To był pokaz pełnej kontroli i brutalnej skuteczności. Mateusz Gamrot nie dał żadnych szans Estebanowi Ribovicsowi na UFC 327, kończąc walkę efektownym duszeniem – a chwilę później wywołał do tablicy kolejne duże nazwisko.

Polak wszedł do klatki w Miami z jasnym celem i od pierwszych minut realizował swój plan. Presja, zapasy i konsekwencja – wszystko było po jego stronie. Ribovics został całkowicie zneutralizowany.

Totalna dominacja i mocne skończenie

Mateusz Gamrot narzucił swoje tempo od początku pojedynku. Kolejne akcje ze strony Polaka sprowadzały walkę do parteru, gdzie miał pełną kontrolę nad przebiegiem starcia.

W drugiej rundzie duszenie trójkątne rękoma zakończyło pojedynek po 4 minutach i 19 sekundach.

„Pokażcie mi top albo Diego Lopes”

Już w wywiadzie po walce Polak jasno określił swoje oczekiwania wobec UFC.

Drugi raz biję się z gościem spoza rankingu i drugi raz pokazuję różnicę poziomów. Dajcie mi kogoś z czołówki. Jeśli nie – w mojej głowie jest Diego Lopes.

Gamrot podkreślił przy tym szacunek do potencjalnego rywala, ale nie pozostawił wątpliwości co do swoich ambicji.

Szanuję go, ale słyszałem, że chce iść do lekkiej. Jestem tutaj. Numer siedem. Zapaśnik. Silny, szybki, młody.

„Nikt mnie nie zatrzyma”

Polak nie ukrywa, że jego celem jest ścisła czołówka i walka o najwyższe cele.

Jestem zapaśnikiem. Poprawiłem stójkę, ale to jest moje DNA. Ten styl jest najlepszy na świecie. Idę na samą górę. Nikt mnie nie zatrzyma!

Osobista dedykacja

Po walce Gamrot zwrócił się również do swoich fanów w Polsce, ujawniając kulisy przygotowań.

Dziękuję za wsparcie. Mój syn miał kilka dni temu urodziny. Nie mogłem z nim być, ale ta walka jest dla niego.

Zobacz takżeUFC 327 – wyniki. Gamrot zwycięża, Ulberg nowym mistrzem