Atmosfera rośnie, a stawka walki wieczoru UFC London jest ogromna. Lerone Murphy nie ma wątpliwości – sobotni pojedynek to eliminator do tytułu, a on zamierza postawić kropkę nad „i”.

Nasza redakcja jest obecna na media dayu przed UFC London, gdzie mieliśmy okazję wysłuchać bohatera walki wieczoru. Lerone Murphy przed starciem z Movsarem Evloevem zachowuje spokój i pewność siebie, jasno wskazując swój cel.

„Szanuję go, ale to tylko kolejny rywal”

Anglik nie odbiera klasy swojemu przeciwnikowi, ale jednocześnie nie robi z niego wyjątkowego wyzwania.

Oczywiście, że go szanuję. Jest niepokonany, jest numerem jeden, ma rekord 19-0. Każdy, kto ciężko pracuje i walczy, zasługuje na szacunek. Ale dla mnie to po prostu kolejne nazwisko. Kolejny gość, którego muszę odhaczyć na liście.

Murphy podkreśla, że przeszłość i sparingi z rywalem sprzed lat nie mają żadnego znaczenia.

To było osiem lat temu. Trening to trening. Teraz liczy się tylko walka.

„Zwycięzca musi walczyć o pas”

Brytyjczyk nie ma żadnych wątpliwości co do stawki tego pojedynku.

Wszyscy wiedzą, że zwycięzca tej walki powinien walczyć o pas. To oczywiste. Jeśli wygram, to w 100% idę po tytuł. Nie powinno być innej opcji.

Murphy przyznaje, że czuje się pomijany w rozmowach o mistrzostwie.

Każdy wie, że powinienem już dostać swoją szansę. Nie dostałem jej, więc teraz mam okazję to udowodnić.

Droga na szczyt i trudne momenty

Podczas spotkania z mediami Murphy wrócił również do swojej drogi – pełnej trudnych momentów i przeciwności.

Jestem przede wszystkim wdzięczny, że tu jestem. Nadal realizuję swoje cele i marzenia. Nie robię tego dla braw. Robię to dla siebie, dla własnego wyzwania. Gdybym dziś miał umrzeć, byłbym dumny z tego, gdzie jestem.

To właśnie te doświadczenia mają napędzać go przed największym wyzwaniem w karierze.

„Chcę, żeby to było nie do podważenia”

Murphy wie, że w UFC sama wygrana może nie wystarczyć – liczy się sposób.

W tym sporcie nigdy nie masz gwarancji. Wszystko zależy od występu. Chcę wyjść tam i zrobić to w taki sposób, żeby nie było żadnych wątpliwości. Żeby nie mogli mi odmówić walki o pas.

Anglik nie ukrywa też ambicji na widowiskowe zakończenie.

Jeśli zrobię to w sobotę, stanę się gwiazdą. To takie proste.

BMF? „Nie odmówiłbym”

Murphy został zapytany również o potencjalną walkę o pas BMF. Odpowiedź była konkretna.

Moim celem jest pas wagi piórkowej UFC. Ale jeśli pojawi się opcja walki o BMF, nie odmówię.

Pewność w pięciu rundach

Starcie z Evloevem będzie pięciorundowe – i Murphy widzi w tym swoją przewagę.

Byłem już w takich walkach. Wiem, jak to jest i wiem, że mogę iść na pełnym dystansie. Byłem w głębokich wodach i wiem, jak tam funkcjonować.

Jednocześnie nie spodziewa się, by walka toczyła się wyłącznie w parterze.

To nie będzie walka na ziemi przez pięć rund. On spróbuje mnie obalić, ale ja wstanę. Będę go męczył i narzucał swoją presję.

„To będzie elektryzujące”

Walka wieczoru przed własną publicznością to dla Murphy’ego spełnienie jednego z największych marzeń.

To było na mojej liście celów – walczyć w Londynie i być headlinerem. Wyjście do klatki, pełna hala, ludzie skandujący moje imię – to będzie coś elektryzującego.

Murphy nie zamierza zmarnować tej okazji.

Mam przed sobą duże zadanie w sobotę. Czas pokazać, że jestem numerem jeden.

Zobacz takżeLerone Murphy przed UFC London: „To powinna być walka o pas”