Nassourdine Imavov nie owija w bawełnę. Twierdzi, że to on zasługuje na walkę o pas wagi średniej – i nikt inny. Ale jeśli UFC da mu wybór między mistrzem a Seanem Stricklandem, odpowiedź może zaskoczyć.
Po zwycięstwie Seana Stricklanda nad Anthonym Hernandezem w walce wieczoru UFC Houston znów ruszyła dyskusja o kolejnym pretendencie do pasa kategorii średniej. Część komentatorów sugeruje, że to właśnie były mistrz może wskoczyć przed Imavova do kolejki.
Nassourdine Imavov nie zamierza tego akceptować.
Oczywiście, że to słyszałem, ale to nic dla mnie nie znaczy. Strickland przegrał z Dricusem du Plessisem, potem wygrał z Hernandezem, którego najlepszym zwycięstwem był Roman Dolidze – a ja jego pokonałem cztery walki temu. I po jednej wygranej ma dostać walkę o pas? To nie ma sensu.
Francuz przypomniał, że ma serię pięciu zwycięstw z rzędu – w tym nad trzema zawodnikami z TOP 10 i dwoma z TOP 5 – w mniej niż półtora roku.
Nikt tego nie zrobił przede mną. Wszyscy wiedzą, że zasługuję na walkę o pas. Jestem w UFC dla pasa. Nie dla rozgłosu, nie dla pieniędzy. Tylko dla pasa.
„To byłby mismatch”
Imavov nie tylko podważa zasadność kandydatury Stricklanda – on wprost twierdzi, że walka z mistrzem Khamzatem Chimaevem zakończyłaby się jednostronnie.
Wszyscy znamy wynik. Khamzat go obali i udusi w pierwszej rundzie. Tak jak dziesiątki razy na sali. Będzie dużo gadania przed walką, ale w klatce to potrwa chwilę.
Francuz rzuca pytanie do kibiców:
Wolicie dużo gadania i szybką egzekucję? Czy dwóch silnych zawodników, którzy w klatce zrobią wojnę światową?
„Nienawidzę go”
Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście rewanżu ze Stricklandem. Ich pierwsza walka – którą „Tarzan” wziął z doskoku, wchodząc na zastępstwo – do tego w dywizji w półciężkiej – zakończyła się porażką Imavova w 2023 roku. Dziś Francuz twierdzi, że to zupełnie inna historia.
Od dwóch lat proszę UFC o tę walkę. Wtedy było wiele czynników, ale nie szukam wymówek. Pokazałem pięściami, gdzie jest moje miejsce. Teraz jestem zupełnie innym zawodnikiem.
I dalej:
Ja naprawdę go nienawidzę. Nie podoba mi się, jak mówi. Nie podoba mi się, jak myśli. Nie podoba mi się, jak mówi o moich ludziach. Jeśli zobaczę go na ważeniu – możemy się bić. Jeśli zobaczę go na ulicy – możemy się bić.
Na koniec padła najmocniejsza deklaracja:
To byłaby wojna. Dwóch strikerów idzie na wojnę i jeden skończy nieprzytomny. A w tej walce… zostawię go martwego w klatce.
Pas albo nic
Imavov podkreśla, że przekazał swoje stanowisko władzom UFC – chce wyłącznie walki o mistrzostwo.
Jedyna walka, jakiej chcę, to walka o pas. I nic więcej.
Jednocześnie przyznaje, że gdyby miał wybór – dziś wybrałby Stricklanda.
Jeśli UFC zadzwoni jutro, z tą nienawiścią, którą mam w sercu, wybiorę Seana. Chcę wymazać tę porażkę.
Sytuacja w kategorii średniej robi się coraz ciekawsza. Z jednej strony niepokonany mistrz Khamzat Chimaev, z drugiej były czempion Sean Strickland, a pomiędzy nimi wściekły i pewny siebie Nassourdine Imavov.
Zobacz także: Sean Strickland uderza w Khamzata Chimaeva: „Szuka łatwiejszej walki”
źródło: MMA Fighting (wywiad) | foto: Chris Unger/Zuffa LLC
