Site icon InTheCage.pl

Max Holloway reaguje na słowa Justina Gaethje: „Czyli pokonałem też Conora McGregora?”

Max Holloway reaguje na słowa Justina Gaethje: „Czyli pokonałem też Conora McGregora?”

Jeff Bottari/Zuffa LLC

Max Holloway nie przeszedł obojętnie obok słów Justina Gaethje po gali UFC Freedom 250. Nowy mistrz kategorii lekkiej stwierdził niedawno, że zwycięstwem nad Ilią Topurią niejako „odrobił” porażkę z Hawajczykiem. Były czempion wagi piórkowej potraktował tę teorię z dużym przymrużeniem oka, jednocześnie nie ukrywając, że rewanż o pas UFC pozostaje bardzo realnym scenariuszem.

Justin Gaethje zapisał się w historii, pokonując Ilię Topurię i odbierając mu niekwestionowany tytuł mistrza kategorii lekkiej. Po walce Amerykanin przyznał jednak, że dzięki temu zwycięstwu niejako zrewanżował się Maxowi Hollowayowi za brutalny nokaut z gali UFC 300.

Hawajczyk postanowił odnieść się do tych słów.

„To chyba pokonałem też Conora”

Holloway z uśmiechem skomentował logikę zaprezentowaną przez mistrza UFC.

Widziałem, co Justin powiedział. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że jeśli pokonasz kogoś, kto wcześniej przegrał z innym zawodnikiem, to automatycznie wygrywasz również z nim. Idąc tym tokiem rozumowania, skoro pokonałem Dustina Poiriera, to technicznie pokonałem też Conora McGregora. Tak to chyba działa? A tak całkiem serio, to po prostu zostawmy to.

„Ludzie za szybko skreślili Gaethje”

Choć Holloway sam typował zwycięstwo Ilii Topurii, przyznał, że był zaskoczony, jak wielu kibiców kompletnie przekreśliło szanse Gaethje.

Naprawdę dziwiło mnie, że tyle osób całkowicie skreślało Justina. Nie typowałem jego zwycięstwa, ale uważałem, że jeśli ma wygrać, to właśnie w taki sposób. Myślałem, że będzie częściej korzystał z kopnięć, a tymczasem zrobił to głównie boksersko. Udowodnił, że się myliłem. Wyszedł do oktagonu, zrealizował swój plan, walczył bardzo mądrze i podejmował wyłącznie skalkulowane ryzyko. Nawet po tych potężnych ciosach na korpus przetrwał wszystko. To był niesamowity występ. Wielkie gratulacje dla mistrza.

Najpierw McGregor, później… walka o pas?

Już 11 lipca Holloway stanie do rewanżu z Conorem McGregorem w walce wieczoru gali UFC 329. Nie ukrywa jednak, że ewentualne zwycięstwo może otworzyć mu drogę do kolejnej walki z Gaethje – tym razem o niekwestionowany pas kategorii lekkiej.

Oczywiście ta walka jest gdzieś tam przede mną. Ona cały czas wisi w powietrzu. Ja skupiam się wyłącznie na tym, żeby 11 lipca wygrać z Conorem w efektownym stylu. A później zobaczymy, jaką drogę wybierze UFC. Ta organizacja potrafi zaskakiwać. Gdyby ktoś po mojej ostatniej walce powiedział mi, że teraz zmierzę się z Conorem McGregorem, uznałbym go za szaleńca. A jednak właśnie tu jesteśmy. Nie mogę się już doczekać.

Zobacz takżeMax Holloway odpowiada Conorowi McGregorowi: „Niech gada, byle tylko pojawił się w oktagonie”

źródło: MMA Fighting | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC 

Exit mobile version