Mateusz Gamrot po efektownym poddaniu Estebana Ribovicsa na UFC 327 jasno określił swoje cele. Polak wyznaczył trzech potencjalnych przeciwników i zaznaczył: koniec z rywalami spoza rankingu. Czy któryś z wymienionych zawodników podejmie wyzwanie?
Mateusz Gamrot (26-4) po raz kolejny udowodnił, że jego zapaśnicza dominacja stanowi barierę nie do pokonania dla zawodników spoza ścisłej czołówki. Esteban Ribovics, mimo niebezpiecznej stójki, nie miał odpowiedzi na presję Polaka w parterze. „Gamer” kontrolował przebieg walki od pierwszego sprowadzenia, metodycznie budując przewagę, by finalnie wymusić poddanie duszeniem – i to dwukrotnie, jak sam zdradził po walce.
Zawodnik z Poznania nie krył frustracji faktem, że po raz drugi z rzędu zmierzył się z rywalem spoza top 15. W wywiadzie zażartował nawet, że jeśli UFC ponownie zaproponuje mu takie starcie, to niech da mu dwóch przeciwników na raz. Ton żartu szybko jednak ustąpił miejsca konkretnym deklaracjom.
Pokazałem, jaka jest różnica pomiędzy mną a zawodnikami spoza rankingu. Teraz chcę walczyć z kimś z topu. Czuję się świetnie, czuję się mocny, jestem młody. Chcę pokazać i udowodnić, że jestem najlepszy na świecie.
powiedział Polak, wyznaczając kierunek swojej dalszej kariery.
Pierwszym z wymienionych rywali jest Benoit Saint-Denis, z którym „Gamer” ma nierozliczone porachunki. Gamrot zażartował, że posiada długopis, który Francuz podobno wysłał mu kiedyś z prowokacyjną sugestią podpisania kontraktu na walkę.
BSD, on musi wyjść ze swojej strefy komfortu. Mamy ze sobą historię, kiedyś wysłał mi długopis, żebym podpisał kontrakt. Mam ten długopis ze sobą, bracie. Mogę podpisać kontrakt i lecimy.
zadeklarował zawodnik.
Drugim kandydatem jest Paddy Pimblett, popularny Brytyjczyk, którego Gamrot ocenia jako przecenianego. Polak nie szczędził słów krytyki, wprost nazywając go „Scooby-Doo z Anglii” i sugerując, że prezentuje się dobrze jedynie przeciwko słabszym rywalom.
Ludzie myślą, że jest dobry, ale on jest dobry przeciwko słabym gościom. Z prawdziwymi rywalami jest słaby. Chcę z nim walczyć.
stwierdził bez ogródek „Gamer”.
Trzecią, najbardziej intrygującą opcją, jest Diego Lopes – zawodnik wagi piórkowej, który ma zaplanowaną walkę na gali UFC w Białym Domu i rozważa przejście do lekkiej. Gamrot wyraził gotowość do czekania na Lopesa nawet do końca roku, widząc w nim idealnego przeciwnika do spektakularnego starcia i potencjalnego skoku w rankingu.
Mam pełny szacunek do Diego, oczywiście. Fani go uwielbiają, ja kocham oglądać jego walki. Ale zawsze celuję w najlepszych rywali. Wiem, że jak zawalczę z Diego, to będzie to bardzo ciekawe starcie. Jeśli bym go pokonał, to być może byłbym blisko topu i blisko walki o pas.
wyjaśnił Polak, podkreślając strategiczne znaczenie tego starcia.
Gamrot szczegółowo opisał również swoją taktykę przeciwko Ribovicsowi. Wiedząc o niebezpiecznej stójce Argentyńczyka, skupił się na utrzymywaniu dystansu i ciosach prostych, by następnie wykorzystać agresję rywala do sprowadzeń. W parterze metodycznie budował pozycję, szukając najpierw kimury, a gdy ta została obroniona, przeszedł do ataków łokciami.
Zacząłem atakować łokciami, wtedy zaczął wstawać, a wtedy złapałem za jego szyję. Ale szczerze, to były dwa poddania. Dusiłem go, poczułem pierwsze odklepanie, ale po tym usłyszałem, żebyśmy walczyli dalej, więc zapiąłem duszenie mocniej i znowu odklepał.
zdradził zawodnik, ujawniając kulisy zakończenia walki.
Polak podkreślił również swoją tożsamość jako grapplera, dumnego z prezentowania zapaśniczego stylu w oktagonie. Po trzech walkach, w których zanotował dwie porażki – z Danem Hookerem i Charlesem Oliveirą – oraz jedno zwycięstwo z Ludovitem Kleinem, Gamrot wydaje się odbudowany i gotowy na powrót do ścisłej czołówki. Jego wcześniejsze triumfy nad Rafaelem dos Anjosem, Rafaelem Fizievem czy Armanem Tsarukyanem dowodzą, że potrafi konkurować z najlepszymi. Teraz pozostaje pytanie: który z wymienionych zawodników zdecyduje się stanąć naprzeciwko zapaśniczej bestii z Polski?
Źródło: Wywiad po UFC 327
