Edson Barboza zakończył karierę po porażce z Estebanem Ribovicsem na UFC 330. Brazylijczyk przyznał, że decyzja o odejściu z MMA dojrzewała w nim już od dłuższego czasu. 40-latek nie ma wątpliwości, że jego organizm nie pozwala mu już rywalizować na poziomie, którego od siebie wymaga.
Walka z Ribovicsem była dla Edsona Barbozy 33. występem w UFC i jednocześnie ostatnim pojedynkiem w jego zawodowej karierze. Brazylijczyk został zatrzymany przez Estebana Ribovicsa w drugiej rundzie, a niedługo później pozostawił rękawice w oktagonie, symbolicznie żegnając się z zawodowym MMA.
Choć decyzja o zakończeniu kariery została podjęta właśnie po UFC 330, Barboza przyznał, że myślał o niej już od dłuższego czasu. Przełomowym momentem okazała się dla niego walka z Leronem Murphym w maju 2024 roku.
Od bardzo, bardzo dawna toczyła się we mnie wielka walka. No dobrze, nie aż tak długo – zaczęło się od mojej walki z Murphym. Pomyślałem wtedy: ‘Nie czuję się już tak samo’. Poza tym uwielbiam rywalizację. Nienawidzę przegrywać. Ciężko znoszę porażki.
Barboza mimo pojawiających się wątpliwości nie zdecydował się jednak od razu odwiesić rękawic. Wracał na salę, ciężko trenował i próbował udowodnić sobie, że nadal może rywalizować z najlepszymi.
„Nie mogę już rywalizować na najwyższym poziomie”
Ostatecznie organizm zaczął wysyłać Brazylijczykowi coraz wyraźniejsze sygnały. Barboza podkreślił, że przed ostatnim pojedynkiem był zdrowy i dobrze przygotowany, ale problemem nie był pojedynczy uraz czy nieudany obóz treningowy. Chodziło o naturalne konsekwencje wieloletniej kariery w sporcie na najwyższym poziomie.
Próbowałem. Cały czas ciężko trenowałem, ale czułem, że moje ciało nie jest już takie samo. Mam 40 lat i 33 walki w UFC. Dzięki Bogu, podczas tego obozu wszystko było dobrze. Byłem bardzo zdrowy. Ale tak, moje ciało nie jest już takie samo. Nie mogę już rywalizować na najwyższym poziomie.
Dla Barbozy oznacza to koniec kariery, która na stałe zapisała się w historii UFC. Brazylijczyk przez lata należał do najbardziej efektownie walczących zawodników organizacji, a jego kopnięcie obrotowe z walki z Terrym Etimem do dziś jest jednym z najbardziej pamiętnych nokautów w historii MMA.
40-latek odchodzi więc ze sportu po ponad dekadzie występów w UFC, pozostawiając po sobie serię widowiskowych pojedynków i status jednego z najbardziej charakterystycznych strikerów swojego pokolenia.
Zobacz także: Daniel Cormier ocenił występ Islama Makhacheva na UFC 330
źródło: YouTube / UFC on Paramount+ (wywiad)
