Zwycięstwo na punkty, pas tymczasowy i mocne słowa po walce. Justin Gaethje wrócił na tron wagi lekkiej, a po pojedynku z Paddym Pimblettem nie gryzł się w język. W rozmowie z Demetriousem Johnsonem zdradził, dlaczego celowo wchodził w stronę najmocniejszej ręki rywala.
Podczas gali UFC 324 w Las Vegas Justin Gaethje pokonał Paddy’ego Pimbletta jednogłośną decyzją sędziów i sięgnął po tymczasowy pas wagi lekkiej. „The Highlight” przyznał później, że jego taktyka była w pełni dopasowana do stylu Anglika – i wynikała z tego, że… nie obawiał się jego kopnięć.
Kopał mnie, ale kopał jak… amator. Pomyślałem: mogę przez to przejść. Kiedy zrozumiałem, że mogę to ignorować, wszystko zaczęło się układać.
– powiedział Gaethje na kanale na YouTube Demetriousa Johnsona.
Amerykanin świadomie poruszał się w stronę mocnej ręki Pimbletta, co dla wielu obserwatorów było ryzykowną decyzją. Sam zawodnik podkreśla jednak, że w tym przypadku nie widział realnego zagrożenia.
Czasem w walce podejmujesz takie decyzje: dobra, będę wchodził w jego stronę, bo on nie bije mocno. Nie kopie mocno.
– dodał.
Demetrious Johnson zaznaczył, że Gaethje nie zastosowałby takiej strategii przeciwko każdemu.
Justin powiedział, że ze mną walczyłby zupełnie inaczej, bo mam lepszą pracę nóg niż Paddy. I to ma sens.
– przyznał były mistrz UFC.
Gaethje nie ukrywa, że plan na walkę był ściśle skrojony pod Anglika i nie miałby zastosowania w starciach z zawodnikami o innym profilu technicznym.
W najbliższych miesiącach Amerykanin ma zmierzyć się z mistrzem wagi lekkiej Ilią Topurią w walce unifikacyjnej. Sam Gaethje liczy, że dojdzie do niej podczas gali UFC w Białym Domu w czerwcu.
Zobacz także: Justin Gaethje o nokaucie od Hollowaya: „To lepsza historia dla mojego dziedzictwa”
źródło: YouTube / Demetrious Johnson | foto: Getty Images
