Po bolesnej porażce na UFC 327 Jiri Procházka znalazł się pod ostrzałem krytyki. Jego słowa o „litości” wobec rywala odbiły się szerokim echem, ale Czech szybko zabrał głos i jasno odniósł się do całej sytuacji.
Walka o pas wagi półciężkiej na UFC 327 zakończyła się sensacyjnie. Jiri Procházka miał swoje momenty i poważnie naruszył Carlosa Ulberga, jednak ostatecznie sam został znokautowany po nagłym zwrocie akcji. Po pojedynku Czech zasugerował, że w kluczowym momencie okazał rywalowi litość, co spotkało się z ostrą reakcją środowiska.
Teraz były mistrz tonuje przekaz i przyznaje wprost – to on zawiódł.
„Nie pracowałem na 100%”
Po powrocie do Czech, Procházka nie szukał wymówek i otwarcie ocenił swój występ.
Nie dałem takiego występu, jakiego chciałem. Po prostu to zawaliłem, szczególnie w momencie, kiedy zobaczyłem osłabionego rywala. Nie będę się zasłaniał żadną litością czy współczuciem. W tamtej chwili przestałem pracować na sto procent i to kosztowało mnie zwycięstwo.
Czech jasno odcina się więc od wcześniejszej narracji i bierze odpowiedzialność za porażkę.
„Wrócę silniejszy”
Mimo dotkliwej przegranej, Procházka nie traci celu i zapowiada powrót do walki o najwyższe cele.
Chcę to przeżyć do końca, wyciągnąć z tego wszystko i iść dalej po pas. Po tej walce nie będę już tym samym zawodnikiem. Będę silniejszy niż kiedykolwiek i odzyskam ten tytuł dla Czech.
Były mistrz zdradził również, że rozmawiał już z władzami UFC o kolejnych krokach.
Rozmawiałem z UFC i są otwarci na różne opcje – czy to ciekawa walka, czy kolejna szansa na pas. Na razie nic nie jest potwierdzone.
Co dalej?
Na ten moment nie wiadomo, w jakiej kategorii zobaczymy Procházkę przy kolejnym starcie. Czech w przeszłości sugerował możliwość zejścia do wagi średniej, ale po ostatnich wydarzeniach jego przyszłość pozostaje otwarta.
Jedno jest pewne – po UFC 327 Procházka chce wrócić odmieniony i ponownie włączyć się do gry o mistrzostwo.
Zobacz także: Carlos Ulberg ostro o Procházce po UFC 327: „To nie była litość. To był strach”
źródło: wypowiedź dla mediów po powrocie do Czech | foto: Getty Images
