynku. Do nokautu doszło na sekundę przed końcem pierwszej rundy. Dzień później „Różal” opublikował obszerne oświadczenie, w którym jasno wyłożył, dlaczego wynik sportowy nie był dla niego najważniejszy.
Chciałem wszystkim Wam podziękować, którzy na hali tak mnie pięknie przywitaliście i pożegnaliście. Za wspaniały doping, za cudowne kolejne chwile w klatce. Jeżeli chodzi o wymiar sportowy – skończyło się, jak się skończyło.
Różalski podkreślił, że wchodząc do klatki, nie kierował się ambicją sportową ani potrzebą udowadniania czegokolwiek.
Nie wynik był priorytetem. Nie lekcja była priorytetem. Priorytetem są te kopytniaki, które nawet nie wiedzą, co dla nich robimy, jak kładziemy kark. To jest ważne. Ważne jest to, co robimy.
Były mistrz KSW odniósł się także do zbiórki charytatywnej, która towarzyszyła jego występowi.
Dziękuję wszystkim za to, jak zbiórka poszła przez te kilka dni. Kwota jest dla mnie po prostu oszałamiająca. Dzięki Wam osiągnęliśmy coś naprawdę wielkiego.
W dalszej części oświadczenia „Różal” zwrócił się bezpośrednio do zawodników – zarówno młodych, jak i doświadczonych – ostrzegając ich przed pochopnym kończeniem karier po porażkach.
Nie podejmujcie decyzji pochopnie tylko dlatego, że Wam nie poszło. Nie oceniajcie swoich występów przez pryzmat wygranej czy przegranej. Czasami nasza porażka nie ma nic wspólnego z pracą, jaką wykonaliśmy.
Były zawodnik KSW przypomniał też brutalną prawdę o czasie, który w sporcie działa nieubłaganie.
Pamiętajcie, że przyjdzie moment, w którym będziecie chcieli to robić, ale już nie będziecie mogli. Ja robiłem to całe życie i dlatego dziś niczego nie żałuję. Nie chcę, żebyście Wy kiedyś żałowali.
Różalski nie uciekał również od faktu samej porażki.
Dostałem w dziurę. Przegrałem. W głowie huczy. No i co? Dzięki Wam zobaczcie, co osiągnęliśmy. Tego Wam wszystkim życzę – spełniajcie się, bądźcie szczęśliwi.
Choć sportowo był to dla niego bolesny wieczór, emocjonalnie i symbolicznie „Różal” po raz kolejny udowodnił, dlaczego od lat pozostaje jedną z najbardziej autentycznych postaci polskiego MMA.
Zobacz także: XTB KSW 113 – wyniki. Mistrzowie obronili pasy, „Różal” ciężko znokautowany
źródło: media społecznościowe Marcina Różalskiego | foto: materiały prasowe KSW
