Max Holloway ze spokojem podchodzi do kolejnych zaczepnych wypowiedzi Conora McGregora przed galą UFC 329. Były mistrz kategorii piórkowej uważa, że Irlandczyk w ten sposób buduje swoją pewność siebie przed powrotem do oktagonu po pięcioletniej przerwie. Hawajczyk przekonuje jednak, że wszystkie słowa stracą znaczenie, gdy zamkną się drzwi klatki.
Max Holloway nie zamierza wdawać się w medialną wojnę z Conorem McGregorem. Hawajczyk uważa, że słynny Irlandczyk może mówić wszystko, jeśli tylko faktycznie pojawi się w oktagonie podczas gali UFC 329.
Niech powtarza sobie wszystko, co tylko pomoże mu wyjść do tej walki. Błagam tylko, niech pojawi się w sobotni wieczór w oktagonie. Conor zawsze miał dar do gadania i uwielbia to robić. Może właśnie w ten sposób przygotowuje się mentalnie do powrotu. W stu procentach to popieram. Ja, Max „Blessed” Holloway, wspieram ten przekaz. Mów dalej. Nie mogę się doczekać, aż zobaczymy się w sobotę. Powtarza, że nie jestem innym zawodnikiem niż kiedyś i opowiada różne rzeczy. Niech mówi sobie wszystko, czego potrzebuje. Ja chcę tylko, żeby 11 lipca wszedł do oktagonu. Wtedy przekonamy się, kto miał rację.
„Spodziewam się najlepszej wersji Conora McGregora”
Choć wielu kibiców skreśla McGregora z powodu pięcioletniej przerwy od startów, Holloway nie podziela tych opinii. Wręcz przeciwnie – uważa, że przygotowuje się na najgroźniejszą wersję byłego podwójnego mistrza UFC.
Dziwi mnie, że tyle osób skreśla Conora. Mówią o pięciu latach przerwy, ale ja patrzę na to inaczej. To było pięć lat odpoczynku. Ludzie widzą go na imprezach i wyciągają wnioski, ale przecież nikt nie śledzi go z kamerą przez całą dobę. Widzimy tylko to, co trafia do internetu. Nie wiemy, ile pracy wykonuje poza tym. Ja przygotowuję się na bardzo groźnego Conora McGregora. Spodziewam się zdrowego i najlepszego Conora, jakiego kiedykolwiek oglądaliśmy w UFC. To właśnie mnie najbardziej ekscytuje. Chcę zmierzyć się z jego najlepszą wersją i pokazać, co potrafię.
Holloway chce efektownego zwycięstwa
Max Holloway podkreśla, że sama wygrana nie będzie dla niego wystarczająca. Po marcowej porażce z Charlesem Oliveirą były mistrz chce wrócić w wielkim stylu i ponownie zaznaczyć swoją pozycję w UFC.
Nie mogę doczekać się chwili, gdy sędzia podniesie moją rękę. Ale w tym sporcie nie wystarczy tylko wygrywać. To również rozrywka. Chcę odnieść efektowne zwycięstwo. Najlepiej przed czasem, a jeśli nie, to w dominującym i widowiskowym stylu. Możesz całkowicie kontrolować walkę, ale jeśli nie będzie emocjonująca, ludzie szybko o niej zapomną. Ja chcę wyjść, dać świetne widowisko i sprawić, że moja wartość jeszcze bardziej wzrośnie. Potem zobaczymy, jakie plany będzie miało wobec mnie UFC.
Zobacz także: Conor McGregor szczerze o powrocie do UFC: „Pogubiłem się, ale zawsze wracasz do tego, co kochasz”
źródło: MMA Junkie
























