Seria porażek Taia Tuivasy trwa, a pytania o jego przyszłość w UFC wracają ze zdwojoną siłą. Po przegranej na gali UFC 325 Australijczyk po raz pierwszy publicznie zabrał głos – bez unikania trudnych tematów, bez zasłon dymnych. I z jasnym przekazem: nie zamierza się poddawać.
Na gali UFC 325 Tai Tuivasa przegrał jednogłośną decyzją z Tallisonem Teixeirą. Była to jego szósta porażka z rzędu i jednocześnie najdłuższa aktywna seria przegranych w wadze ciężkiej UFC. Występ 32-latka wywołał falę komentarzy i apeli o zakończenie kariery.
Kilka dni po walce Australijczyk odpowiedział na krytykę w emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych.
Post udostępniony przez Tai 'BAMBAM’ Tuivasa | FROM THE AREA ‼️ (@bambamtuivasa)
„To boli duszę bardziej niż ciosy”
Tuivasa nie ukrywał rozczarowania kolejną porażką.
„To boli duszę bardziej niż jakiekolwiek ciosy.
Próbowałem. Miałem świetny obóz.
Już nie mogę się doczekać powrotu na matę z chłopakami.
Jest tak dużo do poprawy.”
Zawodnik podkreślił też wdzięczność wobec kibiców – szczególnie tych z Australii.
„Wielka miłość do wszystkich, którzy mnie wspierają, zwłaszcza do australijskich fanów, którzy zawsze mnie dopingują.
Przepraszam, że znów zawiodłem.
To zje**ne uczucie.”
Wzruszające słowa o synu
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów wpisu były słowa o jego synu, który po raz kolejny oglądał porażkę ojca.
„Mój biedny syn widział już, jak dostaję lanie zbyt wiele razy.
Ale zawsze mówię mu jedno: jeśli dajesz z siebie wszystko i się nie poddajesz, to właśnie to się liczy. Dopóki walczę, zawsze będę próbował.
Spędziliśmy razem świetny tydzień. Pokazywałem mu różne rzeczy.
Nie było wyniku, jakiego chcieliśmy, synku, ale tak czasem wygląda życie.”
Podziękowania i apel o naukę zapasów
Tuivasa podziękował też całemu sztabowi i partnerce.
„Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią tego obozu i pomagali mi także wtedy, gdy miałem przerwę.
Kocham was wszystkich – to nigdy nie pozostaje niezauważone. Moja piękna partnerko – dziękuję za opiekę i za to, że znosisz moje humory. Kocham cię.”
Na koniec zwrócił się również do Khamzata Chimaeva, sugerując, że chce poważnie popracować nad zapasami.
„Khamzat! Nadchodzę na treningi zapaśnicze, bracie. Naucz mnie.
Mam dość tego przytulania się w klinczu.”
Kryzys formy byłego pretendenta
Jeszcze kilka lat temu Tuivasa szturmem wdarł się do czołówki wagi ciężkiej, notując serię efektownych nokautów. Jego ostatnie zwycięstwo to wygrana przez KO z Derrickiem Lewisem na UFC 271.
Od tamtej pory bilans Australijczyka to sześć porażek z rzędu. W starciu z Teixeirą zabrakło mu agresji, kombinacji i odpowiedzi na zapasy rywala.
Choć nie doznał poważnych obrażeń, w klatce wyglądał na niepewnego i zachowawczego.
Koniec kariery? Na razie nie
Mimo rosnącej presji i głosów wzywających do emerytury, Tuivasa nie daje sygnałów, że zamierza zawiesić rękawice.
Wręcz przeciwnie – zapowiada powrót na salę i dalszą pracę nad sobą.
Pytanie pozostaje jedno: czy UFC da mu jeszcze czas na odbudowę, czy seria porażek okaże się dla niego granicą nie do przekroczenia?
Zobacz także: Diego Lopes uspokaja fanów po UFC 325. „Operacja nie jest potrzebna, ale czekają mnie kule”
źródło: Instagram / Taia Tuivasy | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC
