Prešov szykuje się na wojnę o pas. Łukasz Dziudzia wraca do klatki jako mistrz, ale tym razem nie po kolejne punkty – tylko po potwierdzenie swojej dominacji. RFA 30 dostanie walkę, która od miesięcy wisiała w powietrzu. Pierwsza obrona pasa to zawsze test. Druga strona nie przychodzi po doświadczenie – przychodzi po skalp. I dokładnie z takim nastawieniem do klatki wejdzie niepokonany Martin Kozák.
Na gali RFA 30 w Prešovie, Łukasz Dziudzia stanie do pierwszej obrony mistrzowskiego pasa wagi średniej. Naprzeciw niego stanie niepokonany Słowak Martin Kozák (5-0), który od miesięcy publicznie domagał się swojej szansy.
A post shared by RFA (@realfight.arena)
Dziudzia wszedł do RFA jak burza. W debiucie kompletnie zneutralizował faworyzowanego Jozefa Wittnera, następnie pewnie wypunktował Adriana Dudka, a w walce o pas – po bardzo ciasnym, taktycznym boju – pokonał Adriana Błeszyńskiego i został pierwszym mistrzem RFA w historii kategorii średniej.
To była ścieżka oparta na chłodnej głowie, kontroli tempa i wyrachowanej pracy na dystansie. Teraz jednak naprzeciw stanie zawodnik z zupełnie innego świata.
Kozák to przeciwieństwo stylu mistrza. Gdzie Dziudzia punktuje i łamie planem – Kozák demoluje. W ostatnich występach kończył doświadczonych rywali przed czasem, rozbijając Brazylijczyka Jorge Bueno i Portugalczyka Maicona Kobayashiego w drugich rundach. To zawodnik, który nie buduje przewagi – on ją zabiera.
Dla Słowaka to walka na własnym terenie. Dla Dziudzi – pierwszy moment prawdy w roli mistrza.
Prešov dostanie starcie stylów, które nie ma miękkiego lądowania. Albo mistrz potwierdzi swoją hierarchię, albo RFA dostanie nową, bardzo niebezpieczną twarz dywizji średniej.
Zobacz także: David Dvořák chce przywieźć pas do Czech: „To będzie partia szachów”
źródło: Instagram / RFA
