Mamed Khalidov po latach rozwiewa jedną z największych zagadek polskiego MMA. Dlaczego nigdy nie trafił do UFC? Odpowiedź jest jasna – nie żałuje i dziś mówi wprost, że to była najlepsza decyzja w jego karierze.
Legenda KSW w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem w programie „W cieniu sportu” wróciła do momentów, w których mogła zmienić wszystko. Zamiast tego wybrała lojalność, stabilność i budowanie czegoś większego w Polsce.
„Nie chciałem zaczynać od zera”
Mamed Khalidov przyznał, że realne rozmowy z UFC miały miejsce. Problem nie leżał jednak wyłącznie w pieniądzach.
Najbardziej nie spodobało mi się to, że miałem się budować od nowa w UFC. Że jestem nieznanym zawodnikiem. Pomyślałem: skoro jestem nieznany, to zostaję tam, gdzie jestem znany. Budowałem siebie przez lata. Nie tylko ja – moja rodzina, trenerzy, federacja. Doszliśmy do pewnego poziomu i nie chciało mi się udowadniać wszystkiego od początku.
To właśnie ten moment był kluczowy. Khalidov był już wtedy w światowej czołówce, ale nie zamierzał zaczynać od roli anonimowego zawodnika.
„Cieszę się, że nie poszedłem do UFC”
Najmocniejsze słowa padły, gdy temat wrócił raz jeszcze. Khalidov nie zostawił żadnych wątpliwości.
Cieszę się bardzo, że nie poszedłem do UFC, bo nie byłbym… Gdybym poszedł, to byłaby inna historia. Ja spełniłem swoje marzenie. Ja nie mam amerykańskiego snu. Ja mam polski sen.
Dla wielu kibiców to może być zaskoczenie, ale dla samego zawodnika wybór był prosty – życie i kariera w Polsce dały mu wszystko, czego potrzebował.
Lojalność wobec KSW
Khalidov jasno podkreślił, że jego relacja z KSW to coś więcej niż kontrakt.
Ja byłem lojalny dla KSW i KSW też było dla mnie lojalne. Bez KSW co bym zrobił? To działa w obie strony. Nie da się tego oddzielić.
Legenda wskazała, że rozwój jego kariery i rozwój organizacji szły równolegle. To była wspólna droga, a nie jednostronna zależność.
„Pieniądze nigdy nie były celem”
W kontekście decyzji o UFC pojawił się też temat finansów. Khalidov podkreślił, że to nigdy nie był główny motor napędowy.
Ja nie szedłem do tego dla pieniędzy. Byłem zafascynowany tym sportem. Chciałem być lepszy, zdobywać pasy, rozwijać się. Jeżeli celem jest pieniądz, to mijasz się z celem. Pieniądze przyjdą same.
To podejście mocno kontrastuje z dzisiejszym trendem w MMA, gdzie zarobki często stają się głównym argumentem przy wyborze ścieżki kariery.
„Spełniłem swoje marzenie w Polsce”
Na koniec Khalidov podsumował swoją drogę w sposób, który najlepiej oddaje jego decyzję sprzed lat.
Przyjechałem z wojny do Polski. Tu skończyłem studia, założyłem rodzinę, zostałem sportowcem. Spełniłem swoje marzenie tutaj. Dostałem możliwość dołożyć cegiełkę do rozwoju MMA w Polsce. Dzisiaj jestem tam, gdzie chciałem być.
To właśnie ten „polski sen” sprawił, że oferta UFC – mimo prestiżu – nie była wystarczającym argumentem, by zmienić kierunek.
Zobacz także: Paweł Pawlak przed walką z Mamedem Khalidovem: „Rok temu mogłem już nigdy nie zawalczyć”
źródło: Przegląd Sportowy – „W cieniu sportu” (YouTube)
