Sean O’Malley wrócił do głośnej sytuacji z konferencji prasowej przed galą UFC Freedom 250, podczas której Josh Hokit zaatakował rodzinę Alexa Pereiry. Były mistrz UFC przyznał, że dziś żałuje swojej reakcji – a właściwie jej braku – i otwarcie stwierdził, że powinien był stanąć po stronie swojego rodaka.
Podczas konferencji promującej historyczne wydarzenie przy Białym Domu zrobiło się naprawdę gorąco. Josh Hokit uderzył w rodzinę Alexa Pereiry, co natychmiast wywołało reakcję Ilii Topurii. Mistrz kategorii lekkiej nie wytrzymał i ruszył w obronie „Poatana”, a nagrania z całego zajścia błyskawicznie obiegły media społecznościowe.
Na scenie obecny był również Sean O’Malley, który teraz przyznał, że z perspektywy czasu zachował się zbyt biernie.
„Siedziałem cicho, bo Pereira był dwa metry ode mnie”
Były mistrz kategorii koguciej UFC nie ukrywał, że atmosfera podczas konferencji była wyjątkowo napięta. O’Malley przyznał, że w tamtym momencie bardziej myślał o tym, by nie znaleźć się w centrum konfliktu z Alexem Pereirą.
Kiedy siedzisz tak blisko Alexa Pereiry, to raczej nie myślisz o tym, żeby zacząć gadać głupoty. Pomyślałem po prostu: „Usiądę tutaj i będę siedział cicho”.
O’Malley zdradził też, że po wszystkim zobaczył komentarze samego Hokitа, który miał pretensje do Amerykanina o brak wsparcia.
Nie jestem za bardzo na social mediach, więc nie widziałem tego wcześniej, ale słyszałem, że Hokit był trochę zły. Mówił, że powinienem stanąć po jego stronie jako fellow American. I szczerze? On ma trochę racji.
„Powinienem stanąć za Hokitem i coś powiedzieć”
Zawodnik UFC przyznał, że dziś prawdopodobnie zachowałby się inaczej. Choć cała scena wyglądała absurdalnie, O’Malley uważa, że mógł bardziej zaangażować się w całe zamieszanie.
Spieprzyłem to. Mogłem coś powiedzieć. Mogłem cofnąć się kilka kroków, stanąć za Hokitem i zacząć gadać trash talk.
Jednocześnie Amerykanin podkreślił, że w tamtym momencie bardziej skupiał się na samym absurdzie całej sytuacji.
Myślałem wtedy, że jeśli po prostu będę siedział nieruchomo i nic nie zrobię, to będzie wyglądało komicznie. I chyba dokładnie tak wyszło.
„Dwóch największych artystów nokautu siedziało obok mnie”
O’Malley nie ukrywał też, że obecność Ilii Topurii i Alexa Pereiry skutecznie studziła zapędy do wdawania się w konflikt.
Dwóch największych artystów nokautu na świecie siedziało dosłownie kilka metrów ode mnie. Nie czułem się wtedy gangsterem, mówiąc delikatnie.
Były mistrz UFC zdradził również, że sam moment eskalacji wyglądał jeszcze bardziej chaotycznie z perspektywy osób znajdujących się na scenie.
To było szalone. Topuria rzucał czymś w jego stronę, ludzie odciągali Hokitа… W pewnym momencie naprawdę wyglądało to tak, jakby zaraz miało dojść do totalnej awantury.
O’Malley skupiony na UFC Freedom 250
Mimo całego medialnego zamieszania Sean O’Malley pozostaje skoncentrowany na własnym pojedynku podczas gali UFC Freedom 250. Amerykanin zmierzy się z Aiemannem Zahabim i zapowiada efektowne zwycięstwo.
Muszę wyjść tam i znokautować Zahabiego. Nie dla kogokolwiek innego – dla siebie. Wiem, że jestem do tego zdolny i zamierzam to zrobić.
O’Malley będzie jedną z największych gwiazd historycznej gali organizowanej na terenie Białego Domu. W walce wieczoru Ilia Topuria zmierzy się z Justinem Gaethje w unifikacji pasa kategorii lekkiej, a w drugim najważniejszym pojedynku Alex Pereira zawalczy z Cirylem Gane o tymczasowy tytuł kategorii ciężkiej.
Zobacz także: Islam Makhachev reaguje na powrót McGregora. Wskazał jednak poważny problem Irlandczyka
źródło: MMA Fighting / wywiad z Seanem O’Malleyem | foto: Chris Unger/Zuffa LLC
