Site icon InTheCage.pl

Szymon Kołecki przeszedł do historii! Kto będzie kolejnym rywalem nowego podwójnego mistrza?

Szymon Kołecki przeszedł do historii! Kto będzie kolejnym rywalem nowego podwójnego mistrza?

Szymon Kołecki zrobił coś, czego w Babilon MMA jeszcze nie było. Doświadczony zawodnik sięgnął po drugi pas, tym razem w wadze ciężkiej, zapisując się w historii organizacji. A to wszystko po efektownym poddaniu w walce wieczoru. To nie tylko kolejny sukces – to moment, który ustawia Kołeckiego w ścisłej czołówce polskiego MMA. Podwójny mistrz, pełna hala i jasny sygnał: wciąż jest groźny dla każdego.

Po zwycięstwie nad Stuartem Austinem i zdobyciu pasa kategorii ciężkiej, Szymon Kołecki dołączył do elitarnego grona podwójnych mistrzów w polskim MMA.

„Bardzo przyjemne uczucie”

Już po walce nie krył satysfakcji, choć sam przyznał, że jeszcze niedawno w ogóle o tym nie myślał:

Bardzo przyjemne uczucie. Cieszę się, że mogłem do takiego zaszczytnego grona dołączyć, chociaż jeszcze niedawno w ogóle o tym nie myślałem.

Kołecki podkreślił, że oba mistrzowskie pojedynki były wymagające, ale do tej walki podszedł z wyjątkowym spokojem:

Obie walki były trudne. Natomiast przed tą byłem absolutnie maksymalnie spokojny. Może nawet aż za spokojny, bo dużo ciosów przyjąłem.

Zaskoczenie kolanem i chłodna reakcja

Najgroźniejszym momentem walki było kolano w pierwszej rundzie, które wyraźnie naruszyło Polaka:

To mnie wywróciło, posadziło. Musiałem odczekać, bo poprawianie po takim kolanie mogłoby się źle skończyć.

Co ciekawe, Kołecki przyznał, że dokładnie analizował rywala, ale tego elementu się nie spodziewał:

Oglądałem wszystkie jego walki, nawet pojedyncze akcje. Zapisywałem niekonwencjonalne rzeczy, ale nigdy nie zrobił latającego kolana. Tym mnie zaskoczył.

Plan był jasny – kontrola i punkty

Polak nie szukał desperackiego skończenia w stójce. Od początku realizował konkretną strategię:

Nie skupiałem się na kończeniu walki ciosami. Chciałem wypunktować walkę – pracować metodycznie, zbierać punkty.

Podkreślił też, że rywal był bardzo trudny do trafienia:

On ma taki nawyk, że ucieka głową. Prawą ręką chyba nie trafiłem ani razu.

Klucz do zwycięstwa – zapasy i presja

Ostatecznie to zapasy i kontrola w parterze zrobiły różnicę. Kołecki zdradził, że plan był bardzo konkretny:

Za jedną nogę bym go nie przewrócił, ale za dwie już tak. Chodziło o to, żeby go zmęczyć, wprowadzić w stresową sytuację, że musi wstawać.

Decydująca akcja przyszła błyskawicznie – wejście za plecy i poddanie, które zrobiło ogromne wrażenie:

Myślałem o tym wcześniej, ale nie nastawiałem się. To była opcja. Gdyby nie było w głowie, nie zrobiłbym tego tak płynnie.

„To walka, której potrzebowałem”

Mimo sukcesu Kołecki twardo stąpa po ziemi. Przyznał, że po kontuzjach i trudnym okresie potrzebował właśnie takiego pojedynku:

Po tej kontuzji barku potrzebowałem trochę łatwiejszej walki. Ale żeby było jasne – to nie był łatwy pojedynek.

Co dalej? „Tam, gdzie będą pieniądze”

Na pytania o przyszłość odpowiadał bardzo konkretnie – bez wielkich deklaracji i wywoływania rywali:

Ja nie mam żadnej orbity zainteresowań. Za kogo mi zapłacą, z tym będę walczył. Ja ambicjonalnie i sportowo się spełniłem na igrzyskach olimpijskich.

Nie wyklucza żadnych scenariuszy, ale wszystko zależy od propozycji:

Nie odmawiam nikomu. Jak pieniądze się będą zgadzać i zdrowie pozwoli, to się przygotuję.

Kibice zrobili swoje

Kołecki nie zapomniał o atmosferze w hali, która była jednym z bohaterów gali:

Już przed 20:00 sala była pełna. To się rzadko zdarza. To jest magia kibiców Ciechanowa.

Podwójny mistrz Babilon MMA, historyczne zwycięstwo i jasny przekaz – Szymon Kołecki wciąż liczy się w grze i nie zamierza się zatrzymywać.

Zobacz takżeBabilon MMA 57 – wyniki. Kołecki podwójnym mistrzem!

Exit mobile version