Brandon Moreno miał wrócić w wielkim stylu przed własną publicznością. Kontuzja Asu Almabayeva pokrzyżowała plany, ale UFC szybko znalazło zastępstwo. Lone’er Kavanagh nie tylko przyjął walkę – on chce z niej zrobić przełom w swojej karierze.
Gala w Mexico City miała być kolejnym świętem dla byłego mistrza. Ostatecznie w walce wieczoru naprzeciw Brandona Moreno stanie Lone’er Kavanagh, który wskoczył do pojedynku w zastępstwie.
Dla 26-latka to największa szansa w karierze.
Brandon to legenda i wydaje się też fajnym gościem. Ale gdy takie okazje się pojawiają, to je bierzesz. Dla takich momentów żyję – jestem podekscytowany.
Wysokość, presja i meksykańska publiczność
Starcie odbędzie się w Mexico City, gdzie wysokość nad poziomem morza regularnie wpływa na kondycję zawodników. Do tego dochodzi ogromna popularność Moreno w ojczyźnie i pięciorundowy dystans – pierwszy taki test dla Kavanagha w UFC.
Mimo to Anglik nie szuka wymówek.
Oczywiście, to wszystko ma znaczenie. Ale dla mnie chodzi o to, by być najlepszą wersją siebie. Czuję, że zrobiłem ogromny postęp w tym obozie, tak samo od ostatniej walki. Teraz chcę tylko pokazać, na co mnie stać.
Dla Brandona Moreno to powrót przed własną publicznością i próba odbudowania pozycji w czołówce kategorii muszej. Dla Lone’era Kavanagha – życiowa szansa. Jeśli ją wykorzysta, dywizja do 57 kg może dostać nowe nazwisko w grze o najwyższe cele.
Zobacz także: Daniel Cormier wskazuje trudnego rywala dla Khamzata Chimaeva
źródło: rozmowa z MMA Junkie
