Alexander Volkanovski i Islam Makhachev połączyli się przed UFC 330 w wyjątkowej rozmowie, wracając między innymi do swoich dwóch pojedynków. Australijczyk przyznał, że mimo dwóch porażek z Dagestańczykiem pierwsza walka pozostaje jego ulubionym starciem w karierze. Makhachev również wskazał ją jako jedno z najważniejszych doświadczeń, które pozwoliło mu wejść na kolejny poziom.
Volkanovski: „Nawet po porażce to mój ulubiony pojedynek”
Przed sobotnią walką wieczoru UFC 330 doszło do wyjątkowego spotkania dwóch zawodników, których nazwiska na zawsze zostały już połączone przez historię ich rywalizacji. Alexander Volkanovski dwukrotnie mierzył się z Islamem Makhachevem i za każdym razem musiał uznać wyższość Dagestańczyka. Pierwsza konfrontacja w Australii zakończyła się jednogłośną decyzją na korzyść Makhacheva, natomiast w rewanżu Australijczyk został poddany w piątej rundzie.
Mimo tych wyników Volkanovski nie ukrywa, że pierwsza walka pozostawiła po sobie wyjątkowe wspomnienia. Co więcej, były mistrz wagi piórkowej UFC przyznał, że właśnie ten pojedynek uważa za swój ulubiony w karierze.
Wiele osób pyta mnie, jaka jest moja ulubiona walka. I nawet pomimo tego, że z tobą przegrałem, nadal mówię, że to moja ulubiona walka. Oczywiście był to mój pierwszy pojedynek w Australii od bardzo dawna, więc atmosfera i wszystko wokół tego były wyjątkowe. Ale nie tylko to. Sama walka, to, o czym rozmawialiśmy wcześniej, dagestańskie zapasy i grappling – nigdy wcześniej nie miałem kogoś, kto zabrałby mnie na taki poziom.
Australijczyk zwrócił uwagę przede wszystkim na liczbę wzajemnych odpowiedzi, które pojawiały się podczas ich rywalizacji. Według niego w wielu pojedynkach jest w stanie wykorzystać swoje podstawowe reakcje i schematy, jednak przeciwko Makhachevowi niemal każda akcja spotykała się z natychmiastową odpowiedzią.
Zwykle robię coś, mam na to swoje rozwiązanie, a przeciwnik odpowiada. Tutaj ty odpowiadałeś na moją odpowiedź, a ja musiałem przechodzić do czegoś zupełnie przeciwnego, bo zamykałeś mi kolejną opcję. Możliwość doświadczenia tego i przejścia przez takie sytuacje w walce na najwyższym poziomie była dla mnie czymś wyjątkowym. Dlatego właśnie ta walka jest jedną z moich ulubionych.
Makhachev również uważa pierwszą walkę za wyjątkową
Makhachev nie pozostał obojętny wobec słów swojego byłego rywala. Mistrz wagi półśredniej przyznał, że pierwsze starcie z Volkanovskim również było dla niego niezwykle wymagające. Szczególnie zapamiętał atmosferę panującą w Australii oraz fakt, że musiał walczyć przez pełne 25 minut pod ogromną presją.
Dla mnie również to była najtrudniejsza walka. Pierwszy raz walczyłem w Australii i po tej walce bardzo dużo się nauczyłem. Byłem wtedy bardzo zmęczony, bo cały czas wywierałeś presję. Walczyliśmy bez przerwy, przez każdą sekundę.
Dagestańczyk podkreślił, że tamto starcie miało dla niego znaczenie nie tylko ze względu na wynik. Po pięciu rundach z Volkanovskim miał świadomość, że jest w stanie przetrwać najbardziej wymagające momenty i nadal realizować swój plan.
Po tamtej walce poprawiłem wszystko. Swoje MMA, swoje podejście, swoje fight IQ – wszystko. Czułem, że wszedłem na inny poziom. Wiedziałem już, że niezależnie od tego, co się wydarzy, nawet jeśli będę zmęczony, nawet jeśli dostanę mocny cios albo wydarzy się coś szalonego, będę walczył przez wszystkie pięć rund.
To właśnie pierwsza walka z Volkanovskim była dla Makhacheva ważnym etapem rozwoju. Dagestańczyk nie tylko obronił wtedy mistrzowski pas kategorii lekkiej, ale również musiał zmierzyć się z rywalem, który przez pełne pięć rund potrafił odpowiadać na jego próby sprowadzeń i kolejne fazy grapplingu.
Makhachev docenia styl Volkanovskiego
Podczas rozmowy obaj zawodnicy szczegółowo wspominali również techniczne aspekty swoich pojedynków. Volkanovski podkreślał, że szczególnie trudne było dla niego mierzenie się z charakterystycznym dla dagestańskiej szkoły sposobem budowania kontroli – nie poprzez pojedynczą technikę, ale poprzez ciągłe przechodzenie z jednej pozycji do kolejnej.
Australijczyk zauważył, że właśnie takie podejście sprawiało, iż Makhachev potrafił zamieniać niewielkie przewagi pozycyjne w coraz większą kontrolę.
Sam Makhachev zwrócił natomiast uwagę na to, jak wiele nauczył się dzięki temu doświadczeniu. Dla niego pojedynek z Volkanovskim był czymś więcej niż kolejną obroną mistrzowskiego pasa.
Volkanovski chce trenować w Dagestanie
Rozmowa szybko zeszła również na znacznie bardziej przyjazne tematy. Obaj zawodnicy zaczęli rozmawiać o możliwości wspólnego treningu w Dagestanie, a także o polowaniu, jeździe konnej i wspólnym gotowaniu.
Makhachev zaprosił byłego mistrza UFC do swojej ojczyzny i przekonywał, że Australijczyk powinien zostać tam znacznie dłużej niż kilka dni.
Bracie, dwa albo trzy dni to za mało. Przyjeżdżasz w góry i musisz zostać przynajmniej dwa albo trzy tygodnie.
Volkanovski nie krył zainteresowania takim wyjazdem. Szczególnie spodobał mu się pomysł wspólnego polowania w górach. Makhachev opowiedział mu również o swoich koniach – Dagestańczyk zdradził, że posiada ich około trzydziestu, w tym zwierzęta przeznaczone do wyścigów oraz polowań.
Przyjedziemy w góry, złapiemy dużego jelenia i zrobimy coś naprawdę dobrego. Mam też farmę, gdzie mam dużo owiec, ale to nie to samo. Jedźmy w góry i zróbmy coś prawdziwego.
W rozmowie pojawił się również temat treningów. Volkanovski żartował, że po swoich wcześniejszych doświadczeniach z dagestańskim grapplingiem chciałby podczas wizyty w regionie popracować z zawodnikami reprezentującymi tamtejszą szkołę.
Makhachev szybko podchwycił temat, sugerując, że Australijczyk powinien następnym razem zamiast Craiga Jonesa przywieźć do Dagestanu właśnie któregoś z tamtejszych zawodników.
Następnym razem nie przywoź tego Craiga Jonesa, bracie. Przywieź jakiegoś Dagestańczyka. On nauczy cię więcej.
Makhachev przed kolejną obroną pasa
W pewnym momencie rozmowa wróciła do aktualnej sytuacji Makhacheva. Dagestańczyk przygotowuje się obecnie do pierwszej obrony mistrzostwa UFC w wadze półśredniej, a jego przeciwnikiem będzie Ian Machado Garry.
Volkanovski przyznał, że uważnie analizował pojedynek i widzi przewagę Makhacheva przede wszystkim w grapplingu. Były rywal mistrza podkreślił, że jego zdaniem właśnie sposób, w jaki Dagestańczyk łączy kolejne pozycje, może okazać się kluczowy.
Makhachev natomiast nie ukrywał, że również koncentruje się na przygotowaniu do starcia z zawodnikiem, który będzie próbował wykorzystać swoją przewagę zasięgu oraz umiejętności w stójce.
Na koniec Volkanovski wprost zdradził, po której stronie będzie w sobotę.
Zrobiłem analizę tej walki i oczywiście stawiam na ciebie. Uważam, że jeśli chodzi o grappling, to będzie dla niego bardzo trudne. Pokazał pewną dobrą obronę, ale doświadczyłem tego na własnej skórze – ta warstwowość grapplingu, rozumienie pozycji, wszystkie te małe bitwy, których ludzie czasami nie zauważają. Wy i wasz zespół jesteście w tym naprawdę dobrzy. Myślę, że to będzie dla niego po prostu za dużo.
Makhachev stanie w sobotę przed kolejnym wyzwaniem w swojej mistrzowskiej karierze. Starcie z Garrym będzie jego pierwszą obroną pasa w kategorii półśredniej, a zarazem kolejnym sprawdzianem po przejściu do wyższej dywizji. Tym razem będzie miał po swojej stronie nie tylko doświadczenie z wcześniejszych walk o najwyższą stawkę, ale również wyjątkowo cenne wskazówki od zawodnika, który dwukrotnie próbował znaleźć sposób na jego styl.
Zobacz także: Alexander Volkanovski wziął pod lupę main event UFC 330
źródło: YouTube / Alexander Volkanovski | foto: UFC
