UFC Freedom 250 przejdzie do historii jako jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń w dziejach MMA. Takiego zdania jest Joe Rogan, który od blisko trzech dekad komentuje największe walki w organizacji UFC. Według Amerykanina to, co wydarzyło się pod Białym Domem, nie ma żadnego porównania z czymkolwiek, co widział wcześniej.
Historyczna gala UFC Freedom 250 dostarczyła kibicom wszystkiego, czego mogli oczekiwać. Justin Gaethje zdetronizował Ilię Topurię i zunifikował pasy kategorii lekkiej, Ciryl Gane znokautował Alexa Pereirę w walce o tymczasowe mistrzostwo wagi ciężkiej, a wszystkie siedem pojedynków zakończyło się przed czasem.
Joe Rogan nie ukrywa, że po latach spędzonych przy oktagonie był pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczył.
„Nie ma nawet niczego bliskiego”
Komentator UFC przyznał, że często używa wielkich słów, ale tym razem nie ma żadnych wątpliwości.
Jestem człowiekiem, który często mówi: „To było najlepsze”, „To było niesamowite”. Ale to było najbardziej szalone doświadczenie, jakie przeżyłem przez ponad dwadzieścia lat komentowania sportów walki. Nie ma nawet niczego bliskiego temu wydarzeniu. To była najlepsza noc walk w historii. Jedyna gala w historii tego sportu, podczas której każda walka zakończyła się nokautem. Wszystkie siedem pojedynków. Coś takiego nigdy wcześniej się nie zdarzyło. To było bezprecedensowe. Gdyby ktoś pierwszy raz w życiu oglądał UFC właśnie tego wieczoru, zobaczyłby ten sport w idealnym wydaniu.
„85 tysięcy ludzi ryczało w tle”
Rogan podkreślił jednak, że same walki były tylko częścią całego widowiska. Jeszcze większe wrażenie zrobiła na nim skala wydarzenia zorganizowanego na terenie Białego Domu.
W telewizji wyglądało to niesamowicie, ale będąc tam na żywo można było dopiero zrozumieć rozmiar tego wydarzenia. Na trawniku Białego Domu siedziało ponad cztery tysiące osób oglądających galę na żywo. Byli tam wojskowi, zaproszeni goście, politycy i mnóstwo ważnych osób. Ale za nimi znajdowała się jeszcze ogromna strefa dla kibiców. Około 85 tysięcy ludzi oglądało walki na gigantycznych ekranach. Widzieli światła areny, widzieli Biały Dom w tle i słyszeli komentarz na żywo. Kiedy dochodziło do nokautu, najpierw reagował tłum przy oktagonie, a chwilę później słyszeliśmy ryk kolejnych dziesiątek tysięcy ludzi. To było absolutnie szalone.
Od zakazanego sportu do Białego Domu
Największe emocje wzbudziło jednak w Roganie porównanie obecnej pozycji UFC do czasów, gdy organizacja walczyła o przetrwanie.
Komentator przypomniał, że gdy zaczynał współpracę z UFC pod koniec lat dziewięćdziesiątych, wiele osób uważało MMA za sport bez przyszłości.
Gdy UFC zaczynało się rozwijać i zdobywać pierwszych widzów PPV, ludzie patrzyli na nas jak na coś wstydliwego. Jakbyś pracował przy filmach dla dorosłych albo jakichś nielegalnych nagraniach. Mówili: „Pracujesz dla organizacji walk w klatce? Dlaczego miałbyś to robić?”. A teraz? Dwadzieścia pięć lat później UFC organizuje galę na trawniku Białego Domu i jest jednym z najchętniej oglądanych wydarzeń sportowych na świecie. To coś niewyobrażalnego.
Dla Rogana UFC Freedom 250 było czymś więcej niż tylko kolejną galą. Było symbolem drogi, jaką MMA przeszło od niszowego sportu do globalnego fenomenu, który potrafi zgromadzić dziesiątki tysięcy kibiców pod samym Białym Domem.
Zobacz także: Historyczna noc w Białym Domu i kosmiczne bonusy! Gaethje i Gane zarobili najwięcej
Źródło: The Joe Rogan Experience | foto: ESPN
