Justin Gaethje nie żałuje decyzji z ostatnich sekund walki z Maxem Hollowayem na UFC 300. Amerykanin przyznaje wprost: wolał zostać znokautowany, niż przegrać na punkty. Według niego właśnie ten moment najlepiej definiuje, kim jest jako zawodnik.

Podczas gali UFC 300 Justin Gaethje stracił pas BMF po nokaucie w ostatniej sekundzie walki z Maxem Hollowayem. Choć przez większość pojedynku przegrywał na kartach punktowych, w końcówce zdecydował się na otwartą wymianę w środku oktagonu. Efekt był brutalny – „The Highlight” padł nieprzytomny na matę.

W rozmowie z „The Pat McAfee Show” Gaethje wrócił do tamtej decyzji i jasno zaznaczył, że zrobiłby dokładnie to samo.

Stoczyłem słabą walkę i byłem na drodze do porażki. Wiedziałem, że przegrywam. Kiedy Max dał mi szansę na ostatnią wymianę, nie mogłem jej nie podjąć. Po to tam byłem – żeby mieć szansę wygrać. Zrobiłbym to sto razy od nowa. Cieszę się, że przegrałem właśnie w taki sposób. To znacznie lepsza historia dla mojego dziedzictwa niż porażka na punkty. Ten nokaut i późniejsze dwa zwycięstwa sprawiają, że moja droga jest bardziej inspirująca. A to, co zrobię na końcu kariery, będzie jeszcze ważniejsze.

Po porażce z Hollowayem – Gaethje szybko odbudował swoją pozycję. Najpierw pokonał Rafaela Fizieva w rewanżu na punkty na UFC 313, a następnie zdobył tymczasowy pas wagi lekkiej, wygrywając z Paddym Pimblettem na UFC 324.

Obecnie Amerykanin jest jednym z głównych kandydatów do walki unifikacyjnej z mistrzem kategorii lekkiej – Ilią Topurią. Sam zawodnik podkreśla, że właśnie takie momenty jak ten z UFC 300 definiują jego mentalność i podejście do sportu.

Zobacz takżeJustin Gaethje wyznacza cel na powrót: „Chcę walki o pas na gali pod Białym Domem”

źródło: The Pat McAfee Show | foto: Getty Images