Rose Namajunas wraca na wielką scenę i staje przed jedną z najważniejszych walk w karierze. Amerykanka potwierdziła, że zwycięstwo nad Natalią Silvą może otworzyć jej drzwi do kolejnej walki mistrzowskiej. W rozmowie z mediami mówiła nie tylko o sporcie, ale też o wierze, wdzięczności i nowym podejściu do kariery.
Podczas media dayu przed galą UFC 324 Rose Namajunas otwarcie przyznała, że stawka jej pojedynku z Natalią Silvą jest wyjątkowo wysoka. Była mistrzyni wagi słomkowej ujawniła, że otrzymała jasny sygnał ze strony organizacji.
Tak, powiedziano mi, że jeśli wygram tę walkę, dostanę walkę o pas. Wiedząc to, jest to niesamowicie ekscytujące i jeszcze bardziej motywujące. Już wcześniej byłam bardzo zmotywowana, ale teraz to daje dodatkowy impuls.
– powiedziała Namajunas.
Zawodniczka podkreśliła jednak, że nie pozwala sobie na wybieganie myślami w przyszłość.
Nie chcę patrzeć dalej niż na tę walkę. Trzeba iść krok po kroku. Oczywiście to mnie napędza, ale najważniejsze jest, żeby wygrać teraz.
– zaznaczyła.
„Każdy dzień jest błogosławieństwem”
Namajunas wiele miejsca poświęciła także swojemu podejściu do kariery i życia. Przyznała, że z biegiem lat zaczęła zupełnie inaczej patrzeć na występy na dużych galach.
To wszystko wynika z wdzięczności. Wiem, że to nie będzie trwać wiecznie. Życie szybko mija i każdy moment jest błogosławieństwem. Sam fakt, że dziś się obudziłam i mogę oddychać, jest darem od Boga.
– mówiła.
Kiedyś byłam bardziej przestraszona, bardziej skupiona na tym, że wszyscy na mnie patrzą. Teraz jestem do tego przyzwyczajona i bardziej to doceniam.
– dodała.
33-letnia Amerykanka przypomniała, że w UFC spędziła już ponad dekadę.
Ktoś mi powiedział, że to już 12 lat. Zaczynałam bardzo młodo, mistrzynią zostałam w wieku 25 lat. To jest praktycznie całe moje dorosłe życie.
– podkreśliła.
Zmiana rywalki i specjalne przygotowania
Namajunas odniosła się również do zmiany przeciwniczki. Początkowo miała zmierzyć się z Alexą Grasso, jednak ostatecznie jej rywalką została Natalia Silva.
To nie była walka wzięta na zastępstwo. Miałam około ośmiu tygodni przygotowań. Byłam już w świetnym obozie, więc musieliśmy tylko wprowadzić korekty.
– wyjaśniła.
Przyznała, że Silva stanowi dla niej większe wyzwanie, szczególnie ze względu na styl.
Ona jest bardzo dynamiczna i unikalna. Ma bazę w taekwondo, tak jak ja. Niewiele zawodniczek w MMA korzysta z tego stylu.
– mówiła.
Znalazłam nawet brązową medalistkę olimpijską w taekwondo, Christinę Teachout, żeby pomogła mi w sparingach. Trenowałam też z zawodniczkami z UFC i PFL. To był bardzo wszechstronny obóz.
„Porusza się inaczej niż inni”
Była mistrzyni jest przekonana, że Natalia Silva nie mierzyła się jeszcze z zawodniczką o podobnym profilu.
Ona ma umiejętności, jest kompletną zawodniczką. Ale wiem, że nigdy nie walczyła z kimś takim jak ja. Ja poruszam się inaczej. Można oglądać moje walki na wideo, ale kiedy stoisz naprzeciwko mnie w klatce, to jest zupełnie co innego.
– zapowiedziała.
Chcę ją wybić z rytmu, wyciągnąć ją ze strefy komfortu i zobaczyć, jak sobie z tym poradzi
– dodała.
Nowa Rose Namajunas
Na koniec Amerykanka opowiedziała, jak postrzega samą siebie na obecnym etapie kariery.
To jest wersja całkowitego oddania Bogu. Wygrana, przegrana czy remis – chcę być narzędziem i pozwolić, żeby światło świeciło przeze mnie.
– powiedziała.
Sukces to dla mnie relacja z Bogiem. Mam jednego widza – mojego Ojca w niebie. Reszta jest ważna, ale to jest najważniejsze.
– podsumowała.
Rose Namajunas zmierzy się z Natalią Silvą na gali UFC 324. Zwycięstwo może otworzyć jej drogę do kolejnej walki mistrzowskiej w wadze muszej.
Zobacz także: Umar Nurmagomedov o relacji z Petrem Yanem: „Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale też nie wrogami”
źródło: media day UFC 324 | foto: YouTube / MMA Junkie
