Mateusz Gola dostał życiową szansę z marszu i nie zamierza jej zmarnować. Debiut w KSW na XTB KSW 114 w Radomiu ma być dla niego pokazem charakteru, serca i pełnego arsenału.
W zastępstwie za Alberta Odzimkowskiego do karty gali wskoczył Mateusz Gola – bez wahania, bez kalkulacji i z ogromnym głodem walki. Dla niego to nie jest przypadkowa robota, tylko spełnienie marzeń.
Bardzo jestem zadowolony z tego, że mam taką okazję, jestem szczęśliwy, spełniam swoje marzenia.
Gola przyznaje, że decyzja o przyjęciu pojedynku była natychmiastowa – niezależnie od nazwiska rywala.
Nie, to było w sekundę, od razu mówię tak i z kim bym nie dostał tej walki, to bym zawalczył. Po prostu spełniam swoje marzenia.
Zawodnik nie ukrywa, że starcie zapowiada się widowiskowo. Obaj panowie lubią iść do przodu, a to zwiastuje ogień w klatce.
Dlatego chyba fajnie będziemy pasować do siebie. Liczę na to – pokażę się z jak najlepszej strony, dam z siebie wszystko.
Kontrakt na razie obowiązuje na jedną walkę, ale Gola liczy, że dobra postawa otworzy mu drzwi do dłuższej przygody z KSW. Przygotowania były wyjątkowo ciężkie – praktycznie od momentu, gdy pojawiła się możliwość startu.
Chyba nigdy tak ciężko nie trenowałem… Teraz odpoczywam, a w sobotę – bawię się. Kurczę, nie mogę się doczekać.
Zbijanie wagi przebiega spokojnie – zostały dosłownie ostatnie kilogramy. Wsparcie kibiców ma być mocne, szczególnie z rodzinnych Pionek i samego Radomia.
Pokażę wszystko co potrafię, dam z siebie wszystko… cały arsenał jaki mam.
Debiut w KSW, walka w zastępstwie, presja i wielka scena – Gola wchodzi bez strachu. Zamiast tego bierze to jako życiową szansę.
Zobacz także: Cisza, koncentracja i zimna głowa. Wiktoria Czyżewska zdradza plan na XTB KSW 114
