Site icon InTheCage.pl

Marcin Tybura o walce z Rakiciem: „Myślałem, że się przesłyszałem”

Marcin Tybura o walce z Rakiciem: „Myślałem, że się przesłyszałem”

UFC Fight Pass

Już 1 sierpnia podczas gali UFC Belgrade Marcin Tybura zmierzy się z Aleksandarem Rakiciem, który po latach występów w kategorii półciężkiej zadebiutuje w wadze ciężkiej. Polski zawodnik przyznał, że propozycja takiego zestawienia była dla niego sporym zaskoczeniem, ale nie zamierza doszukiwać się dodatkowych historii wokół rywala.

W rozmowie z naszą redakcją Marcin Tybura opowiedział o przygotowaniach do kolejnego występu w UFC, odniósł się do ostatniej porażki, a także skomentował nietypowe zestawienie z Aleksandarem Rakiciem, który po serii niepowodzeń postanowił spróbować swoich sił w królewskiej kategorii wagowej.

„Myślałem, że się przesłyszałem”

Polak nie ukrywa, że gdy usłyszał nazwisko najbliższego przeciwnika, przez chwilę wydawało mu się, że doszło do pomyłki.

Tak, przez chwilę myślałem, że się przesłyszałem. Kojarzyłem go przecież z kategorii do 93 kilogramów, więc byłem przekonany, że źle usłyszałem nazwisko. Nawet nie wiedziałem wtedy, że jest po czterech porażkach z rzędu. W mojej głowie zatrzymałem się na walce z Jankiem Błachowiczem, a później miał kontuzję i trochę zniknął z radarów. Widocznie dużo analizował i uznał, że trzeba coś zmienić, dlatego zdecydował się na zmianę kategorii.

Choć wielu obserwatorów uważa, że przejście do wagi ciężkiej jest dla Rakicia próbą uratowania pozycji w UFC, Tybura nie zamierza wyciągać z tego daleko idących wniosków.

Nie będę analizował jego psychiki ani tego, jak na niego wpływają cztery porażki z rzędu. Taka seria może jednego zawodnika załamać, ale drugiego bardzo mocno zmotywować. Nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Skupiam się na sobie. Trenerzy analizują rywala i przygotowujemy plan na walkę, ale robimy to dopiero na 2-3 tygodnie przed pojedynkiem, bo w UFC zmiany przeciwników zdarzają się bardzo często.

Tybura spokojny po dwóch porażkach

Reprezentant Ankos MMA przyznał również, że nie zamierza wywracać do góry nogami swoich przygotowań po ostatnich przegranych.

Nie chcę za bardzo przekombinowywać z analizowaniem i szukaniem nie wiadomo jakich przyczyn. Pojawiła się kolejna walka i nic wielkiego nie zmieniam. Trenuję dalej, robię przede wszystkim MMA, bo uważam, że jeśli przygotowujesz się do walk MMA, to najlepszym treningiem jest właśnie MMA. Przychodzę na salę, robię swoje, dbam o zdrowie poza treningami i tyle. Nie będę szukał żadnych cudownych rozwiązań ani odczarowywania. Czasami człowiek za dużo kombinuje, a prawda jest taka, że trzeba po prostu dalej ciężko pracować.

Tybura z dystansem podchodzi również do ostatniej porażki, podkreślając, że nie ma zwyczaju doszukiwać się wymówek.

Nie mam jakichś wielkich przemyśleń po tej walce. Po prostu byłem słabszy. Uważam, że jeśli przegrywasz, to znaczy, że tego dnia rywal był lepszy. Trzeba wrócić na salę, trenować i przygotować się do następnego występu.

Do pojedynku Marcina Tybury z Aleksandarem Rakiciem dojdzie już 1 sierpnia podczas gali UFC Belgrade. Dla Serba będzie to debiut w kategorii ciężkiej, natomiast Polak będzie chciał wrócić na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach z rzędu.

Zobacz takżeOFICJALNIE: Mateusz Rębecki vs. Kyle Prepolec na gali UFC Belgrade

Exit mobile version