Site icon InTheCage.pl

Miłosz Kruk celuje w kolejny pas: „Nie brakuje mi niczego, żeby zostać double champem FEN”

Miłosz Kruk celuje w kolejny pas: „Nie brakuje mi niczego, żeby zostać double champem FEN”

Facebook / Miłosz Kruk

Miłosz Kruk nie zamierza zwalniać tempa po ostatnim zwycięstwie. Seria wygranych rośnie, ambicje również – a kolejnym celem jest zapisanie historii w FEN i dołożenie drugiego pasa w organizacji.

Zawodnik nie ukrywa, że jego sytuacja sportowa układa się idealnie. Po trzech wygranych w kategorii lekkiej i pięciu zwycięstwach z rzędu jasno wskazuje kierunek.

„Chcę napisać tę samą historię co w TFL”

Już na starcie rozmowy Kruk podkreślił, że jego ambicje są bardzo konkretne.

Wydaje mi się, że nie brakuje mi niczego. To moja trzecia wygrana w wadze lekkiej w FEN. Czekam na propozycję i myślę, że trzeba napisać tę samą historię co w TFL na organizacji FEN.

Polak już wcześniej sięgał po dwa pasy jednocześnie i – jak sam przyznaje – ten scenariusz chce powtórzyć.

Niedosyt mimo zwycięstwa

Choć ostatnia walka zakończyła się przed czasem, Kruk nie ukrywa, że czuje lekki niedosyt po przebiegu pojedynku.

Początek był trudny, ale później wszystko przechyliło się na moją stronę. Myślę, że gdyby wyszedł do drugiej rundy, to bym go skończył, bo zapasy zabrały mu dużo siły. Trochę jest niedosyt, bo zabrakło takiej kropki nad i. Gdyby sędzia przerwał po nokaucie, smak byłby lepszy. Ale wygrana to wygrana.

Pięć zwycięstw z rzędu i jasny kierunek

Aktualna seria robi wrażenie, a sam zawodnik podchodzi do niej bardzo spokojnie.

To już piąte zwycięstwo z rzędu. Skupiam się na treningu i wygrywaniu walk.

Jednocześnie Kruk nie daje się wciągnąć w kulisy organizacyjne czy zmiany we władzach FEN.

Dla mnie to dużo nie zmienia. Ja skupiam się na treningu, a negocjacjami zajmuje się mój tata i trener.

UFC zamiast KSW? Jasna strategia

Jednym z najciekawszych wątków była przyszłość i potencjalna droga do największej organizacji świata. Kruk jasno określił swoje podejście.

Kiedy UFC zadzwoni, to od razu to bierzemy i wjeżdżamy.

Zawodnik świadomie podchodzi do wyborów sportowych i nie ukrywa, że chce ograniczać ryzyko.

W KSW miałbym dużo trudniejsze walki i ewentualna porażka mogłaby pokrzyżować plany o UFC.

„Nie ma łatwych walk w tych kategoriach”

Kruk zwrócił też uwagę na poziom kategorii lekkiej i półśredniej w UFC.

To są najtrudniejsze kategorie. Nawet walki poza rankingiem są bardzo ciężkie. Nie ma tam łatwych pojedynków.

Ambicja ponad wszystko

Na koniec padły słowa, które najlepiej oddają jego podejście do kariery.

Kiedy pojawia się okazja, żeby wejść do UFC, to nie ma co się zastanawiać. Trzeba wykorzystać swoją szansę.

Zobacz takżeRobert Ruchała twarzą w twarz z Jose Delano przed UFC Vegas 115 [WIDEO]

Exit mobile version