Site icon InTheCage.pl

Movsar Evloev po problemach wizowych: „Myślałem, że nie zawalczę”

Movsar Evloev po problemach wizowych: „Myślałem, że nie zawalczę”

Problemy z wjazdem do Wielkiej Brytanii, niepewność do ostatnich dni i ogromna stawka walki wieczoru. Movsar Evloev opowiedział o kulisach trudnego tygodnia i jasno określił swój cel przed UFC London.

Nasza redakcja jest obecna na media dayu przed UFC London, gdzie głos zabrał drugi bohater walki wieczoru. Movsar Evloev nie ukrywa, że ostatnie dni były jednymi z najtrudniejszych w jego karierze.

„Myślałem, że nie zawalczę”

Rosjanin ujawnił, że jeszcze chwilę temu jego występ w Londynie stał pod dużym znakiem zapytania.

Wyglądało to tak, jakby Londyn mnie nie chciał. Jakby mnie tu nie zapraszali. Był problem z wizą. Poszedłem do ambasady i powiedziałem wprost, że moja kariera zależy od tej decyzji. Gdyby to potrwało kilka dni dłużej, nie byłoby tej walki. Ale jestem tutaj. Dzięki Bogu.

Mimo chaosu organizacyjnego Evloev podkreśla, że nie stracił koncentracji.

Mam swój cel. Nic nie było w stanie mnie od niego odciągnąć.

„Nie zmienicie mojego stylu”

Evloev odniósł się do opinii, że jego droga do zwycięstwa prowadzi głównie przez parter.

Nie zmienicie mojego stylu komplementami. Jeśli coś działa, byłbym głupi, gdybym tego nie użył. W sobotę zobaczymy, co zadziała.

Rosjanin jasno zaznacza, że liczy się skuteczność, a nie sposób.

„Tylko casuale mówią, że jestem nudny”

Temat jego stylu walki powrócił również podczas spotkania z mediami.

Tylko casualowi kibice mówią, że jestem nudny. Oni nie rozumieją MMA. Nie jest łatwo być na tym poziomie, wygrywać i pozostawać niepokonanym. Zwycięstwo jest najważniejsze. Jeśli przegrasz, to nikogo nie obchodzi, czy byłeś efektowny.

Evloev przyznaje jednak, że szuka skończeń.

Zawsze szukam finiszu. Ale może to nie jest mój styl. Ja bardziej łamię rywali, męczę ich, technicznie ich rozbijam.

„W klatce nie ma miejsca na szacunek”

Choć Evloev docenia umiejętności Murphy’ego, zapowiada bezkompromisowe podejście.

To bardzo dobry zawodnik. Szanuję go. Ale w sobotę nie ma miejsca na szacunek. Idę na wojnę.

Rosjanin jest przekonany, że jego styl będzie dla Anglika ogromnym wyzwaniem.

On nie walczył jeszcze z kimś takim jak ja. Pięć rund ze mną będzie dla niego znacznie trudniejsze niż wszystko, co do tej pory przeżył.

Ranking? „To już nic nie znaczy”

Evloev nie ukrywa frustracji związanej z polityką zestawień w UFC.

Rankingi już nic nie znaczą. Widzieliśmy w ostatnim czasie, że to nie działa tak, jak powinno. Biznes decyduje.

Rosjanin podkreśla, że skupia się na jednym – zwycięstwie, a dopiero potem będzie rozmawiał o przyszłości.

Roman Dolidze i podejście do walki

Podczas media dayu pojawił się również wątek znajomości z Romanem Dolidze, który trenował m.in. w Polsce i jest dobrze znany polskim kibicom.

Znam Romana, to świetny gość i bardzo dobry zawodnik.

Evloev odniósł się też szerzej do samej idei walki na „terenie rywala”.

Nie patrzę na narodowość. To nie ma znaczenia. Gdy zamykają się drzwi klatki, to jest neutralny teren. To po prostu sprawdzenie, kto jest lepszy.

„Zróbmy robotę, potem pogadamy o pasie”

Choć stawka walki jest ogromna, Evloev zachowuje chłodną głowę.

Najpierw wygrana, potem zapytamy szefów, co dalej. Widzieliśmy już, że same chęci nic nie znaczą.

W Londynie wszystko rozstrzygnie się w klatce.

Zobacz takżeLerone Murphy: „To tylko kolejne nazwisko. Zwycięzca tej walki musi iść po pas”

Exit mobile version